środa, 2 listopada 2011

Z cycka na MM - mamy wspólny rytm!

Nie lubię pisać jak jest dobrze. Czasem nawet myśleć też nie... Bo jak pomyślę, napiszę to zaraz coś się sypię i burzy scalony układ. W ten sposób tworzy się obraz, że wszystko jest złe, niedobre, wkurzające, dobijające itp... Jednak po tym wszystkim co przeszliśmy wypada wręcz napisać, że nie ma tego złego...



Jak wspominałam wcześniej moja droga przez karmienie piersią była udręką. Jestem zła na to, że otoczenie wywierało na mnie tak ogromną presję, że MUSZĘ karmić. Ja byłam roztrojona nerwowo i Córka też. Obie cierpiałyśmy, obie się złościłyśmy i czasem nie lubiłyśmy... Uważam, że to jest niewarte tego wszystkiego. Moje Dziecko nie chciało pić mleczka z piersi. Jej wyrywanie się przy piersi było spowodowane kilkoma czynnikami:
1. - Bardzo głodna chciała jeść szybko.
2. - Wkurzało Ją to, że mleko po chwili ssania leciało coraz trudniej.
3. - Malutka nie chciała się wysilać tak bardzo bo to ją irytowało.
4. - Wodnista konsystencja mleczka powodowała, że Niusia nie mogła się najeść do syta, co bardzo Ją męczyło.

Przejście na mleczko MM nie było trudne. Najpierw jedno karmienie zastępowałam, potem coraz to kolejne... Sprawa wygląda tak, że przed wieczornym karmieniem, ściągam swoje mleczko i podaję z butelki. Udaje mi się odciągać 100-125ml po czym podaję MM 90-120ml dopiero wtedy Malutka jest najedzona... Chociaż nie mamy 4 miesięcy, podaję jej 150ml MM co 2,5-3h dzięki czemu udało Nam się ustalić jako taki rytm dobowy! W końcu! Od urodzenia ustalenie jakiegokolwiek rytmu dnia i nocy spędzało Nam sen z powiek. Co jak wiecie niejednokrotnie wyprowadzało mnie  z równowagi. W związku z karmieniem MM wprowadziliśmy kilka udogodnień. Po 1 nie sterylizuję butelki. Możecie mnie besztać rozumiem. Jednak kiedyś na to nie zwracano uwagi, z Niusią nic się nie dzieje a powinna się uodparniać.  Po 2 przed pójściem spać, gotujemy wodę i wlewamy do termosu, by w nocy gdy Malutka się budzi wściekle głodna mieć gotową wodę na mleczko, co skraca czas przygotowywania... Dodam też, że po przejściu na MM skończyły Nam się problemy z wypróżnianiem i bólami brzuszka. Im więcej czasu upływa tym bardziej dostrzegam, że mojej Córce karmienie piersią po prostu nie służyło. W ogóle mnie to nie dziwi, bo gdy ja się urodziłam problemy były podobne... 

Muszę też stwierdzić, że odkąd to wszystko się uporządkowało dane mi jest cieszyć się macierzyństwem. Byciem mamą i obcowaniem z moją Kochaną kruszyną. Zdecydowanie lepiej się porozumiewamy i jesteśmy spokojniejsze... Ja się nie zadręczam tym, że jestem złą matką i nie zastanawiam nad tym co mogłam zjeść i czym sprawić dziecku cierpienia... Choć nie karmimy cycem to Niusia i tak zasypia wtulona w pierś... więc rekompensujemy sobie pewne braki...

I tak Ago pamiętam jak było na początku i im bardziej o tym myślę, tym mocniej odczuwam radość i szczęście jakie mnie wreszcie doczekało!

Chciałam też bardzo podziękować Mamuśce Martuśce
Za udział w całej akcji, że sprawiłam Jej tak ogromną radość i spodobała się paczka... Którą wysłałam pierwszy raz w życiu :) Dziękuję też Okruszkowi za wspaniałe prezenty. Myślałam że niemożliwym stanie się czytanie książki przy Dziecku a to wcale nie jest takie trudne :)

6 komentarzy:

  1. Cześć, czy mogłabym wpadać na Twojego bloga?
    Co do karmienia to nawet nie wiesz jak bardzo cię rozumiem. Uważam, że karmienie piersią jest przereklamowane, moje próby (choć jedynie 2-tygodniowe i zakończone fiaskiem bo pokarmu po prostu nie miałam) były dla mnie traumą i totalnym zezwierzęceniem, wcześniej zaszczuta inkwizycją laktacyjną nie miałam odwagi tego wyartykułować.
    Mój syn ma 17 miesięcy. od urodzenia wypił może parę łyczków mojego mleka. Nigdy nie był chory.
    Polecam tego bloga - www.butelkowy.blox.pl
    Pozdrawiam
    Nessie

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze ,że czujecie się dobrze i jesteście zadowolone. Karmienie nie powinno być udręką tylko przyjemnością.Ważne,że nie poddałaś się bez walki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezła Żono, ja też nie sterylizuję butelek po każdym użyciu, przelewam je po prostu wrzątkiem i Młody żyje i ma się dobrze - doradziła mi to zresztą sama położna.
    Co do rytmu dnia zazdroszczę, u nas nie ma tak "lekko" młody je kiedy chce, próby unormowania tego spełzły na krzyku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też sterylizujemy od wielkiego dzwonu- a ostatnio tych dzwonów brak:D
    Ja właśnie próbuję doprowadzić do zaniku mleka, ale na dwie porcje dziennie wciąż wystarcza, chociaż dokładnie jak Ty zauważyłam, że Jula najzwyczajniej w świecie boli brzucho po moim mleku:/ i jak jeszcze parę dni temu było mi przykro, że przechodzimy na MM, bo znowu kończy się jakiś etap w przygodzie z macierzyństwem, tak dziś wiem, że to będzie dobre dla nas wszystkich- ja więcej czasu, brak ciągłych problemów z zapaleniem, Jul zdrowy brzuszek, K. niezestresowana rodzina w domu:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z córka przeszłam istny koszmar, później walczyłam do 11 miesiąca by ja karmić ... syn szybciej zrezygnował z cyca nie najadał się ...
    Wiecie dla mnie teksty, że karmienie siedzi w psychice, że wystarczy chcieć to trochę na wyrost. Chciałam karmić, walczyłam ... i co ... mleka niet... syna chciałam karmić przynajmniej do końca jesieni, to mi w wakacje podziękował za współpracę. Nie rozum iem tez lekarzy którzy na siłę wciskają karmienie piersią. Przy pierwszym dziecku dawałam się zwodzić a przy Synku już się nie patyczkowałam ;-)

    Ja też nie sterylizuje butelek po prostu dokładnie je myję, na noc też w termosie mam gorąca wodę ;-) Syn by chyba pół bloku obudził gdybym nie dała mu pic w ciągu 10 sekund od obudzenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się , że w końcu powoli zaczyna się Wam ustalać stały rytm. To jednak jest mniej stresujące niż jedna wielka niewiadoma. Z ta wodą w termosie to dobry pomysł. Całę szczęście Anka przesypia już całą noc nie nie muszę tego robić.

    OdpowiedzUsuń