piątek, 1 lipca 2011

Rzecz o pieluchach się rozchodzi...

Czyli wielorazówka kontra jednorazówka..!..

To temat tak burzliwy jak sam poród czy poczęcie... Tylko czy tak na prawdę wiadomo o co dokładnie się rozchodzi? Drążyłam ten temat dosadnie. Czytałam, pytałam, rozmawiałam i cały czas to robię. Zebrałam garść informacji i na podstawie własnych wniosków podjęłam decyzję... Najważniejsze argumenty:

Jednorazówki:

1) W pieluszce jednorazowej pupa dziecka nie oddycha. Zasada jest taka jak założyć dziecku worek foliowy na tyłek i trzymać tak przez dłuuugie miesiące...
2) Odparzenia i alergie to standard w jednorazówkach.
3) Zasada w jednorazówkach jest taka, że jeśli drogi rodzicu decydujesz się na pieluchowanie w takowych powinieneś wietrzyć pupę malucha przy każdej zmianie najlepiej dłużej niż 5 minut.
4) Częstotliwość zmian pieluch jest taka sama jak wielorazowych.
5) Dziecko na jednorazówkach znacznie później siada na nocnik i dłużej moczy się w nocy (nie jest w stanie kontrolować kiedy mu się chce siku)
6) U chłopców dochodzi do przegrzewania jąder co często jest przyczyną problemów z płodnością w dorosłym życiu.
7) U dziewczynek natomiast odnotowuje się zwiększoną częstotliwość zachorowań na nowotwór sromu... (dla mnie była to najbardziej szokująca wiadomość, uzyskałam ją od położnej która dowiedziała się o tej informacji na studiach od Pani Profesor Onkolog z dłuuugim stażem pracy)
8) Jednorazówki to chemia która wpływa na nasze dzieci czego nie jesteśmy często świadomi...
9) Jednorazówki to ogromna wygoda. Nie trzeba prać, suszyć wystarczy wyrzucić.
10) Koszty pieluchowania  w jednorazówkach jest znacznie wyższy niż wielorazowych...

Wielorazówki:

1) Uważane są za przedpotopowe i średniowieczne metody pielęgnacji dzieci.
2) W wielorazówkach pupa malucha nie kisi się i ma dostęp do powietrza.
3) Wybór pieluchowania wielorazowego to NIE TYLKO tetra i ceratka. Wybór jest ogromny!
4) Pieluchy trzeba prać ALE bez problemu z innymi rzeczami, nie codziennie, nie prasujemy (zmniejsza się wtedy chłonność), nie trzeba w 90stopniach za każdym razem czy gotować. Można tak robić ale raz na jakiś czas.
5) Wielorazówki były, są i będą ZAWSZE najzdrowszą metodą pieluchowania dzidzi.
6) Dziecko z wielorazówce czuje, że ma mokro i jest w stanie kontrolować swoje potrzeby przez co szybciej siada na nocnik (jeśli nie używamy wkładów typu "sucha pielucha").
7) Koszty pieluchowania wielorazowego jest znacznie niższy niż jednorazówek.
8) Pieluchy i tak trzeba często zmieniać bez względu jaka to jest pielucha.


Biorąc pod uwagę powyższe informacje wymienione z grubsza i sytuację oraz warunki w jakich mieszkam doszłam do takich wniosków:

1) Mając do czynienia z Noworodkiem i tak większość czasu w ciągu dnia spędzamy w domu, więc bez problemu mogę Małej zakładać pieluchę tetrową.
2) Na noc i wyjścia wybieram jednorazówki ekologiczne (i nie chodzi tu o samą ekologię ale o to, że są zdrowsze).
3) Mieszkając na wsi nie przeraża mnie perspektywa prania pieluch nawet codziennie (o ile taka będzie potrzeba).
4) Nie boję się iż w tetrze dziecko się zasika czy kupa wyleci bo takie rzeczy zdarzają się też w jednorazówkach.
5) Nie widzę problemu w gotowaniu pieluch jeśli zajdzie taka potrzeba.
6) Zależy mi przede wszystkim na zdrowiu dziecka a nie samej wygodzie.

To tyle... I tak spadają na Nas gromy, za to że chcemy Córce zakładać wielorazówki. Dyskryminacja jest tak samo ogromna jak w kwestii CC na życzenie, czy zapłodnieniu metodą in vitro. Jedynymi osobami które Nas popierają to Mama moja i mojego M oraz nasza położna ze szkoły rodzenia... Jako ciekawostkę dodam, że położna powiedziała Nam iż rozmawiając z innymi parami nawet nie porusza tematu pieluch wielorazowych bo przyszli rodzice biorą ją za kogoś niekompetentnego. Nie kieruję się obecną modą na eko, bo dla mnie to taki sam kosmos jak dla większości. Kieruje się tylko i wyłącznie dobrem Naszego i Córki a decyzję podejmujemy sami bez oglądania się na innych...

Pozdrawiam

10 komentarzy:

  1. myślę, że najlepiej dla naszych czasów jest to, że możemy dokonać wyboru, a nie jesteśmy skazani tylko na jedno rozwiązanie - jak np. miały nasze mamy i babcie. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie też się zastanawiam nad pieluchami. Niestety brak miejsca na suszenie skutecznie mnie odstrasza od wielorazowych pieluch.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podzielam obawy Sroki. Jednak "technika łączona", którą proponujesz wydaje się być kusząca :) Hmm... Może się częściowo nawrócę?

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie ja mam komfort, że pieluchy mogę wieszać wszędzie! Sznurki mogę sobie wiązać przez podwórko... Ale w blokach nie jest tak źle. Latem można wieszać za oknem a zimą macie grzejniki których ja nie mam... Natomiast do wyboru mam pomieszczenie gospodarcze, stodołę albo szklarnię. Poza tym My mamy pralki automatyczne a nasze Mamusie prały w rączkach, gotowały albo franię do wyboru miały...

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam ogromna wilgoc :-( wiec nawet nie bede probowac ale to co piszesz ma sens :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja z całą odpowiedzialnością za własne słowa, jestem w 100% na NIE dla pieluch wielorazowych

    pracuję w firmie produkującej pieluchy jednorazowe i wiem, że współczesna pieluszka jednorazowa to absolutnie nie to samo, co nieprzepuszczalny worek foliowy, do którego zwykło się ją porównywać, folią pokryte były od zewnątrz pieluchy 16 lat temu, od tego czasu bardzo wiele w technologii się zmieniło na bardzo duży plus

    pieluszki Bella Baby Happy, które produkuje firma, w której pracuję, używam od 5-ciu miesięcy w pielęgnacji mojej córeczki i uważam, że są optymalne

    sorry, ale ja z odwagą cywilną i nie dyplomatycznie muszę stwierdzić, że należę do tych osób, które w skrócie mówią, że pieluchy tetrowe to naprawdę średniowiecze, choć rozumiem to, że są osoby, które po prostu chcą i wierzą w to, że to najlepsze rozwiązanie dla zdrowia ich dziecka i mają do tego słuszne prawo...

    jednak, jak napisała wyżej kobieta przed 30., żyjemy w czasach, w których każdy ma swój wybór i różnych opinii może wysłuchać, może też mieć prawo je wygłaszać

    OdpowiedzUsuń
  7. kurcze, a ja ciągle sie waham i coraz bardziej zastanawiam się nad wielorazówkami. mały już skończył 4 miechy i lecimy ciągle na jednorazówkach, nie było alergii, nie było odparzeń ale kusi mnie i oszczędność i perspektywa szybszego uzyskania kontroli nad dziecięcym sikiem... fajne są te wielorazówki, ostatnio oglądałam takie zestawy na targach i kuszą mnie ale jednak pełna jestem rezerwy. chyba przede wszystkim w tym przełamaniu się mentalnym, że to nie są już tony tetrówek mielone codziennie ale małe wkłady, których wymiana wcale nie jest takim hardcorem. jak się zdecyduję to na pewno dam znać u siebie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zgadzam się z BeHappy i z Agakry. Uważam, że nie ma co demonizować pieluch jednorazowych, ani przeceniać wielorazowych ani na odwrót. Przy noworodku to jakbym miała wielorazowe to... sorry ale przy takiej prędkości zasrywania ich to dziękuję za pranie. Na wielorazowe przesiądę się jak Młody skończy 7-8 miesięcy i rozpocznę intensywny trening nocnikowy.

    OdpowiedzUsuń
  9. A widzisz :) Ja ilekroc wspominam, ze bede uzywac pieluch wielorazowych spotykam sie z oburzeniem i odraza, a przeciez tak samo trzeba wytrzec pupe we wszystkich pieluchach. Ludzie nie maja pojecia, ze istnieje tyle typow wielorazowych pieluch. Mi prasowanie nawet przez glowe nie przeszlo. O! Mloda kopie, znaczy zgadza sie ;D
    Myslalam o wpisie na blogu, ale zrobie go juz jak bede miala wszystkie akcesoria ;D
    Nie wiem skad, ale od poczatku bylam przekonana do wielorazowek i nic, a nic sie nie zmienia. Moglabym dzien po dniu spedzic szukajac info i ogladac te cuda. Wiele matek na calym swiecie ich uzywa. I codziennie rodzi sie mnostwo dzieci i jest mnostwo wyrzucanych smieci, eko nie jestem, ale niedlugo utoniemy z pragnienia w smieciach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się nie wyrobiłam z zakupem wielorazowych i na razie jedziemy na jednorazówkach. Staramy się jednak wietrzyć jak najwięcej, mały już ma nieładne zmiany na skórze w pachwinach, chciałabym jak najszybciej zacząć próby z wielorazowymi. Tylko u mnie fatalnie schnie i nie mam balkonu, wiec trochę to mnie przeraża...

    OdpowiedzUsuń