poniedziałek, 7 listopada 2011

Total panic .!.

Też to zaliczyłam. Ponoć to standard. Totalna panika, że jestem w ciąży! Jeszcze nie leciałam po test ale już mi się śniły 2 kreski na teście... Tego samego dnia przylazła @ ;-) Mąż o mało mnie nie udusił... Oczywiście ja już ryczałam i widziałam czarne scenariusze typu: ja w depresji z 2 malutkich dzieci... ;)

W sobotę byłam na zajęciach uczelnianych z koleżanką po fachu (ma 5-miesięczną Córę) wyładowałyśmy życie codzienne i obydwie czułyśmy jedno: nikt inny tak nas na co dzień  nie jest  wstanie zrozumieć niż we dwie nawzajem. Chociaż wstałam o świcie - 5:25 nakarmiłam Dziecię, przebrałam, zebrałam swoje 4 litery wyruszyłam w podróż 120-km, na zajęcia od 8:30 do 20:20... Wróciłam na rzęsach choć po wypiciu kawy i coca coli (już nie karmię) miałam siłę kąpać Dziecko i lulać do snu... A dziś choć zdycham przez @ nawet przez moment nie zdenerwowałam się... Jednym słowem: odreagowałam, przeładowałam (wyładowałam i naładowałam) akumulatory i z radością wróciłam do życia codziennego. 

Przede mną trudny weekend... Na cały wyjeżdżam na uczelnię i zostaję na noc (!)

Życzę każdej mamie jakiekolwiek formy odreagowania i chwili wytchnienia od codzienności :)

6 komentarzy:

  1. Oj, tak... w tej mamowej codzienności reset jest nie tylko przyjemnością ale i koniecznością - i ta potrzeba prędzej czy później dopada każdą z nas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och zazdroszczę "przeładowania" baterii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym się cieszyła z dwóch kresek - a mąż nie za bardzo :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojjjj tak!Święta prawda!Cieszę się, że troche odreagowałaś;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja od niedawna dwa razy w tygodniu uciekam na siłownię - wtedy moja mama idzie na spacer z młodym który chrapie w wózku. ja się resetuję totalnie - wysiłek fizyczny, odmózgowienie, sauna... dwie godziny i jestem całkowicie nową osobą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jeszcze @ nie mam, a to już 4 miesiące. I wiesz, też czasem taką panikę łąpię...

    OdpowiedzUsuń