Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2011

This is the story of my life...

Obraz
Ten temat będzie krążyć na moim blogu do znudzenia... Ja i mój bagaż doświadczeń życiowych czasem mi ciąży ponad stan. Chcę by moje Dziecko/Dzieci miały szczęśliwe dzieciństwo moje było trudne. Jednak nie chcę aby cały czas miały różowo i z górki. Mnie moje trudne dzieciństwo naznaczyło dosadnie ale dało również ogrom wiedzy z którego czerpię nieprzerwane inspirację na przyszłość. Nie zależy mi na tym aby moje Dziecko było jak z okładki. Nie będę za nim biegać aby sobie krzywdy nie zrobiło... Niech wie, że upadek to nie koniec świata a ból nie zawsze jest zły. Niech zna cienie i blaski życia w jakim żyjemy... 
W swojej dotychczasowej egzystencji spotkałam mnóstwo młodych ludzi wchodzący w dorosłość z tzw. "różowego dzieciństwa". Parasol ochronny przed złem jaki nad nimi rodzice rozłożyli sprawił, że większość tych ludzi albo dalej jest zależne od woli rodziców albo zwyczajnie się stoczyli... Gdyż zło świata jakiego do tej pory nie znali ich "zjadło". 
Chcę by moje Dz…

Rocznica papierowa :)

Obraz
Oboje się śmiejemy, że ten rok brzmi za mało gdyż nam się wydaje iż to już z 10 lat... :) Ale jak widać, nie pozabijaliśmy się choć kilka bitew i wojen mamy za sobą ;) Co do Wielkiego dnia. Dobrze że mam to za sobą. Szczerze nie mam chęci przeżywania wszystkiego raz jeszcze. Zdecydowanie lepiej czuję się w roli gościa weselnego niż bycia na tapecie w roli głównej... Nasza impreza była i tak kontrowersyjna jak na dzisiejsze czasy... Nie miałam welonu a M obrusowej kamizelki. Pod naszymi blokami nie było cyrku z grajkami i witaniem gości. Kamerzysty też nie było... Zabrakło także piosenek: "cudownych rodziców mam" i "jedzie pociąg z daleka". Zamiast welonem rzucałam podwiązką. A zamiast wózka zbieraliśmy na podróż poślubną... Wesele organizowaliśmy w sali weselnej w remizie na wsi skąd jest moja mama... Za to moja siostra zatańczyła flamenco a chłopcy na oczepinach jezioro łabędzie... A make up wykonałam samodzielnie...



Brzuch poszedł niżej!

No to mam! Wedle prognozy Pani Położnej ze szkoły rodzenia mogę urodzić za... 2 tygodnie! Nie powiem, nie mogę się doczekać ale przerażenie ogarnęło mną nie  z tej ziemi. Mam nadzieję, że wytrwam do 9 lipca... Wtedy mamy wizytę u Profesora i akurat zostałabym na miejscu do rozwiązania... Na samą myśl o tym, wpadam w rozanielenie i panikę jednocześnie... Mała się spieszy to będzie 37 tydzień... :)

Moje hity ciążowo - Dzieciowe :)

Obraz
Bo się tylko wymądrzam a czas pokazać to co mnie pomogło/pomaga i pare rzeczy dla Córci :)

1. Colvita Cierpię z powodu alergii pokarmowej i pyłkowej. Przez co moja oporność szwankuje. Niestety ze względu na ciążę musiałam odstawić leki na alergię i astmę. Zostały mi tylko inhalatory i spray do nosa. To cudo pomogło mi przetrwać zimę bez choroby (nie licząc delikatnych przeziębień) chociaż dookoła chorowali wszyscy bliscy. W dodatku mogę jeść produkty na które jestem uczulona bez jakichkolwiek reakcji alergicznych. I nie biorę witamin dla kobiet w ciąży. Anemii nie mam chociaż wyniki mam poniżej normy ale to kwestia jednostek dziesiętnych.

2. Masła do ciała z bielendy



Próbowałam sił z balsamami do ciała. Te "normalne" były za mało odżywcze i nawilżające. Te dla kobiet w ciąży w takiej cenie jak powyższe masełka, a mało wydajne i w dodatku niezbyt przyjemnie pachnące i za słabo odżywiały moją skórę na brzuszku. Najpierw kupiłam masło awokado ale zanim się skończyło napaliłam się …

Własny instynkt kontra - wszyscy inni...

Krew mnie zalewa! I zalewać będzie...

Chciałabym aby ktoś mądry odpowiedział na bardzo proste pytanie: "Kto i co jest najważniejsze dla rodziny po porodzie?"
Z tego jak mnie wychowano i co mi wiadomo, nie pamiętam aby w mojej rodzinie odwiedzało się obolałą Matkę i młodego pisklaka dopóki nie skończy miesiąca czasu życia by po prostu im nie zawracać gitary. I myślę o tym jakie to jest cudowne i w jak mądrej rodzinie mnie wychowano, bo teraz stanęło mi walczyć o to, że pragnę 2 tygodni od porodu bez kogokolwiek, bo inni ludzie po prostu mnie osaczą i oszaleję! Co w tym dziwnego iż nie mam ochoty aby przez te 14 dni oglądał mnie ktokolwiek oprócz męża, położnej lub lekarza? Nie obchodzi mnie ciekawość ludzi kim jest i jak wygląda nowo narodzony człowiek. 2 tygodnie więcej jest dla mnie bym mogła ochłonąć i oswoić z rewolucją jaka mnie czeka. Sam fakt, że miałby ktoś mi się plątać pod nogami doprowadza mnie do szału. Kolejny fakt to cholerna nagła fala zainteresowania po narodzin…

Ciemna strona duszy... Rozliczenie z przeszłością.... Terapia...!

Nie ma się co oszukiwać (choć tak postępujemy nagminnie...!) Każda człowiek wywodzący się z rodzin dysfunkcyjnych ma problem z dojrzałością w wieku dorosłym. Każda taka osoba jest Kobietą po przejściach i Mężczyzną z przeszłością. Wbrew pozorom rodzina dysfunkcyjna to nie sama patologia, alkoholizm, przemoc i narkomania. Patologia to wszelkie odstępstwa od normy... Ale rodzina dysfunkcyjna to przede wszystkim taka gdzie role poszczególnych członków rodziny są popierdolone (mówiąc krótko). Jeśli wśród rodziców nie ma partnerstwa a jedno z rodziców dominuję nad drugim - jest to dysfunkcja.... Nie będę opisywać poszczególnych przypadków, bo bym pisała do jutra. Rzecz w tym, że dziecko z takiej rodziny wchodząc w dorosłość ma skrzywiony punkt widzenia na ogół życia. Problem pojawia się w kwestii dojrzałości. Gdyż osoba taka ma problem z dojrzałością i wkroczeniem na dorosłą ścieżkę życia... Nie wiem czy są w ogóle ludzie bez jakichkolwiek zaburzeń z rodzin prawidłowych. Czepiać można się …

Egoizm.

Obraz
Jestem egoistką i nie mam z tym problemu. Kiedyś było inaczej... Brakowało mi akceptacji ze strony otoczenia a jednocześnie trudno było mi się "dostosować". Co i rusz zadaję sobie pytanie: "Jaka będziesz moja Córko?" Nie nastawiam się na fajerwerki i życie jak w Madrycie. Nie lubię dzieci, wręcz mnie drażnią i wkurwiają gdy przebywają gdzieś obok mnie dłużej niż 15 minut. Dzieci krzyczą, wrzeszczą, latają i pałętają się. Zabierają mój czas który uwielbiam... A jednocześnie mam dość siedzenia na dupie i "oczekiwania". Całe życie marzyłam o własnym dziecku które będzie dla mnie wszystkim a ja dla niego... To wynika też z egoizmu... Gorzej, bo obawiam się iż mogę pójść ze skrajności w skrajność i stać się matką kwoką czego dziś bardzo bym nie chciała... Na szczęście da się mnie "zaprogramować" i jak coś będzie nie tak mogę liczyć na to, że dostanę obuchem w łeb i zostanę przywrócona na ziemię... Przerażają mnie matki, które po porodzie tak zatracaj…

Wyprawka zakupy i inne pierdoły czyli dlaczego nie kupię Dziecku materaca z kokosa.!.

Obraz
Nie miałam łatwego życia i tym bardziej dzieciństwa. Wywodzę się z rodziny z tzw. problemem alkoholowym więc jestem DDA. Tak się składało, że jako dziecko nie miałam wszystkiego co rówieśnicy. W domu było ciężko i moja Mama nie mogła pozwolić mi na wszystko co było na czasie. Musiałam się nieźle natrudzić by mieć nowe spodnie których przybywało mi 1 lub 2 w roku... Piszę o tym gdyż miało to na mnie ogromny wpływ a skutki odczuwalne są do dziś.  Przywykłam do starania się o coś. Do tego, że nie mogę iść do sklepu i po prostu kupić czegoś by to mieć. Wychowałam się bez rowera górala, telefon komórkowy miałam dopiero w wieku 18 lat a ipoda nie posiadam do tej pory... Nie cieszą mnie wyjazdy na mega zakupy do centrum handlowego bo zazwyczaj nic mi się nie podoba i strasznie się męczę poza tym ta wszechobecna komercha i wszędzie to samo... Rozwydrzyłam się i uwielbiam raz na jakiś czas wpadać do sh tam ma próżność zostaje zaspokojona. Urządzając nasze gniazdko robię dokładnie to samo, chodz…

Odporna na ból czy raczej przyzwyczajona...?

W ostatnim czasie zaczęły krążyć w głowie mej myśli, iż nie powinnam się bać bólu związanego z CC które mnie czeka jak i z połogiem... Chodzimy z M prywatnie do położnej która prowadzi z nami indywidualne spotkania w szkole rodzenia. I muszę przyznać, że to zupełnie inna bajka niż typowa szkoła rodzenia. Przede wszystkim dyskutujemy a nie tylko rozmawiamy. Pytamy o co chcemy i kiedy chcemy a odpowiedzi otrzymujemy bez problemu. Pani sama powiedziała/stwierdziła, że nie dość iż jestem weteranką (3 operacje i kilka dodatkowych pobytów w szpitalu) to tak na prawdę nie wiele powinno mnie zaskoczyć. Igły, rurki, lewatywy, cewnikowanie, nie jedzenie, mdłości, pierwsze wstawanie, pierwsza toaleta, pierwszy kibel... Ja to przerabiałam kilkakrotnie. Wiem co to jest ból pooperacyjny i jak cudowny jest pierwszy posiłek. Czego mogłabym się bać w połogu jeśli przed ciążą miałam okres co 21-23 dni z czego przez endometriozę moje cierpienie było tak ogromne, że 2 dni miałam wycięte z życiorysu za ka…