wtorek, 17 stycznia 2012

Niedosyt i niezaspokojone Dziecko



Jako nadpobudliwe Dziecko byłam bardzo samotna. Nudziło mi się bez przerwy i byłam zmuszona tym samym aby bawić się samej. Na szczęście moja bogata wyobraźnia działała cuda. Wymyślałam przeróżne zabawy np. jako 4-5 letnie Dziecko uwielbiałam "dlablić" czyli wyciągać mąkę i wodę i robić makaron, później oczywiście mama musiała go ugotować a ja go zjadałam :) Jednak było mi trudno. Miałam więcej swobody niż inne dzieci które były trzymane w domach na siłę ale często nie miałam się z kim bawić. Dzieciom nie chciało się bawić i sprzątać po zabawie co mnie wkurzało. I mam ciągle niedosyt. Czuję się niespełnionym Dzieckiem, bo było i jest milion rzeczy które chciałam robić a nie miałam z kim. Na rodziców nie mogłam liczyć, bo zajęci byli "ważnymi sprawami". Siostra starsza o 9 lat żyła w innym świecie... Jak było ciepło można było latać po podwórku ale w zimę najczęściej był telewizor. Zanim odkryłam ciekawe książki minęło trochę czasu... Dopiero w Gimnazjum czytałam "Jeżycjadę" Małgorzaty Musierowcz odkryłam dopiero wtedy... "Opowieści z Narni" czytałam po kilka razy ale wtedy już byłam "starym" Dzieckiem :)
Cieszę się, że mam Córkę też z tego powodu bo Dzięki byciu z nią mam szansę zaspokoić moje Wewnętrzne Dziecko. Na terapii DDA przerabiając całe dzieciństwo Terapeutka mówiła Nam abyśmy robiły to co Nasze Wewnętrzne Dziecko - czyli My z dzieciństwa nie mogły robić wtedy... Jeśli chciałam mieć coś to mogę mieć teraz i to moje Dziecko będzie uszczęśliwione... Niestety wielu rodziców zamyka się w swoim dorosłym świecie i trudno jest im otworzyć się na dziecięcy świat. Jest mi łatwiej bo dzięki terapii odgrzebałam moje Wewnętrzne Dziecko i jest cały czas przy mnie. Dziś opiekując się Córką jednocześnie opiekuję się i pielęgnuje moje Wewnętrzne Dziecko będące dokładnie w tym samym wieku. Wchodząc w kolejne etapy rozwoju Córki przemierzam to wraz ze sobą. Chcę dać Córci to czego wtedy potrzebowałam lub miałam za mało. Nie jest to skomplikowane bo Małe Dziecko ma dość proste potrzeby. Szkopuł w tym by trafić w daną potrzebę w odpowiednim momencie a to potrafi być zaskakujące... :)

Uwielbiam, Kocham to i tak za mało by opisać OGROM uczuć jakie daje Dziecko Mamie :) i nie tylko Mamie bo i otaczającym Je osobom także... :)

Rodzice na Chrzcinach w Kościółku :)


Kochane kupiłam Dziecku mrożoną mieszankę z hortexa: brokuł, kalafior i marchewka dodałam jeszcze ziemniaka i mamy sukces! Nowość przyjęta bez sensacji :) Natomiast dynia jest fuuuuj. Robiłam 2 podejścia dając robioną samodzielnie i kupioną z hipp. Nie wiem co teraz zrobić bo mam 3 woreczki zamrożonej dyni :D

12 komentarzy:

  1. Ładna z Was para:)
    Ja też przymierzam się do zakupu mrożonki, ale jak u Ciebie ok to chyba szybciej się skuszę. Dynię może Młoda za jakiś czas polubi więc nie wyrzucaj. U nas za to dynia z ziemniaczkiem smakuje Kruszynce.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ładnie się prezentujecie :) ładna z Was para :) masz rację, im więcej zaangażowania (serca) w zabawę z naszej strony to dziecko ma większą frajdę, odczuwa to !

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas dynia z bananem lub jabłkiem, albo jeszcze lepiej z pasternakiem wchodzi jak złoto.
    Ja też jakoś po cichu liczę, że z moim Młodym "nadrobię" to i owo z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mówi się, że dziecko szczęśliwe jest wtedy, kiedy szczęsliwi są rodzice i chyba sporo w tym prawdy. Dobrze odkrywać siebie razem z maleństwem - ciebie to ukoi, ją uszczęśliwi. I same plusy :)))

    PS. U nas też najlepiej idzie dynia z owockiem - jabłkiem albo bananem :) Może smaki się młodej zmienią... niech się dalej mrozi.

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas jak nie ma dyni w zupie to się nie je :D

    OdpowiedzUsuń
  6. No to witamy w ddaklubie;-)I fanklubie Jeżycjady;-)U nich wszystko było taaaakie fajne;-)

    A dziecięca dynia jest fujjjj. Kompot jest bossski;-P

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem cię. Sama uzupełniam dziecku to, czego mi brakowało, a przy okazji uzupełniam to wszystko i swojemu Wewnętrznemu Dziecku. Chociaż czasem pewnie przedobrzam ;)
    Dynia jest świetna z żółtkami i odrobiną miodu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, że dajesz tyle córeczcce, i pewni się tak nie drzesz jak ja :( DDA mnie nie dotyczy, chociaż ten problem dotyczy mojej mamy, ale mieliśmy w domu inne problemy. Tak czy siak zawsze byłam sama, nie miałam rodzeństwa, byłam nieśmiała (teraz ciężko uwierzyć :D) i wiecznie siedziałam sama w domu. A potem klucz na szyi i rodzice wracali o 18, ja ich męczyłam a oni chcieli zrobić o obiad i troszkę odpocząć, czego dziecko nie rozumiało. Zawsze czekałam na wieczór bo tata mi opowiadał bajkę, a potem mama śpiewała i celowo starałam się nie zasnąć, ale zasypiałam :)
    Fajnie by było mieć więcej czasu i kasy, żebym nie musiała pracować :/
    Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  9. I dotarłam do Ciebie :) Pięknie piszesz... I świetne fotki, jesteście bardzo ładną rodzinką :) Cieszę się, że moje posty w jakiś sposób Ci pomogły :) agnieszka ma iz

    OdpowiedzUsuń
  10. To prawda...osobom, które uświadamiają sobie, że należy dbać o swoje wewnętrzne dziecko jest łatwiej...ponieważ żyją w spokoju Tych dwóch dusz i dbają o siebie. Tak więc korzystaj ile się da, garściami troski i zabawy nagradzaj córeczkę i swoje dziecięce Ja:-)

    OdpowiedzUsuń