wtorek, 29 marca 2011

Wychowanie a dorosłość...

Wczoraj przeczytałam artykuł na onecie o tym jak syn popełnił samobójstwo... co ciekawe jakiś czas temu na zajęciach w szkole Pani zwróciła nam uwagę na pewien szczegół... Tegoż szczegółu nie było zawartego w ów artykule. Samobójstwa wśród mężczyzn mają swe źródło w tym jak są wychowywani przez rodziców/rodzica... W naszym społeczeństwie panuje model wychowywania dzieci głównie przez matki. 

Stereotyp jest taki, że jeśli nie jest to samotna matka to jeśli ma mężczyznę u boku często i gęsto ów mężczyzna niewiele uczestniczy w wychowywaniu dziecka. Kolejny stereotyp jest taki, że od wszechobecnych mężczyzn kobiety oczekują Odpowiedzialności i MĘSTWA. Tylko, że to wszystko za bardzo się gryzie... Bo kto ma nauczyć mężczyzn MĘSTWA jeśli nie mężczyzna będący jednocześnie Ojcem? Którym z reguły nie jest... Bo chyba nikt nie jest  w stanie wyobrazić sobie jak Kobieta/Matka kształtuję w swoim synu MĘSTWO! 

Kolejny paradoks tkwi w tym, że Kobiety nie potrafią pogodzić się z tym, że czas przemija a dziecko dorośleje i w pewnym momencie chce opuścić dom... Zaborcza matka będzie robić wszystko by zatrzymać dziecko przy sobie bo boi się samotności a nie potrafi sobie zorganizować czasu nie mając dziecka obok siebie... 
Dlaczego rodzice nie zdają sobie sprawy? Nie dopuszczają do świadomości, że nie wychowujemy dzieci dla siebie tylko dla innych? Dzieci nie żyją dla nas! Rolą rodziców jest "wyposażenie" dziecka w bagaż cech i doświadczenia a także mądrości by ten w chwili usamodzielniania był w stanie sobie radzić! Gorsze jest to, że rodzice już dorosłych dzieci traktują je dalej jak maleństwa i ingerują we wszystkie ich decyzje po to by czuć, że ma się na nie wpływ... 

A potem okazuje się, że dziecko jest niesamodzielne i w mniej lub bardziej ważnych sytuacjach nie potrafi sobie radzić... a jest to pierwszy krok do negatywnych myśli które nie mają równie dobrego wpływu...
Dlaczego często jest tak, że gdy dziecko opuszcza dom idąc na studia wpada w wir życia towarzyskiego i automatycznie wchodzi w nadużywanie alkoholu i innych używek? Bo po 1 zostaje same z życiem nie mając odpowiedniego przygotowania... nie potrafi organizować sobie czasu (bo do tej pory robił to ktoś za niego)... nie potrafi znaleźć swojego miejsca i trudno mu określić czego tak na prawdę chce i potrzebuje... (do tej pory ktoś myślał za nich...)

Nie da się dziecka "chronić" bo to jest patologia która prowadzi do patologii... Jeśli ma się sparzyć to się sparzy nawet i 10 razy! Aż się nauczy sam.

Pozdrawiam żona z ADHD.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz