poniedziałek, 26 marca 2012

Marność

Ostatnie tygodnie są mega ciężkie.
2 jedynki naraz jedna nie wyszła całkiem a już następna.
Skończony 8 miesiąc i niemal natychmiast po zębach albo jeszcze w trakcie zaczął się kryzys...
Nerwowo nie daje rady. Młoda potrafi wyć niemal non stop. Nie mogę Jej posadzić nigdzie i odejść o krok bo wyje. Wycia mam dość. Rzygam tym cholernym wyciem.
Jak kryzys to postępy w tempie błyskawicznym. Staje przy meblach i innych sprzętach, raczkuje choć niechętnie... Natomiast tłucze głowę o wszystko co jest w pobliżu chwilami nie zwracam na to uwagi, bo potrafi walnąć się 3 razy w jednej chwili... Chui wie jak Dziecku dogodzić. Biorę na ręce to ucieka, wyrywa się. Jak posadzę to chce na ręce i tak w kółko. Chustę mogę komuś oddać, po ostatniej 30-minutowej wycieczce omal mi nie wypadła a kręgosłup jest za cienki na takiego Bobasa.
W takich momentach uciekłabym w pizdu, nie mam ochoty ciągnąć wózka matki. Zastanawiam się czy w ogóle powinnam była decydować się na Dziecko. Bo miewam mordercze myśli. Czy w ogóle to ma sens, bo chui mi wyrasta. Odechciewa się mieć więcej Dzieci. W takich momentach czuję, że wpadam w psychozę. Zdarza mi się krzyczeć i zostawiać wrzeszczące Dziecko samo... I za cholerę nie potrafię się uspokoić. Wkurwia mnie jak ktoś kto przebywa z Nią 1 dzień koncentrując się wyłącznie na Niej mówi jaka jest cudowna i czego ja narzekam...
Ale kurwa! Ja mam dom, trzeba ogarnąć, posprzątać, uprać i żreć ugotować. Samemu się ogarnąć i pisać pracę magisterską. Gdybym miała zajmować się tylko Dzieckiem byłoby dobrze ale nie jestem Nianią. Święta gonią i sprzątać trzeba a ja już zaczynam nie chcieć... świąt też...

Za moment dostanę okres. Nienawidzę napięcia, zawsze mam doła i jestem nie do życia. Kurwa zajebana mać!!!!!!!!!!!!!!!!!11

17 komentarzy:

  1. Bajka, uwielbiam cię jak masz taki wisielczy humor! ;D Nie zabijaj, dziecko zabijesz a odpowiesz jak za człowieka ;p ;p ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie nie pisałam jakie mordercze myśli mam :D

      Usuń
  2. Miewam też dni zwątpienia i "nicniechcenia", a raczej chcenia ryku przeciągłego i głośnego:/
    Bo tu nie tyle chodzi o dziecko, co o nadmiar reszty spraw:/ Obowiązki domowe mnie wykańczają. I niby można odpuścić, ale przecież w tym domu spędza się większość dnia, więc po ludzku musi być:/

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z Zezullą tu chodzi o nadmiar spraw do zrobienia. ja tydzień przed okresem gromię i warczę, akurat ten czas przychodzi na święta i na moje ukochane "wizyty" ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Porządek nie zajac nie ucieknie :) najważniejsze to wstać rano, nakarmić córcie a potem zając się sobą [zjeść, ubrać, pomalować, zeby dobrze się poczuć patrząc w lustro] obiadek możesz gotować sadzając małą na podłodze i dając jej do zabawy miske garnki i łyżke, żeby w to wszystko waliła - może sie wyżyje i będzie spokojniejsza :) a jak już naprawdę nie wytrzymujesz włóż ją do kojca i wyjdź na słońce, ciepłe promienie na buźce od razu poprawią ci humor :) włącz sobie muzykę na cały regolator i tańczcie, wierz mi że działa cuda, przy małej marudzie :) a święte??? pomyśl że to czas wolny, gdzie wyjdziecie do ludzi i wszyscy będa z chęcią zabierać ci ją z rąk .... będzie dobrze tylko trzeba się nastwaić....trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie przytłacza najbardziej właśnie ta cała reszta, że posprzątac trzeba, uprac, upraswoac, w szafie porzadek zrobic, okna umyc bo swieta ida przeciez, a jeszcze do lekcji sie przygotowac, prace na kurs napisac... i to mnie nerwowo rozstraja ze ryczec mi sie chce.. a jeszcze jak jestem poklocona z mezem (czytaj teraz).. to juz nie mam slow!!

    OdpowiedzUsuń
  6. kocham CIE:D i "mam tak samo jak Ty" i tez czasami pierdole wszystko i wychodze na papierosa jak tylko mala zasnie i czasami lezy i wyje i smarka w podloge albo ciagnie mnie za spodnie a ja niewzrouszona robie sniadanie. Mysle ze kazda tak ma tylko nie kazda sie przyzna. i czsami wzielabym najchetniej i wystawila na balkon walnela w sciane.. ale to tylko tak wiesz. myslisz na odreagowanie.
    Ciezki czas. u mnie tak samo.. z niczym nie moge sie wyrobic a odpoczac czlowiek tez by chcial. czasami chialabym byc facetem. oni maja tak latwo. chodza tylko do pracy i maja dziecko na 2,3 h dziennie. co ja bym dala zeby sie czasem zamienic.:* caluje

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam to samo, gdyby było tylko dziecko to ok, ale dom, praca i studia to za dużo. Jak pisałam licencjat to mała była mała i się dało, teraz się nie da, nie wiem kiedy napiszę magisterską :/ u nas chusta też nie zdała egzaminu

    OdpowiedzUsuń
  8. Każda z nas to przeszła...

    nie jesteśmy maszynami :-) znajdź czas dla siebie!! A gotując obiad rzeczywiście daj małej kilka misek, drewniane łyżki niech się bawi, a ty tańcz przy muzyce :-) na mają córkę tańce w kuchni działały jak flet na myszy ;-) była zaczarowana :-)

    Znajdz czas by wyjść sama do koleżanek, na zakupy czy na dłuższy spacer :-) Każda z nas potrzebuje tej małej izolacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ehhh... kochana niestety każda chyba z nas tak ma. Ja jeszcze czasami słyszę, że jak młody śpi to ja mogę odpocząć, a on (czyli chłop) nie bo jest w pracy - nie powiem jak wielki ch... mnie wtedy trafia bo sama wielkości jego nie ogarniam. Po taki tekście nie sprzątam, nie prasuję, nie gotuję jak mały nie daje bo wyje bo nie ma 100% uwagi. Najgorsze chyba niestety w tym wszystkim jest to, że to Ty przebywasz z dzieckiem większą część czasu i nie wyjdziesz sobie do pracy na kilka godzin. Kiszka niestety czasami Pani tego kiszka.
    Trzymaj się - przyjdzie wiosna będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezła, zupełnie jakbyś opisała moje myśli sprzed roku-dwóch. Na pocieszenie napiszę, że to mija. Z czasem dzieciaki robią się grzeczne, uśmiechnięte i chętne do pomocy, ale co się wcześniej nawyją, to tylko my matki wiemy. Trzymaj się, przyjdzie ciota i PMS Ci odpuści ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczęta, łączę się z Wami bo mi się po prostu czasem nie chce. Dostaję kurwicy i kocikwiku i wychodzę na fajka. Kochane, kiedyś dzieci dorosną :D

    OdpowiedzUsuń
  12. tez tak mam ale ja sie wyladowuje na mezu.. :-p
    ale mlodemu nie daje sie wyplakac - szkoda mi go :-(
    a dzieci sa cudowne szczegolnie jesli ma sie z nimi do czynienia jedynie 1 godz...

    OdpowiedzUsuń
  13. Już dziewczyny wszystko napisały:) Bądź dzielna, przetrwasz, dasz radę, ściskam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja znam jedno skuteczne wyjście-kupić nosidełko ergonomiczne i trzymać młodą na plecach:)

    OdpowiedzUsuń
  15. ech Niezła żono - chyba każda z nas tak ma, raz częściej raz rzadziej ale tak jest i tyle. Mnie przytłacza natłok obowiązków pozadzieciowych w tym samym czasie co zajmowanie się dzieckiem. Ale jak mam taki mega zły dzień to olewam je wszystkie - w domu syf ale trudno - nie mam zamiaru się wykańczać psychicznie.
    I też z chęcią bym się zamieniła z mężem który przez 8 godzin pracuje i prowadzi życie towarzyskie, a potem ma 2 godziny zabawy z Adasiem (a i to ze mną w pobliżu, więc do wc nawet może wyskoczyć). I wielce mówi że ja to cały czas odpoczywam :-/
    Trzebaby wyjechać na miesiąc to by docenili...

    OdpowiedzUsuń