poniedziałek, 5 marca 2012

Mięso w diecie dziecka.... czyli rozszerzanie diety część dalsza :)

Oj główkowałam ja kawałek czasu by dojść do tego skąd, jakie i w jaki sposób dać mięsko Królewnie. Wygodna ze mnie Matka więc poszłam na skróty. Dziecko moje cierpliwe jest (w przeciwieństwie do Matki czyli mnie) i czekało na mięso aż do 7 miesiąca z hakiem... Bo miała być zabita nasza kurka, ale kurka jednak mięso ma mało delikatne a do sklepu bałam się wejść... W końcu Mąż miał kupić mięso ale poszedł po cielęcinę... tej nie było a nie wziął nic innego i musiałam ja iść... Wkoło nas nikt nie ma swoich kurek, królików itp... więc nie było jak i skąd. Poszłam do sklepu. Wzięłam pół kilo udźca z indyka, bo był z danego dnia więc najświeższy... Zupki mam na bieżąco więc trzeba jakoś wpakować to mięsko do nich ale jak? Do słoików? Wygodne jest gotowanie raz w tygodniu warzywek, blendowanie i pakowanie do słoiczków ale z mięsem to roboty jest, bo najlepiej gotować oddzielnie a i tak trzeba wydzielić odpowiednią porcję... Jeszcze w sklepie Pani my wyważyła te 2dkg na porcję, żebym na "oko" wiedziała ile Dziecku dać na raz. Trochę strachu i niepewności napędza wekowanie zupek z mięsem... To co robić? 
Wzięłam te mięso, podzieliłam na części, pokroiłam na 2dkg kawałeczki, odkroiłam farfocle i tłuszcz... Tylko co z tym dalej? ZAMROZIĆ! To chodziło mi po głowie... wzięłam woreczki śniadaniowe, pocięłam w kwadratowe kawałki, zawijałam te kawałki mięska każde oddzielnie w mini woreczek, wszystko do większego woreczka i do zamrażarki. Codziennie wyciągam kawałeczek, wrzucam do wody, kilka ziaren soli i gotuję do miękkości. Kroję drobno, otwieram słoik, wrzucam do miski, odgrzewam i wrzucam mięso. A co drugi dzień dajemy jeszcze pół żółtka. Tak jest wygodnie, Dziecko nie protestuje, zjada wszystko jak tra la la. Może dostaniemy królika... :)
Jeśli mamy spędzić porę obiadową poza domem,  mięso gotuję rano.




14 komentarzy:

  1. Ja robie z mieskiem identyko - zamrozone, pokrojone na kawaleczki w mini woreczki:) Nie wiem jak w Polsce, ale w Anglii nawet w supermarketach mozna dostac kurczaka z wolnego chowu i organicznego. Warto taki drob kupowac, bo kurczaki sa najbardziej nafaszerowane hormonami. Na razie daje tez chuda poledwiczke i indyka, bo te miesa nie sa takie popularne, wiec i chow jest zdrowszy...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie babka mi poleciła indyka z tego względu a udziec, bo w nim najmniej się odkładają świństwa niż w piersi... może w większych miastach w supermarketach są takie mięsa ale w mojej zapyziałce to jest problematyczne...

      Usuń
  2. wiesz, że się posiłkuję słoikami :) widzę, że nie miałaś się czego obawiać, wszystko się udało :) Królewna też zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem twoje obawy przed sklepem. My na szczęście mamy zaprzyjaźniony sklep mięsny, choć cielęcinę to akurat mój synek lubi, a u nich rzadko można dostać. Ale najchętniej je baraninę, którą musimy kupować od Turka, bo jest nie do dostania w "normalnym" sklepie.

    OdpowiedzUsuń
  4. wygodna to ja jestem...u nas rządzą słoiki. Dokładnie dwa na przemian: rólik z puree jabłkowym oraz zupa ziemniaczana. Czekam aż się znudzą. A Ty jesteś bardzo dzielna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też dygam się przed mięsem-ale trzeba wreszcie zrobić pierwszy krok:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Robię dokładnie tak samo z mrożeniem :) tylko nei bawię się w cięcie woreczków a wkładam po kawałku do jednego i mrożę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Perfekcjonistka! :) Dobrze że mięsa nie blendujesz, psuje smak. Jeszcze trochę i zupek tez nie będziesz musiał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam jak i ja szukałam po raz pierwszy cielęciny :-)

    aż tak dokładnie warzysz mięsko ?? ja tam zawsze na oko dawałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też daję na oko i podobieństwo tych zważonych ale bym nie wpadła na to ile jest 2dkg bo nie mam miarki w oczach :P

      Usuń