czwartek, 6 października 2011

Teraz

Wszystko się dzieje teraz. Urodziła Nam się Córka. Zaczęliśmy budowę domu. Jestem na ostatnim roku studiów mgr. Mój Mąż pracuje jak szaleniec. Moi rodzice składają papiery na budowę domu. Do tego budujemy budynek gospodarczy na stolarnię. Moja mama też jest na ostatnim roku mgr. Moja młodsza sis jest w 2 klasie gimnazjum i przygotowuje się do bierzmowania. Moja starsza sis przygotowuje się do wyjścia za mąż... i kilka innych wydarzeń o których nie będę wspominać :)
Przyznam, że dawno nie mieliśmy tak bujnego w wydarzenia roku. Zdałam sobie sprawę z tego, że zanim urodziłam Córkę nie doceniałam tego co miałam. Byłam szalenie samotna i nieszczęśliwa. Przypomniałam sobie o tym, bo ostatnie dni są dla mnie bardzo trudne. Kalejdoskop uczuć, myśli i emocji... Od euforii przez frustrację do ostrej wkurwy. W głowie powtarzam sobie jak mantrę by zdystansować się i uspokoić. To nie takie proste. Siedzę na wsi z dzieckiem całymi dniami. Mąż wraca z pracy o 18-19 siedzi z Nami 15-30 minut i idzie do następnej roboty... Tak jest dzień w dzień. Tylko w niedzielę mam trochę oddechu... 
Wszystko co się dzieje ze mną i wokół mnie Córeczka doskonale wyczuwa. Nie chce leżeć. Łóżeczko, łóżko nasze, wózek a fotelik tylko pod warunkiem, że jest bujana... Tylko na moich rękach... Przy cycku strasznie się wyrywa i pręży. Bardzo mało śpi w ciągu dnia, jest marudna i płaczliwa... i w dodatku wykupkać się nie może... A mnie brakuje inwencji jak jej pomóc... Mam ściśnięty żołądek, ręce mi się trzęsą i obawiam się, że nerwica się odzywa...
Dziecko zabrało mi przestrzeń. By jakkolwiek funkcjonować, muszę zbudować sobie nową przestrzeń. 95% przestrzeni z Córką a 5% samej ze sobą. Nie jestem matką którą bycie z Dzieckiem non stop uszczęśliwia. Siedzenie na dupie cały dzień przy Dziecku doprowadza mnie do wspomnianej nerwicy. Wiem, że mogłabym poprosić o pomoc kogoś kto mi posiedzi z Córką, ale tego nie chcę. Doprowadza mnie do szału pałętanie się innych ludzi po mojej przestrzeni której i tak nie mam!



A teraz opowiem Wam coś bardzo ważnego. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży byłam przerażona. Panicznie bałam się, że stracę moją Kruszynkę. Po tych wszystkich przejściach zdrowotnych ciąża dla Nas była cudem. Modliłam się dzień w dzień by było dobrze. Ofiarowałam moją ciąże w intencji mojej starszej sis by w końcu znalazła dobrego faceta i założyła szczęśliwie rodzinę... I dokładnie tak się dzieję! W dodatku mniej więcej jak już wiedziałam, że jestem w ciąży przyśnił mi się mój zmarły kolega z liceum. Przytulał mnie i mówił, że mam się nie martwić. Wszystko będzie dobrze... ciąże przeszłam bez ciężkich problemów a Córka urodziła się zdrowa. Tylko obawiam się, że nie nadaję się na bycie matką. Brakuje mi cierpliwości, wyrozumiałości, współczucia, empatii... Gubię się i boję, że Córka cierpi przeze mnie... 
Mam pewne przeczucia... Zapewne się sprawdzą jak zawsze w moim życiu... Wiem najpierw potem się dzieję...










3 komentarze:

  1. Ty zbójnico, jak Ty lubisz się sama zadręczać :) odpuść sobie, chyba, ze to Ci właśnie pomaga, ze tak sobie sama na siebie ponarzekasz i wtedy czujesz się lepiej - jeśli tak, to wylewaj żale i frustracje do woli, a co! ;))) trzymaj się, buźka, będzie dobrze, wiadomka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nikt nie nadaja się do ciągłego siedzenia "na dupie z dzieckiem".
    Z mężem bywamy dobici całą sytuacją, że człowiek uziemiony. I mimo, że bardzo ale to bardzo kochamy syna, to do ludzi nam się chce:)

    Na brzuszek polecam bioGaję-kropelki- u nas troszkę pomaga, a czasem to nawet bardzo i jak mały piernie to się dziwię ze mu tyłka nie urwało:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz..myślę że każda z nas ma mieszane uczucia..każdej nie jest lekko jak tak siedzi..ja siedze z dwójką..też czasem uszami mi już wychodzi codzienność i mogłabym funkcjonować z zamkniętymi oczami :( codzienna rutyna..ale jak nie ja to kto zajmie się lepiej nimi..nie martw się kompletnie..jesteś dla swojej pociechy najlepszą matką...pamiętaj o tym..a jak mogę jakoś Ci pomóc z radami..dawaj na priv'a pogadamy..a już jak masz może facebooka to w ogóle byłoby miodzio :) ja tam należe do grupy Mamuśki..i w niej dzielimy się wszystkim co nas spotyka..wymieniamy doświadczeniami..jak coś..zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń