środa, 28 grudnia 2011

POświąteczny Wyjec.

Całe szczęście, że święta się skończyły. Migracje rodzinne może i miłe ale męczące jak cholera. Wczoraj pierwszy dzień po świętach myślałam, że odpocznę choć trochę a tu dupa. Gdyż spędzając cały dzień sam na sam z Dziecięciem Swym myślałam, że oszaleję jeszcze bardziej. Nie wiem czy to przez nadmiar twarzy czy wycieczki poza dom a może przez tą cholerną jedynkę na górze? Mojemu Dziecku włączył się wyjec. Cały dzień chodzę jak ślama (powiedzenie mojej mamy). Nie mam jak iść do kibla o myciu zębów nie wspomnę.... itp. Szlag mnie trafia w dodatku nosić Dziecka nie mogę bo kręgosłup boli strasznie a w chuście też odpada bo cierpię okresowo i sił nie mam. I generalnie wszystko jest na NIE. Mikołaj był dobry w tym roku ale szybko przeszła mi radość nad prezentami. Dochodzę do wniosku, że potrzebuję pomocy. Nie daję rady jak jest trudniej i muszę się zgłosić bo pigułki te słynne, co większość bierze, bo nie chcę nikomu krzywdy zrobić... Pogoda mnie dobija a chęci na cokolwiek brak absolutnie. Brzmi depresyjnie? No właśnie albo nerwicowo. Jak zwykle. Shit!

5 komentarzy:

  1. Ulżyło mi, że nie jestem sama! Mam dość, nie radze sobie z niczym, mam bałagan, ja pedantka! Wyję co wieczór, i mam ochotę spać i spać, a dziecko najlepiej niech bawi się samo ;)

    Będzie ok! Dasz radę, to pewnie przejściowe.

    OdpowiedzUsuń
  2. To kiedyś minie...wiem, pocieszenie marne, ale czasami tylko ta myśl pomaga przetrwać kolejny dzień. Albo ta, że inne mamy też tak mają (czytaj: ja na pewno). Będzie dobrze :))

    OdpowiedzUsuń
  3. shit! znam wyjca, wiem coś o tym... ech... za jakiś czas minie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czytalam wlasnie Twojego bloga kochana i ciesze sie ze razem jeczymy nad naszymi malymi wrednymi bakami;) mam nadzieje ze uda sie znow wejsc w ta rutyne bo juz zaraz sylwester i mala znow bedzie w innym domu tyle ze w juz jej znanym u mamy mojego K. Szczerze to nie spodziewalam sie ze kilka dni potrafi tak nabroic w zyciu dzidzi;) pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  5. bo to skok pewnie, to już chyba lęk separacyjny ? więc mama na krok nie może odejść... ja wsadzam do leżaczka i noszę wszędzie ze sobą po mieszkaniu, ale do wc udaje mi się wyjść samej. trzymaj się !!!

    OdpowiedzUsuń