środa, 13 lipca 2011

Odnaleźć Swoje Wewnętrzne Dziecko

My Dorośli żyjemy w ogromnym błędzie. Wydaje Nam się, że po przejściu okresu dojrzewania, skończywszy lat eścia, osiągając samodzielność życiową jesteśmy tzw. Dorosłymi i nie mamy NIC wspólnego z Dzieckiem którym naście lat temu byliśmy... Cóż za bzdura! Owszem wizualnie - jak najbardziej jesteśmy "wyrośniętymi dziećmi swoich rodziców". Ale to nie znaczy, że będąc Dorosłymi już do końca życia nie ma w nas tej istoty którą byliśmy we wczesnych latach życia. Dziecko którym byliśmy nie umiera wraz z osiągnięciem dojrzałości wiekowej. Czas płynie i przeszłość się zaciera. Spychamy w odległe zakamarki Dziecięcość bo usilnie dążymy do tak pożądanej dorosłości...
Wiecie kiedy jest to najbardziej widoczne? Gdy jako dorośli stajemy w obliczu dzieci... Poprzez wyparcie swojej dziecięcej autonomii żyjemy tylko i wyłącznie własnymi potrzebami - potrzebami dorosłych. W chwili gdy stajemy w obliczu dzieci - dochodzi do konfrontacji - potrzeby dorosłych kontra potrzeby dzieci. Totalnie zaślepieni własnymi potrzebami nie słuchamy jakie potrzeby mają dzieci. W gruncie czego - żyjemy w konflikcie z dziećmi. A dlaczego? 
Jako dzieci wiele naszych potrzeb nie było zaspokajane w ostateczności gdyż dorośli w naszym otoczeniu ich nie dostrzegali. Ten sam schemat powielamy później My jako dorośli. Niestety nie mamy też wtedy takiej samoświadomości. 
Rzecz w tym, że wystarczy uzmysłowić sobie, że dziecko którym byliśmy żyje w nas cały czas. Wystarczy iść i je poszukać. Wziąć za rękę, porozmawiać czego chce, przytulić i zostać razem już zawsze. Wtedy stając w obliczu dzieci dotrą do nas ich potrzeby. Powiedzmy, że jest to empatia na deficyt której cierpi ogół dorosłych.
Ciekawostką jest fakt, że wszyscy dorośli którzy w zły sposób traktują dzieci - w rzeczywistości nie mają wiele wspólnego z byciem owym dorosłym. To tak naprawdę te wyrośnięte dzieci które cierpią z powodu nie zaspokojonych potrzeb w dalekim dzieciństwie...
Wspaniałym jest fakt, że wychowując swoje dzieci, bawiąc się z nimi możemy zaspokajać również swoje pragnienia z dzieciństwa...

Pozdrawiam :)


7 komentarzy:

  1. Pięknie napisane ! Wiesz, przykre jest to, że wiele z tych niezaspokojonych dzieci staje się później nauczycielami w szkołach. Na szczęście świadomość tego co napisałaś i praca nad sobą eliminuje lub minimalizuje moim zdaniem takie poczucie u młodej kadry, co przekłada się na coraz lepsze podejście do dzieci własnych i dzieci w pracy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam chyba trzeci raz ten post i tak go do siebie przymierzam. Wiem, że jako DDA jestem dość specyficzna zarówno pod względem bycia dorosłym jak i "szczególnym" przypadkiem dziecka. Ciekawe na ile moje wewnętrzne dziecko będzie w stanie wczuć się w moje dziecię - zwłaszcza, że niektóre (dość ważne zresztą) potrzeby będą nam się mocno rozmijać.

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda marnowac wody.. a o takim urzadzeniu nigdy nie slyszalam.. masz racje odnosnie potrzeb; moja odwieczna potzreba byl spokoj i samodzielnośC; od czasu do czasu jakis mis :-) mam nadzieje ze Gulek bedzie mial podobne potrzeby..

    OdpowiedzUsuń
  4. trafiłaś w sedno, podpisuję się pod tym!!! Kochana, Ty już chyba zmykasz za chwilę rodzić?????

    OdpowiedzUsuń
  5. kobieta przed 30. - właśnie o to mi chodzi... jako studentka pedagogiki ciągle mnie zastanawia co takiego nauczyciele robili na przygotowaniu pedagogicznym...

    sroka - ze względu na bycie DDA jesteś przede wszystkim wyjątkowa. Dzieci są odzwierciedleniem nas samych i jeśli będziesz chciała na pewno dojrzysz w swoim Dziecięciu siebie samą...

    BiG Momma - prawdopodobnie Gulek ma takie same potrzeby rzecz w tym by odczytać kiedy i w jaki sposób domaga się...

    BE H A P P Y - Dziękuję Ci :) W poniedziałek stawiam się na izbie przyjęć chyba, że trafię wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
  6. o no widzisz! :-) czlowiek codziennie sie uczy czegos nowego :-) powodzenia w poniedzialek kochana!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mądre słowa. Lepiej nie mogłaś tego ująć. Jesteś niesamowita!
    Mama Julisiaczka

    P.S. mam problemy z bloggerem stąd ten anonim.

    OdpowiedzUsuń