piątek, 9 września 2011

Frustracja

    Jako kobieta z ADHD nie znoszę rutyny. Rutyna doprowadza mnie do depresji. Doceniam życie w spokoju ale potrzebuję odskoczni. Regularnej odskoczni. Mieszkanie na wsi jest wspaniałe i ma prawie same plusy. Dla mnie więcej plusów niż w mieście zważywszy na fakt, że do miasta mam 5 minut samochodem a 15-20 rowerem 1h drogi z buta. Jednak siedzenie w jednym miejscu tydzień doprowadza mnie do obłędu...

    Dziś Młoda zrobiła pobutkę o 3 (zazwyczaj budzi się między 4 a 5) udało mi się ją "przetrzymać" do ok 4 (czyli dałam smoka). Narobiła w pieluchę tak że wypłynęło po bokach a to ja zajmuje się uwalnianiem z kupy Córki a nie mąż. Jak się to robi za każdym razem i za każdym razem Młoda robi tak że nie wiem jak się do niej dobrać w końcu szlag mnie trafia! Wściekłam się a wyrwany ze snu Mąż wkurzył się na mnie bo jak to ja mogę robić afery w nocy. Ale zaprał ciuszki i zalał wrzątkiem. (dzięki temu miałam mniej roboty). Dziecko jednak wybudziło się tak że bujałyśmy się do 5 a o 6:55 pobutka i witamy nowy dzień... Wkurwa mnie nie opuściła. Zagotowałam się okrutnie. Przyjechała Męża siostra bo dziś lekarz i szczepienie. Całą drogę w aucie klęłam jak szewc na wszystkich ludzi dookoła...
     Niestety w takich momentach na ukojenie nerwów nie pomaga NIC. Nie jestem w stanie uspokoić się na siłę bo mogłabym zadziamgać każdego na swojej drodze. Rano powiedziałam Mężowi, że nie jestem w stanie zajmować się Dzieckiem non stop. Potrzebuję optymalnie 2h dla siebie samej. SAMEJ ZE SOBĄ. Nie na wsi, tylko wsiąść do auta i pojechać w pizdu. Odreagować i stęsknić za Córką której po prostu chwilami mam przesyt. Tylko to nie takie proste. Nie prowadziłam auta ponad rok. I w tej chwili auto nasze jest oddane siostrom Męża. Jestem uzależniona od pomocy osób trzecich. A ja potrzebuję być SAMA. Samodzielna ... 
    Na szczęście po całym dniu spędzonym poza domem u lekarza, zakupach i moich rodziców ulżyło mi. Nie do końca ale już nie mam złości jednak radości jeszcze też...

Dziękuję Wam za komentarze w sprawie szczepionek. Zrobiłyśmy skojarzoną 4 w 1 za 190zł :) Malutka była dzielna aż duma mnie rozpiera (w porównaniu z moim rozdarciem...) Dostałyśmy skierowanie na usg brzuszka w związku z nadmiernym rzyganiem. (będziemy sprawdzam żołądek odnośnie refluksu) do tego kropelki i witaminę D też w kroplach bo Mała zwraca tą w kapsułkach. Mam ogromne opory przed szczepieniem przeciwko pneumokokom i rotawirusom ... Nie mogę się przekonać.

Pozdrawiam wściekła niezła żona :)


6 komentarzy:

  1. Czemu masz opory przed rota ? ja zaszczepiłam 6w1 (jednak) - 180 zł i na rota.
    Ja też jestem uzalezniona od męża, żeby gdzieś zawieźć, pomóc. Na szczęscie poczuwa się i właściwie różnimy się tylko tym w opiece, że ja dodatkowo karmię małego. Dziecko jest tak samo taty jak i mamy i to, źe my rodziłyśmy nasze dzieci nie daje nam więcej obowiązków przy dziecku, tylko raczej więcej przywilejów - moim zdaniem. Tata niech nie grymasi nad kupką tylko niech czyści pupkę maleństwa, bo to tak samo jego kupka jak i Twoja ;p a nie, że jego to nie dotyczy lub mniej... z całym szacunkiem oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem z tym czasem dla siebie. I choć wielbię Syna naszego, to też potrzebuję odskoczni.
    Kupy po pachy też u nas się zdarzają:D Nie wiem jak te dzieci to czynią:D

    OdpowiedzUsuń
  3. hah rewelacyjny post. czesto czuje sie podobnie. a potem mi glupio ze jestem taka wredna...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyobraź sobie,że ja też tak mam! Mój małżon nawet ostatnio bardzo naciskał,że mam opisać swojego wkurwa na blogu...ale jakoś nie potrafię ;-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdej się zdarza oj każdej

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie też czasem taki wściek dopada, że rozszarpałabym na strzępy każdego, kto stanąłby mi na drodze. Grunt, że to mija. Gorzej, że wraca:)
    Trzymaj się wściekła żono! Jestem z Tobą. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń