wtorek, 14 czerwca 2011

Egoizm.

Jestem egoistką i nie mam z tym problemu. Kiedyś było inaczej... Brakowało mi akceptacji ze strony otoczenia a jednocześnie trudno było mi się "dostosować". Co i rusz zadaję sobie pytanie: "Jaka będziesz moja Córko?" Nie nastawiam się na fajerwerki i życie jak w Madrycie. Nie lubię dzieci, wręcz mnie drażnią i wkurwiają gdy przebywają gdzieś obok mnie dłużej niż 15 minut. Dzieci krzyczą, wrzeszczą, latają i pałętają się. Zabierają mój czas który uwielbiam... A jednocześnie mam dość siedzenia na dupie i "oczekiwania". Całe życie marzyłam o własnym dziecku które będzie dla mnie wszystkim a ja dla niego... To wynika też z egoizmu... Gorzej, bo obawiam się iż mogę pójść ze skrajności w skrajność i stać się matką kwoką czego dziś bardzo bym nie chciała... Na szczęście da się mnie "zaprogramować" i jak coś będzie nie tak mogę liczyć na to, że dostanę obuchem w łeb i zostanę przywrócona na ziemię... Przerażają mnie matki, które po porodzie tak zatracają się w macierzyństwie, że tracą własną tożsamość! 
Jest mnóstwo rzeczy które mi się nie podobają a ludzie jak stado baranów "robią coś tak jak wszyscy lub dlatego, że tak trzeba". A ja wiem, że nie trzeba i jak całe życie podążam za swoim nosem a nie stadem tak w przypadku Dziecka również idę za swoją intuicją. Jeśli mam problem, konsultuję się ze specjalistami i sama wszystko weryfikuję... Wiem czego chcę a czego nie chcę i w ten sposób NA PEWNO nie będę wkladać Dziecku termometru w tyłek przy zaparciu ani mydła czy też jakiejkolwiek lewatywy robić też nie, bo noworodek może nie srać do 10 dni i z tego powodu nie umrze! (dla mnie 10 dni to abstrakcja i przesada nie mam zamiaru tyle czekać) Nie uważam, że Dziecko powinno mieć wszystko nowe bo kto by myślał o tym wtedy gdy ja się rodziłam? A już w ogóle wkurwia mnie tekst: "Na Dziecku się nie oszczędza". Nie jestem sknerą i pragnę dla mojej Córki wszystkiego co najlepsze ale jeśli miałabym robić tak bo "trzeba, należy lub być musi", to musiałabym - owszem - ale wziąć kredyt w banku na wyprawkę! Czy przez to mam czuć się gorsza? Czy mam myśleć, że moje Dziecko będzie gorsze lub uboższe?  NA PEWNO NIE! Bo wychowując i opiekując się Maleństwiem należy kierować się Jego potrzebami a nie tym co mówią i twierdzą inni. I między innymi dlatego chcę spróbować zakładać Memu Dziecięciu pieluchy tetrowe w ciągu dnia gdy będziemy w domu, a na noc czy wyprawę - jednorazówki. Nie chcę kisić tyłka Małej w plastikowym worku non stop... Ale powodów jest też masę innych... Egoizm też! :)

Historyczna chwila: Tatuś składa łóżeczko :)

3 komentarze:

  1. Taaa teksty "na dziecku się nie oszczędza" potrafią dobić. Ja mam praktycznie wszystkie ciuchy z drugiego obiegu czyli sh i jak słyszę jakie to straszne, że moje dziecko będzie nosić coś po nieznanym dziecku to mnie trzepie.
    A co do dzieci to mam to samo, drażnią mnie rozwrzeszczane dzieciaki latające dookoła, zwłaszcza w sklepie, albo jakiś mały wyjec bo mu matka nie chce klocków za 300 zł kupić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też planuję pieluchy wielorazowe - właśnie rozpracowuję temat, jest tego trochę na rynku. Nie tylko z oszczędności, z ekologicznych powodów po prostu. Ciekawa jestem, czy się sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając to, zdumiałam się, bo myślę podobnie. Też nigdy nie miałam macierzyńskich odczuć wobec obcych dzieci, też mnie denerwowały takie maluchy w wieku przedszkolnym i młodsze, podobnie myślałam o kupowaniu dla dzieciaka - że wcale nic nie musi mieć nowego, że nie będę wkładać w tyłek termometra ani wciskać jedzenia. Jak stałam się mamą parę rzeczy zweryfikowałam, ale pozostałam wierna swoim zamysłom - też kupuję w second handach, gotuję grysiki, kaszki kukurydziane, choć te gotowe kaszki też mam, nie przejmuję się jak nie ma kupy, wszystkie zabawki mała dostała od rodziny itp. Jedynie złagodniałam w stosunku do innych maluchów...takie matczyne emocje mi się udzieliły za sprawą mojego dziecka:)

    OdpowiedzUsuń