sobota, 8 stycznia 2011

O złości

Złość to nieodzowna część mojej egzystencji, wkurwiam się codziennie może to być wszystko: rzecz i/lub osoba, nie ma różnicy... zależy co mi na odcisk stanie w danym momencie, potrafię się wściekać chwilę, albo godzinę czasem kilka, pół dnia lub cały dzień. Mogę spać do góry dupą, mogę wstać lewą nogą albo mieć posrany sen który mnie męczył całą noc i już cały dzień zwalony... Może coś mnie męczyć i też jestem zła. Jak źle się czuję lub coś mi dolega też jestem zła... Generalnie wkurwia mnie wszystko to, co mi przeszkadza w danym momencie, bo nie mam tego czego chcę, bo coś sobie zaplanuje a tu coś mi w tym przeszkadza. Złość pojawia się nagle, czasem bez powodu po prostu zaczynam czuć niepokój po czym dociera do mnie, że jestem poddenerwowana na lekkim ciśnieniu a za dłuższą chwilę wybucham!
Oczywiście z wiekiem mniej poddaje się tej złości, ale przyznam nie jestem w stanie panować nad tym cały czas. Jeśli jakaś część mnie czuje się źle, to muszę dojść do tego jak najszybciej! Jasne, nie chodzę cały czas z miną buldoga ale dość często. Czasem udaje mi się to maskować żeby nikt nie wiedział o co kaman. Nie cierpię wnikania w mój nastrój, bo i tak nikt tego nie pojmie. Chyba, że inny człowiek taki jak ja...
Dzisiaj boli mnie głowa, miałam zaplanowany cały dzień i chui! Nie mogę wziąść żadnej normalnej tabletki a paracetamol na mnie nie działa! I chui! Nie mogę zrealizować tego, co miałam dziś zrobić bo leżę od rana i jednocześnie wkurwiam sie i płaczę z bezsilności... I złości...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz