sobota, 3 marca 2012

Retrospekcje

Byłam i zdarza mi się być cholernie sentymentalna. Są wspomnienia wyparte z pamięci i tych jest większość. Są takie które potrafiłam przywoływać do czasu aż mi zbrzydły. Mogłam babrać się w danym wspomnieniu miesiącami, latami by przywoływać dane uczucia aż stały się cholernym  koszmarem oglądanym miliony razy aż zbrzydł totalnie i na samą myśl robi się niedobrze... Nie nadążam z czasem a przed oczami wciąż przewija mi się film... film ze wspomnieniami. Czasem są to błyski jak zapisanie ultrasekundy chwili w momencie robienia zdjęcia... czasem są to sytuacje... Wszystko związane jest z muzyką, uczuciami, okolicznościami, zapachem, smakiem... Są ich setki, tysiące...
Powiew wiatru, zapach ziemi, perfum, smród celulozy który ZAWSZE będzie mi się kojarzył z dzieciństwem... Wystarczy jeden impuls a dana chwila staje mi przed oczami. Gdy jadę na zjazd uczelniany odpalam sobie określony rodzaj muzyki by wprawić się w odpowiedni nastrój...
Do czasu urodzenia Dziecka trwałam w marazmach mnóstwo razy, generalnie byłam rozjechana emocjonalnie. Odkąd jest Lena na świecie zebrałam się do kupy. Nie rozpieprzam się tak jak wcześniej, nie babram się w gównach, nie myślę że jestem w czarnej dupie. Trzymam się myśli, że to co jest teraz za chwilę kolejną będzie tylko wspomnieniem... Życie nabrało tempa ekspresowego chociaż już takie tempo przerabiałam jest on nieporównywalny. Nie mam takich bezpodstawnych obaw i lęków jak PRZED, cały pseudo strach poszedł w pizdu. Nie pisałabym o tym teraz gdyby nie fakt, że uświadomiłam sobie to dziś....

Dzięki mojej starszej sis wpadł w moje ucho i przed oczy utwór Gotye "Bronte"

Płakałam oglądając teledysk i słuchając utworu, bo przewinął mi się film z mnóstwem wspomnień i uczuć im towarzyszących. W jednej chwili zdałam sobie sprawę w jak ogromnym wymiarze moje życie zmieniło się. Osiągnęłam cele o których nie śmiałam marzyć, myśleć ani zastanawiać się... Uważałam, że wszystko to co mam teraz jest poza moim zasięgiem. Jeden utwór a przeżycie milowe... 

Kiedyś miałam sen... kiedyś byłam mała... Dzieckiem takim jak moja Córka...

Nie jestem matką idealną, tracę cierpliwość w kretyńskich momentach a wyrzuty sumienia zżerają mnie okrutnie i nie tłumaczę się niczym! Tylko tym, że jestem durna i mój mózg jest pokiereszowany a ja wobec niego bywam bezsilna... 





Przypominam o konkursie urodzinowym :)


3 komentarze:

  1. Nasze dzieci to CUD! I ten cud zmienił nasze życie. Ale pozostały też wyuczone przez doświadczenia reakcje i chyba do końca już będziemy z nimi walczyły. Siły!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. zapach i muzyka działaja na moje zmysły jak przycisk rewind

    OdpowiedzUsuń
  3. na mnie też dzieci dobrze wpłynęły
    +10 dla pewności siebie :D
    teledysk, rewelacja

    OdpowiedzUsuń