środa, 26 stycznia 2011

"Wszystko jest żartem, przemija i gaśnie..."

Podobno w poprzednim wcieleniu byłam odkrywcą... W sumie to może być prawdopodobne, cały mój lajf dokonuję wszelakich odkryć... Jednak to o którym chcę napisać jest tak banalne, że aż wierzyć się nie chce.

Odkryłam, że wszystko co było minęło, co jest przemija, co będzie przeminie... Nadejdzie następne.

Zdałam sobie jednocześnie sprawę z tego ile czasu marnuje się na pławienie się w teraźniejszości, nie dostrzegając jak czas przemija... Trwonienie czasu i życia na taplanie się w błotku jednego zdarzenia i przedłużanie emocji związanych z tym zdarzeniem. Gdy minie już sporo czasu od danego zdarzenia, dochodzi do sytuacji w której już tylko rozpamiętujemy przeszłość. Teraźniejszość to ciągłe rozpamiętywanie przeszłości. Przyszłość nie istnieje... Chyba, że w aspekcie lęku i strachu, że będzie tylko źle.

Kurwa to wszystko mija bezpowrotnie! Nic nie trwa wiecznie. Każda gwiazda rodzi się i umiera tak jak MY LUDZIE. Ile czasu zmarnowałam na rozmyślanie na temat czyjegoś złego zachowania które mnie zraniło? A ile ludzi tak robi??? Poniekąd każdy ma takie bagienko w swej głowie, do którego teoretycznie nie chcemy wracać ale praktycznie dopóki ono żyje w nas dopóty będzie nam zasrywało żywot dalszy. A jeśli takich bagienek jest więcej? Toniemy.

Tylko po co marnować lajf na coś tak destrukcyjnego? To takie "nibyproste".


To co było już nie wróci, nieważne dobre czy złe...
Nie trwońmy czasu na rozpamiętywanie przeszłości...
Jeśli jest dobrze cieszmy się tym...
Co ma być to będzie tego nikt nie wie więc po co "coś zakładać"...

3 komentarze:

  1. Niekiedy uświadamiamy sobie rzeczy niesamowite. Później męczy nas ta myśl dopóki się z nią nie skonfrontujemy ... tak. Życie to tylko czas. Dlatego ja staram staram się brać z niego każda chwilę!
    Kiedyś z koleżanką siedząc bezczynnie na przystanku i czekając na spóźniejący się autobus stwierdziłyśmy, że tracimy mnóstwo czasu na nic. Dojeżdżanie "do kod" to taka żywa strata czasu. Siedzisz w autobusie i NIC nie robisz, a w tym czasie można było TYLE zrobić. To boli, niestety, ale takie jest życie. Niektóre rzeczy są nieuniknione ... do niektórych trzeba się przyzwyczaić.

    Dziękuję za komentarz :) na razie przeczytałam tylko pierwszy post, ale mam nadzieję, że w najbliższym czasie to nadrobię. Póki co troszkę się spieszę, ale na pewno jeszcze przesiądę i poczytam.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba powinniśmy się przestać bać przyszłości, wtedy nie będziemy rozmyślać o przeszłości. Hm raczej ciężkie zadanie, może jednak jest na to sposób, nie myśleć, wyłączyć pamięć, pracuję nad tym usilnie ale jakoś jeszcze do niczego nie doszłam. Pozytywnie myśleć, też ciężko gdy się coś wali. Czekam na słońce.

    OdpowiedzUsuń
  3. A wraz ze słońcem zacznie się nowy etap w życiu :)

    OdpowiedzUsuń