wtorek, 27 września 2011

Bluzka z czarnym kwiatem (wtf?!?@!##@$#$)

Kiedy miałam ok 5 lat doszło do takiej sytuacji:
Ja: MaamoO! Coo maam naa sieebie zaałożyć?
Mama: Założ tą bluzkę z czarnym kwiatem...
Ja: (szukam w szafce) Mamoo ale ja nie mam takiej bluzki!
Mama: Jak to nie masz? Pewnie nie możesz znaleźć...!
Ja: No mówię żee nie ma!
Mama: Toć prałam ostatnio biała z czarnym kwiatem...!
Ja: No nie ma!
Mama: (poirytowana idzie, szuka w szafce wyciąga...) widzisz? mówiłam?
Ja: Mamo ale tam nie ma żadnego kwiata... To jest żyrafa!
Mama: ?@#$#%^%&

A teraz sytuacja z wczoraj:
Ja: A teraz Kochanie mama założy Ci pajacyka z krokodylkiem...
(wyciągam z komody pajaca, rozkładam a tam... lisek!)

Mogę jeszcze dodać że będąc dzieckiem miałam makatkę z borsukiem którą mama z uporem maniaka powtarzała, że tam jest krecik...

Pozdrawiam :)

4 komentarze:

  1. skąd ja to znam..my mamy jakieś jesteśmy zakręcone..i mimowolnie jakoś powtarzamy zachowania swoich rodziców..choć bronimy się że w życiu nie postąpimy jak oni..pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha dobre!Ach te mamy. Mojej wiecznie mylą sie imiona. Było nas trzy siostry w domu...

    OdpowiedzUsuń