piątek, 16 września 2011

Krew mnie zalewa!

    Nie lubię pisać o życiu codziennym. To jest wtedy jak telenowela. Są jednak takie momenty w życiu gdy krew mnie zalewa. Tak jest dziś...
    Wiecie co mnie najbardziej wkurwia u ludzi? Jak się wpierdalają. 
Już w podstawówce doznałam czym jest wtrącanie jadu osób trzecich w moje życie. Tak samo było później. Tak jest i dziś. Nie jestem w stanie wyeliminować wszystkich ludzi którzy usilnie próbują daremnie wtrącać swoje 3grosze w moje/Nasze życie. Ale jeśli jest jedna osoba, która sukcesywnie, regularnie usiłuje dokładać się w naszą egzystencję to za 10000 razem nie wyrabiam! Na pierwszy rzut oka nie dzieje się nic. Początkowo nie widać nic. Dopiero z czasem... Zaczyna doskwierać, przeszkadzać a w końcu porządnie wkurwiać. Jestem osobą dorosłą, jestem żoną, matką. I jak do tej pory nie znosiłam jak ktoś mówił bezpośrednio/pośrednio co  i jak powinnam, muszę tak uważam że nie należy nakazywać bądź nakłaniać inne osoby by te wywierały wpływ na innych... Uważam, że każdy jest osobą myślącą, dojrzałą w jakimś tam stopniu i odpowiedzialną za swe myśli, słowa i czyny. Jestem cholernie samokrytyczna w stosunku do siebie. Mam świadomość jak dobrą i złą jestem osobą. Nie oczekuję od innych tego czego oczekuję od siebie samej. Ale nie życzę sobie jadu innych w moim otoczeniu ... Bo jestem dobra do czasu. 
    
  Mogłabym napisać o co i kogo chodzi. Ale po co... Jeszcze by wyszło szydło i miałabym pozamiatane ;) A tak przynajmniej mi ulżyło. Jeszcze tylko wizualizacje w wyobraźni odpalę i odczuję satysfakcję.
  
  Kolejna kwestia to taka, że przede mną ostatni rok mgr... Mam już terminarz zjazdów... po 3 w miesiącu (!) Nie wiem co z karmieniem będzie bo uczelnia jest 120km poza domem... Nie chcę zostawiać Córeczki z innymi... A mój Mąż jest taki wygodnicki, że sobie "pomoc" sprowadzi gdyż sam nie będzie chciał z Nią siedzieć... Jest mi przykro. Dziecko które ma niecałe 2 miesiące chce zostawiać pod opieką ciotek... Wolałabym żebyśmy jeździli do szkoły razem. Mogłabym małą karmić a on by się nią zajmował na miejscu... Ale nie da rady brać wolne 3 soboty w miesiącu... W dodatku nie mamy samochodu (ktoś nam kiedyś dał a teraz zabrał...). I chuj bombki strzelił choinki nie będzie!

Wczoraj zostałam uzdrowiona. Mój kręgosłup jest na miejscu (niestety po porodzie było co z nim robić). Mogę oddychać pełną piersią, przy karmieniu nie boli i wieczorem po całym dniu czuję się lekka. Pan M jest wspaniały!


Dzięki za pomoc Kobiety. Znalazłam próbkę ze szpitalnej paczki olejku do kąpieli oilatum. Po czym robiąc zakupy w Rossmanie poszukałam i znalazłam ...! 

 
zdjęcie ze strony wizaz.pl


Jest tak samo dobry jak oilatum ale ma dodatkowe plusy: kosztuje 9,99zł i nie zawiera parafiny którą ma oilatum. Dzięki Wam mamy problem z głowy.

5 komentarzy:

  1. O! A nam się właśnie wczoraj skończył Oilatum:D Zawsze dobrze mieć namiar na zamiennik w tak cudownej cenie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja używałam Babydream fur Mama i byłam bardzo zadowolona z produktu i ceny. I gdybym miała Rossmana po drodze to pewnie dla dzidzi też bym kupiła takie coś.
    Wciskanie nosa osób trzecich w nie swoje sprawy może być na prawdę irytujące.

    OdpowiedzUsuń
  3. widzę, że mamy podobny charakter... ja mam alergię na dawanie nieproszonych rad, ale takich co mam od razu wdrożyć życie, a nie ,że ktoś sobie tylko ot tak powie, tylko oczekuje ich realizacji ! poza tym, też mam "taką" osóbkę w otoczeniu co to lubi wszystko pod siebie i np. dzisiaj od szóstej zaiwaniam, żeby z wszystkim co sobie zaplanowałam zdążyć, bo się zapowiedziała, a jutro pracuje, więc "musi" dzisiaj przyjść i popatrzyć na małego... i przyniesie zupę mimo, że ja nie chcę, i mam ciuszków już nie kupować, bo ona będzie kupowała. nie mówiąc już o tym, że do małego mówi "syneczku"...wrrrrr chyba łatwo się domyślić o kogo chodzi w moim przypadku...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja używałam Babydream fur mama na rozstępy - oliwki i balsamu i tym sposobem tylko jeden malutki rozstęp pojawił mi się na brzuchu :))) świetna seria i cena też fajna :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę po dacie, że post trochę przeterminowany, ale temat przecież zawsze aktualny. Nikt tego nie lubi, ale są chyba osoby, które czują się w powinności pouczać/strofować innych. I nie ma dla nich znaczenia czy masz lat 5 czy 35. Ja osobiście tego nienawidzę. A mam taką koleżankę. Mimo,że mam Córkę starszą od Jej córki, to jaśnie wielmożna pani mi daje rady jak pielęgnować/wychowywać itd. Bo ona robi tak i tak jest najlepiej więc wszyscy powinni robić tak jak ona. Czasami mam ochotę udusić!!!

    OdpowiedzUsuń