piątek, 16 marca 2012

Turbo obroty.





Poprzewracało się trochę w naszej sielskiej codzienności. Sielskiej o tak! Cierpiałam chwilami wolnymi, nie miałam pomysłu gdzie wściubić nos i mam teraz za swoje. Jak zawsze doceniamy coś gdy tego nam brak. 
Czas mnie nagli i chcąc nie chcąc musiałam (!) zabrać się do pisania pracki mgr. Właściwie rozdziału empirycznego najbardziej czasochłonnego. A jak już się wciągnęłam wszystko kręci się wokół Lenki i pracy. Dom i Mąż zeszli na plan dalszy. Oczy mnie bolą, bo rozgardiasz wokół panuje i książki się walają a miejsca brak i chwilami rzucając okiem na otoczenie płakać się chce z bezsilności... Matka musiała włączyć turbo obroty, ściągnąć tyły, spiąć się, zapiąć, zakasać rękawy i nie narzekać.
Rytm dnia mamy całkiem rozjechany. Królewna cierpi męki z powodu wyżynających się okrutnie wrednie jedynek na górze. Z prawej strony ma banię zamiast dziąsła. Mamy problem z jedzeniem, spaniem, zabawą, kupy też same się rządzą... Ciągłe jęki, popłakiwanie, marudzenie doprowadza mnie na skraj wytrzymałości, bo nie wiem jak Dziecku memu ulżyć. Smarujemy żelem mega drogim i panadol w syropku dajemy. Oczywiście śmiać się nie przestało Nasze Ukochane Dziecię, rozrabia z wdziękiem rozkosznym, wspina się i łobuzuje oczywiście też :) Po moim ostatnim poście przyznam bez bicia, że Córeczce pozwalam na więcej wolności, więc zabawki ma wszystkie na raz do zabawy, notatki już przerobiła, ręcznik papierowy codziennie drze i po cichu zajada, książeczki też...
Wczoraj Dziecko kąpaliśmy po 23 mleczko zjadło przed 24 a od 5 już pomocy wołało... Jak zasnęła po 19 żal było budzić... Spacerujemy oczywiście bo bez spaceru problemy z drzemkami mamy straszne.  Mąż w obliczu takich trudności chcąc nie chcąc musiał przeorganizować się również i po powrocie z pracy zasiada z Dziecięciem a ja klepię, sklejam, dodaję, szukam i tworzę moje wypociny...Wczoraj wieczorem doszłam do wniosku, że zmieniam się w cyborga. Bo robota nie zając, pranie trzeba zrobić, ugotować obiad też a naczynia w zlewie same nie znikną...
W głowie rodzą się wspaniałe tematy na posty, odkłam na później niestety. Do Waszych blogów zaglądam ale na komentowanie brak cennych minut, myślami jestem przy Was oczywiście :)





5 komentarzy:

  1. Tylko 5 dni ?? ale ten czas leci :-)

    Super ze mąż Ci pomaga!! Pisanie pracy z dzieckiem nie jest łatwe... czasem awykonalne ;-)

    dużo siły i cierpliwości życzę :-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. powodzenia zyczymy!!! i aby te wredne jedynki juz wylazly!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas dziś był dzień pod znakiem zębów i...zastanawiam się jak Wy wytrzymujecie jak to trwa i trwa??? No bo ja podłam wieczorem:/

    OdpowiedzUsuń