środa, 17 sierpnia 2011

28 dni

Czyli 4 tygodnie... A ja czuję wolność. Choć to jeszcze nie koniec bo 2 tygodnie przede mną to horror połogowy w większości mam za sobą. Jeszcze w niedzielę było ciężko ale moje ciało w nadmiarze wyzbyło się po ciążowych hormonów i wychodzę na prostą. 
Wczoraj byłam u fryzjera. Oczywiście ścięcie włosów po takim ciężkim czasie to jak rozliczenie się z przeszłością. Siedziałam jak na szpilkach. Myślałam, że jaja zniosę z napięcia! I to jest prawda. Siedząc na fotelu myślałam o mojej Córce pierwszy raz jak egoistyczna matka która Dziecko ma tylko dla siebie. Gdy zdałam sobie z tego sprawę dotarło do mnie, że normalnieję i wszystko będzie jak być powinno. Wiem to banał. Jednak bałam się, że będe zbyt despotyczna i bez serca wyrodna Matka. Jednak mam w sobie uczucia o które tak walczyłam od momentu zajścia w ciąże. Byłam pewna, tego że choć chcę być Matką to nie nadaję się do tej roli. Zbyt egoistyczna jestem w ogóle Ja - Dziecko - Być Matką??? 
Pan Bóg jest dla mnie łaskawy. Mam Córkę Anioła. W nocy śpi 5-6 godzin. Poza tym budzi się co 2-3... Płaczę jak jest głodna, ma pełną pieluchę, zapchany nos lub chce być polulana. A jeszcze większym aniołem jest jak ja jestem w dobrym nastroju... Wtedy może spać z przerwami na pieluche i Papu. Do tego zajebiście układa rączki i macha główką na wszystkie strony. Po mnie jest niecierpliwa ;) Ale mam nadzieję, że Adhd ma tylko w niewielkim %... 

Chcę jeszcze dodać. Że doświadczenie połogowe choć cholernie trudne bardzo mnie wzmocniło. Poza tym nie dziwię się, że kobiety wpadają w depresję, nie są w stanie karmić cyckiem (ja robię to tylko jednym ale daję radę). Patrzą na swoje Dziecko jak na stworzenie z kosmosu i nie są w stanie uświadomić, że to na prawdę ich dziecko z własnego łona! Nie dziwię się, że płaczą z dzieckim, przy nim i nad nim. Że są tak sparaliżowane lękiem i strachem O WSZYSTKO, że nie są w stanie zająć się Dzieckiem. A powrót do normalności tak upragniony jawi się nie osiągalnym i graniczącym z cudem... Bo JAK ułożyć życie z KIMŚ tak bezbronnym? Gdy same czujemy się bezbronne...

Tutaj muszę podziękować mojej rodzinie i rodzinie mojego Męża. Gdyby nie obecność, pomoc i wsparcie nie dałabym rady. Spokój Matki to spokój Dziecka. Tak było jest i będzie...

Pozdrawiam :)

8 komentarzy:

  1. Cieszę się bardzo, że wszystko u Ciebie układa się coraz lepiej. Podziwiam Twoją determinację w karmieniu piersią. Cudownie, że miałaś wokół siebie tyle życzliwych osób, które dbały o Ciebie. Tak jak napisałaś, opieka bliskich jest szalenie ważna i nie ma się co dziwić kobietom, które są same z tym wszystkim i przez to wpadają w depresję.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na dziś planuję fryzjera bo już nie daję rady:D
    I mam po raz pierwszy doła, bo Dzidek płacze nie wiedzieć czemu:/ Połóg jest dla mnie łaskawy aczkolwiek już mam dość:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A z każdym dniem będzie jeszcze lepiej:) Cieszę się, że wychodzisz na prostą! Oby tak dalej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo sie ciesze, ze jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz już tylko lepiej będzie - trzymam nieustannie kciuki!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. super, że czujesz się lepiej! jak cudownie już możesz cieszyć się dzieckiem bardziej, gdy odchodzi połóg i z każdym dniem czujesz się lepiej!!! Tak - wsparcie bliskich to taka niesamowita sprawa, że nie da się opisać, jak bardzo pomaga! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń