czwartek, 8 grudnia 2011

Duży Bobas.

Cholera! Jak Dzieci ROSNĄ!

Mamy w domu Bobasa. Duuużego Bobasa. Ma 4,5 miesiąca a ubranka 3-6 miesięcy są na styk. Długość Malucha to 69cm! 11 cm więcej od urodzenia! Waga - 7600. Zęby idą jak szalone obydwie jedynki na dole są widoczne. A pod palcem wyczuwamy już te górne. Za nami kolejny skok rozwojowy ale o chwili oddechu nie ma mowy... bo przecież zęby... Bobas uwielbia każde jedzenie jakie podajemy. Choć po ostatnim szczepieniu był lekki bunt.
Ale najwspanialsze jest co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne. Czyli charakterek Naszej Malutkiej. Wspominałam już o tym jak moje Dziecię potrafi się obrażać? Jak jest głodna - wrzask totalny. Momentami przeraża mnie fakt, że Bobas jest wpatrzony w matkę jak w obrazek. Potrafi się wpatrywać godzinę (!) na moją gębę. Nawet jak Ojciec wraca z pracy i bierze Dziecię to wzrok wpatrzony we mnie... W zasadzie nie wiem jak to możliwe aby tak wielbić matkę - wariatkę. Owszem matka wielbi swe Dziecię ale nie aż tak! Może za mało?

Na linii matka-ojciec czyli żona-mąż są spięcia. A ja niczego nie ułatwiam. Bom waleczna kobieta i swych praw bronię ręcami i nogami.

Dopiero teraz. Po 13,5 miesiącach od ciąży i porodu mogę stwierdzić, że normalizuje się moja głowa. Nie powiem, że wraca na miejsce, bo nigdy nic nie wróci na miejsce z przed dziecio-porodo-ciąży czasu. Mój adhd-owy mózg funkcjonuje inaczej, pewne trybiki się przestawiły wraz z faktem stania się matką. Zmieniło się to, że nie drę ryja jak przez całe życie. Ze względu na Dziecię, unikam jak ognia awanturo-kłótni. Oczywiście żaden ideał ze mnie, bo ani na chwilę nie spuściłam z tonu jeśli chodzi o waleczność. Ale przestrzeń wokół mnie się poszerzyła o przestrzeń Córki. Walczę nie tylko o siebie ale PRZEDE WSZYSTKIM o Córkę.

Czasem jednak tracę wiarę, brak mi sił i cierpliwości. Ot tak zwyczajnie...

5 komentarzy:

  1. o jak u nas podobnie :) wypatruje tych ząbków, bo widzę zwiastuny, drapie się i drapie po tych dziąsłach i jakiś taki inny jest, marudny, trochę się nam plan dnia przestawia, ale jeszcze jest do opanowania ?!? :) ja też z tych walecznych i o Małego spokój to warczę jak nie wiem... ja to lwica jestem z charakteru i znak zodiaku, więc wszystko wiadomo :) siła jest kobietą i po urodzeniu dziecka czuję to jeszcze bardziej !

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde, a u nas tylko mleko i kaszka dobra z resztą trza zmiatać, Jul pyszczka otwierać nie chce:/
    Z tym, że dzieci rosną...wieeeemm. Masakra jakaś. Chociaż rozmiarówkami się nie ma co sugerować. U nas część 0-3 wciąż dobra, podczas gdy niektórych 3- 6 nie da się wcisnąć:D
    Co do walki...i dooobrze!:D Trza wiedzieć czego się chce. Kropka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Mała leci :) do przodu nic tylko się cieszyć. Ja jeszcze nie rozszerzyłam diety ciągle się waham, a może cholera zacząć.
    Walcz o swoje i ucz tego córkę przyda się w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  4. oooo a u nas wciąż ani jednego zęba..

    OdpowiedzUsuń
  5. wbrew pozorom, dla naszych pociech miłość i harmonia pomiędzy małżonkami, jest najważniejsza. Wiadomo jak jest.. małżonek nigdy nie odpowie na 100% na naszą miłość - wtedy próbujemy przelewać ją na dzieci, zaniedbując małżonka. Małżeństwo zaczyna się psuć, a relacja rodzic - dziecko - bywa często toksyczna (oczywiście rodzice tego sami nie dostrzegają). Taka refleksje off topic..

    OdpowiedzUsuń