czwartek, 9 lutego 2012

Niezła Żona gotuje Dziecku :)

Jestem wygodna. Robię słoiczki hurtowo, różne rodzaje. Mam trochę zachodu ale z lenistwa nie chce mi się robić codziennie. Więc jedno popołudnie w tygodniu poświęcam na gotowanie dla Córeczki :) Inspiracją oczywiście był TEN post u Anieski. Dzięki  niemu mrożone warzywa gotuję na parze :) Ilość warzyw obieram intuicyjnie czyli "na oko".

Najpierw obieram ziemniaki, marchew i korzeń pietruszki (z uprawy własnej). Układam na dnie garnka marchew (jest najtwardsza i najdłużej się gotuje, dlatego na zdjęciu nie widać) następnie ziemniaki i pietruszka. Wsypuję odrobinę soli a wodę wlewam z kranu gdyż mieszkam na wsi, wodę mam ze studni którą sprawdzaliśmy i jest w porządku:
Dziś pierwszy raz gotowałam buraczki (z własnego ogródka), ze względu na kolor gotowałam w oddzielnym garnku tak samo z odrobiną soli:




Na parze gotuję mrożone warzywa i por. Kalafior i brokuły kupiłam ostatnio w biedronce wyprodukowane dla biedronki w cenie 2,89. Bardzo dobrej jakości. Por i dynię mam z ogródka własnego.

Oczywiście wszystko gotuję pod przykryciem - pokrywki zdjęłam do zdjęć :)

Gotuję jednocześnie:



Słoiki i nakrętki zalewam wrzątkiem dzięki temu lepiej się zakręcają:

Wszystko sprawdzam a gdy warzywa są miękkie zaczynam wrzucać w różnych proporcjach i blendować. Na pierwszy rzut idzie zupka z dynią, ziemniakiem i marchewką, tłuszczem jest oliwa z oliwek ekstra virgin z biedronki:





Czasem okazuje się, że nakrętka nie zakręca się jak powinna wtedy taką zupkę daję do zjedzenia tego samego dnia lub następnego :) To na zdjęciu widać słoiczek z zakrętką do góry nie zakręcił się więc zupka została zjedzona dzisiaj :)

Kolejna jest z brokułem, kalafiorem, ziemniakiem i marchewką. Jeśli doleję zbyt dużo wody z wywaru i zupka jest zbyt rzadka dodaję kleiku kukurydzianego:


Następna z buraczkiem, ziemniakiem i marchewką:





I ostatnia z ziemniakiem, marchewką, pietruszką i porem. W różnych proporcjach za każdym razem jest więcej jednego warzywa tak by smak nie był monotonny:





W następnej kolejności chcę kupić mrożoną fasolkę szparagową również z biedronki, więc będzie kolejna zupka. Z mięsem jeszcze troszkę poczekam, ze względu na pogodę ciężko było do tej pory ubić kurę. Nie wiem jak jeszcze będę gotować z mięsem. Czy warzywa wraz z mięsem czy oddzielnie zupę warzywną a mięsko tylko dorzucać. Zobaczę jak wyjdzie w praniu :)

Na koniec jeszcze wekowanie:



Używam różne słoiki. Mam po koncentratach, keczupach, chrzanie czy zupkach z rossmana. Te po zupkach trudno zakręcić ale jak pokrywka jest wilgotna i dobrze się przyciśnie wszystko powinno być w porządku. Raz nie zawekowałam słoików to niestety połowa się zepsuła. Wekuję po 30min zazwyczaj w 2 partiach słoiczków.

Córcia jest wybredna oprócz moich słoiczków toleruje zupki warzywne z rossmana babydream. Gerber, bobovita i hipp nie smakują. Przymierzam się też do żółtka jajka :)

26 komentarzy:

  1. Robię podobnie :) czyli hurtowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. brawo Niezła Zono, o przepraszam i NIEZŁA MATKO ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. SUper że sama wszystko jej robisz. Może i więcej zachodu z tym ale na pewno taniej niż te kupne zupki i zdrowiej:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. J=Kurdele, a moich zupek Julo nie chce jeść:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tylko podpowiem nieco - u mnie pomogły dwie rzeczy:
      1. Przewaga marchewki - słodki smak
      2. Masełko, masełko, masełko!

      wiem, wiem nie zdrowo podobno, że olej lepszy i to rzepakowy, ale ja sama warzyw z olejem bym nie łyknęła.

      Usuń
    2. Dokładnie u nas bez marchewki dynia nie szła a udało się obowiązkowo jeszcze ziemniak, podobnie mieliśmy z brokułem i kalafiorem bez marchewki i ziemniaka szło średnio :)

      Usuń
  5. ja też tak robię, ale chyba nie w takich ilościach :)
    a dziś Młody miał na obiad właśnie fasolkę szparagową z biedrony i nie narzekał.
    Co do mięsa to podobno wpierw daje się bez wywaru (czyli gotowane osobno), a potem już można gotować wszystko razem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja wciąż słoiczki kupuję... może Twój wpis będzie dla mnie natchnieniem na przestawienie się na gotowane obiadki? tylko nie wiem czy mała je bedzie chciała jeść... a potem co? mrozisz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaka ja byłam głupia z pierwszym dzieckiem!! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju jak super!!!Jak super, ze malutka może te wszystkie warzywa jeść!Por!Kalafior! Buraczki! U nas po buraczkach brzuniu bolał, oj bolał. Boję się z takimi odważnymi warzywami. Ja też gotuję, ale na 2-3 razy i przechowuję w specjalnych pojemniczkach w lodówce. Jest gicio.

    Mięsko najpierw gotowałam osobno. Po 10 miesiącu razem. I prawie prawdziwy rosołek już był;-)Prawie bo zmiksowany;-)I bez pora...

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Do garnka na dno wkładam ściereczkę złożoną kilkukrotnie, wkładam słoiczki i wlewam wodę do ok. 1/2 wysokości słoiczków. Wstawiam na gaz i od zagotowania wody 30min, bez przykrycia garnka. Wyjmuję, ustawiam do góry dnem i przykrywam ręcznikiem, następnego dnia wkładam do lodówki. Następną partię wkładam do garnka i uzupełniam wodę i znowu od zagotowania 30min... :)

      Usuń
    2. ja gotuję mieso osobno miksuje je i dziele na porcje. zmrazam kazda porcje osobno. otwieram zupkę daje porcyjke mięsa i jest ok.
      pierwszy raz jak gotowałam hurtowo to chciałam zapasteryzować w słoiczkach z hippa itp. nie udało się. zakretki nie załapały.a ostatnio wlałam gorącą zmiksowaną zupkę i same się zakrętki "złapały" i to tak że małżonek musiał mi pomagac w otwieraniu:-D
      pozdrawiam M

      Usuń
    3. Fantastyczny patent :) Dzięki za podpowiedź :))

      Usuń
    4. to ja pisałam o tym miesku. wstrzymaj się jeszcze z odagapianiem, bu muszę swój pomysł udoskonalić.chyba ze ty cos wymyslisz?
      chodzi mi o to ze do tej pory robiłam tak królika i cielecinę. i kurczę są ciut za suche po rozmrożeniu. dzisaj spróbuje dorzucic porcyjkę do zupki i jeszcze raz zmiksować.
      pozdrawiam M

      Usuń
  10. Miło mi, że się na coś przydałam:) Teraz z kolei Droga Koleżanko Twój post będzie dla mnie inspiracją, bo ja tylko na trzy dni gotowałam, a że ja z tych leniwych jestem (przyznałam się publicznie na blogu;)) to też będę na cały tydzień gotować - podobnie jak Ty, bez mięska, które będę przygotowywać na bieżąco!
    Dzięki za pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja robię codziennie (wiem jestem zboczona) i jutro zaczynam grochu dawać a co :P

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja gotuje na parze swieze warzywa, nie mrozonki, 1 lub 2 razy w tygodniu.
    Chyba nie kupilabym nigdy zupek w sloiczkach, gdyby byly z mrozonek.
    A dynia z ziemniakami z hippa smakowala u nas baaardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz świeży brokuł z własnej uprawy to świetnie, bo te dostępne o tej porze roku są z zagranicy hodowane w szklarni, pryskane a mrożone sezonowe... więc wybieram mniejsze zło. Własne warzywa które posiadam nie dają mi takich możliwości a słoików Córka jak wspomniałam, jeść nie chce...

      Każdemu odpowiada co innego :)

      Usuń
  13. fantastyczny post!!! to lubie, wszytsko podane na tacy :-))) super! bedziemy gotowac wg Waszych wskazowek!! :_)

    OdpowiedzUsuń
  14. u mnie młody tez je wszystko, ale ja za leniwa jestem na taką robotę (u CIebie podziwiam organizację). Ja po prostu wyjmuję warzywa z zup, która się gotuje dla nas i to ścieram na tarce (blender się nie sprawdził)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie jestem na tym etapie... A że swoich warzyw nie mam, a te z zeszłego roku dostępne w sklepach są do dupy, to jedziemy na słoiczkach. Na szczęście póki co otwiera dzioba do wszystkiego, boję się tylko, żeby do tego słoiczkowego jedzenia mi się nie przyzwyczaiła, bo na razie dopiero wprowadzamy, więc cenowo jest luz, gorzej później... Chyba spróbuję z mrożonych Jej ugotować własną zupkę :) Olśniłaś mnie, Boże, pół roku z dzieckiem w domu i już się odmóżdżyłam. A ja chcę z Nią siedzieć 3lata... Zapomnę chyba jak się czyta i pisze :(

    OdpowiedzUsuń
  16. witam, dlaczego nie widać zdjęć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie wiem. A jestem anty informatyczna i nie wiem co się stało....

      Usuń
  17. a czy można te zupki po prostu zamrozić? w takich słoiczkach po obiadkach?

    OdpowiedzUsuń