poniedziałek, 20 czerwca 2011

Własny instynkt kontra - wszyscy inni...

Krew mnie zalewa! I zalewać będzie...

Chciałabym aby ktoś mądry odpowiedział na bardzo proste pytanie: "Kto i co jest najważniejsze dla rodziny po porodzie?"
Z tego jak mnie wychowano i co mi wiadomo, nie pamiętam aby w mojej rodzinie odwiedzało się obolałą Matkę i młodego pisklaka dopóki nie skończy miesiąca czasu życia by po prostu im nie zawracać gitary.
I myślę o tym jakie to jest cudowne i w jak mądrej rodzinie mnie wychowano, bo teraz stanęło mi walczyć o to, że pragnę 2 tygodni od porodu bez kogokolwiek, bo inni ludzie po prostu mnie osaczą i oszaleję! Co w tym dziwnego iż nie mam ochoty aby przez te 14 dni oglądał mnie ktokolwiek oprócz męża, położnej lub lekarza? Nie obchodzi mnie ciekawość ludzi kim jest i jak wygląda nowo narodzony człowiek. 2 tygodnie więcej jest dla mnie bym mogła ochłonąć i oswoić z rewolucją jaka mnie czeka. Sam fakt, że miałby ktoś mi się plątać pod nogami doprowadza mnie do szału. Kolejny fakt to cholerna nagła fala zainteresowania po narodzinach czego brak było i jest w okresie ciąży. Dlaczego zainteresowanie jest po porodzie a nie przed? Bo to nie jest zainteresowanie tylko ciekawość jak wygląda Dziecię, czy jest ładne i czy nie wygląda jak większość noworodków czyli spuchnięta czerwona żaba. Pytam się więc, kto jest ważniejszy? I co jest ważniejsze? Nie wiem dlaczego miałabym sobie nie poradzić. Nie potrzebuję cało dniowych dyżurów przy sobie, wyręczania opieką nad Dzieckiem. Jeśli już niech ktoś przyjdzie na 1h posprząta mi chałupę i ugotuję obiad dla męża. Nie mam ochoty nawet na to, aby ktoś wlepiał się jak karmię. Bo dla mnie to nowość i intymność.

Jeśli Dziecko jest najważniejsze, to czemu nie myśli się o tym, że w pierwszych chwilach swojego życia jest całkowicie zależne od Matki? To czy Dziecko jest spokojne ma wpływ przede wszystkim Matka i to co się z nią dzieje i wokół niej. Tak więc najważniejsze jest Dziecko ale PRZEDE WSZYSTKIM KOMFORT PSYCHICZNY MATKI. Więc jeśli Matka czegoś nie chce to wszyscy muszą to absolutnie zaakceptować. Jak ktoś jest ciekawski niech sam przejdzie ten cholernie trudny proces jakim jest ciąża, poród i połóg. Jak ktoś ma ochotę popatrzyć na Dzidziusia niech sobie zrobi albo zdjęcia w necie ściągnie i będzie mógł patrzeć do woli. 2 tygodnie to nie wieki...

Wielka debata była jak od początku obstawałam przy tym, że chcę rodzić poza swoją miejscowością... dokładnie 120km dalej... Bo jak to? Bez odwiedzin w szpitalu? Kurwa! W dupie mam odwiedziny w szpitalu jeśli będę miała dobrą opiekę. 2 razy byłam w szpitalu daleko od domu. Nikt mnie nie odwiedzał. Nie przeszkadzało mi to a wręcz przeciwnie. Było mi dobrze. Po powrocie do domu po każdej ze swych operacji potrzebowałam spokoju. Odwiedziny owszem - ale jak dojdę do siebie.


5 komentarzy:

  1. Komentarz mi zjadło a taki był długi :(
    Polecam poczytanie o akcji "Dzidzia jest najważniejsza", http://baby-under-construction.blogspot.com/2011/02/dzidzia-jest-najwazniejsza.html , podobne podejście.
    Ja się zastanawiam, jak będzie u mnie - jak na razie nie cierpię z powodu nadmiaru zainteresowania, ciąża mnie odcięła od znajomych. Brakuje mi kontaktu z ludźmi i zastanawiam się, czy jak będzie dziecko, będę potrzebować samotności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale Cię rozumiem. Mam nadzieję, że u mnie rodzina stanie na wysokości zadania i poza moją mamą (na której pomoc zresztą liczę) nikt się nie będzie w odwiedziny wybierał. Zwłaszcza, że co tu dużo mówić pewnie pierwszy tydzień spędzę zwyczajnie na piżamie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, tak, tak! 3 razy tak! Jedź nawet na drugi koniec Polski żeby urodzić i nic nikomu do tego. To Twoje ciało, Wasze dziecko i Twój ból, choć wszystkim się wydaje, że nawet mimo to mają prawo decydować za Ciebie. Już nie wspomnę o tych nieszczęsnych odwiedzinach, jak człowiek przypomina rozlazłe "niewiadomoco" i jeszcze słyszy "no ja też w sumie miałam taki bachórz (czyli brzuch) jak ty po porodzie, no może ciut mniejszy..." ech... Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. mam wrażenie jakbym czytała o sobie i swoich odczuciach. nie wiem kompletnie czego spodziewać się po rodzinie, oni najchętniej zrobiliby najazd na szpital i to jeszcze w trakcie porodu i czekali pod drzwiami z nadzieją, że może wejdą. ja nie wiem, chyba musiałabym dzwonić do każdego z osobna że nie życzę sobie ich wizyt ale to z kolei może ich wszystkich obrazić. liczę na pomoc mamy i teściowej w tej kwestii, mam nadzieję że one będą potrafiły uświadomoć ciekawskim, że najbliższe 2 - 3 tygodnie to nie czas na odwiedziny.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mój Max ma juz 4 tyg odwiedzilo nas kupe ludzi (niektiorych ludzi sama chcilam, inni byli tak namolni ze po prostu zaprosilam ich aby miec ich z 'glowy') i nikt nie pomyslal ani o obiedzie ani nawet o wymyciu naczyn po sobie. mysla ze jak przynosza ubranka to im wolno siedziec po 3 godz :-/ a jak zale sie ze pierwsze 3 dni po powrocie byly najgorsze nie mialam nawet obiadu to nie wierza bo on przeciez taki grzeczny... owszem, bo siedzi na rekach i jest karmiony; a gdy robisz to przez caly czas to chyba jasne ze nie placze i ze nie masz jedzenia! :-/
    a i to prawda: ci, ktorzy nas juz widzieli na powrot maja nas w 'rzopie' - i dobrze nie mam czasu znow ich przyjmowac!!!!

    OdpowiedzUsuń