wtorek, 17 kwietnia 2012

Łakoma na wolność.

Brakuje mi jak cholera! Ostatnio mamy istny roller coaster. Każdy dzień jest inny, czasem pół dnia jest ok reszta nie. Chciałabym odsunąć się w cień. Marzę o samowolnej ucieczce na weekend, tak żeby zapaść się pod ziemię bez nikogo! Żebym mogła robić co chcę i jak chcę. Żeby nie myśleć o zębach, mlekach, kaszkach, czy dziś zupka podpasuje czy będzie histeria i plucie, kupach, pieluchach... o niczym co związane z matkowaniem, żonowaniem i kurodomowaniem. Wiecie tak wyrwać i wrócić pełna sił i chęci do życia! Niestety moje akumulatory padły. W ostatnim czasie nawet rezerwy brak. Podziwiam matki cyborgi ja tak potrafię okresowo... Nie przekonuje mnie nic. Nie dociera do mnie nic. Tylko myśl o zmianie miejsca egzystencji na czas 48h sprawia, że wstaję rano i automatycznie podchodzę do codziennych czynności. Nerwów nie trzymam na wodzy. Puszczają mimowolnie. Nawet serce mi zmalało do Dziecka. Do Męża tylko kolce wystawiam - tak najeżona jestem.
Nie wystarcza mi wyrwanie się na chwilę. Potrzebuję czasu. Nie chwili, momentu by się oderwać. Wsiąść w auto i pognać w siną dal... Chodzić po lesie, łąkach, śpiewać, tańczyć... Nie musieć wracać natychmiast. Nie zamartwiać się. Takie życie na NIE w innym sensie... Adrenaliny z zupełnie innego źródła niż to co na co dzień. Potrzebuję totalnego egoizmu, rozpieszczenia... Niech nastanie koniec i początek... Ale bym się napiła takiego mega zimnego piwa na powietrzu o zmroku! Jak za młodu...



11 komentarzy:

  1. A może to jest wykonalne? Spróbuj, zaplanuj wyjście, chociaż na krótko i spędzić przyjemnie czas, nie jesteś robotem, to normalne, że masz czasem wszystkiego dość...

    OdpowiedzUsuń
  2. rozumiem Cię :* wspieram !
    życzę Ci, żeby chwila regeneracji akumulatorów nastała !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. i jeszcze żeby ciepły wiaterek owiewał twarz i gołe nogi i żeby było ciepło. Rozumiem Cię! ...ale chyba matek cyborgów nie ma tylko nie wszystkie mają odwagę w ogóle myśleć o takich niecnych rzeczach a co dopiero to pisać, czy robić (to już w ogóle).

    OdpowiedzUsuń
  4. Weno Ty Mężowi chrzest bojowy zafunduj i zostaw Go z Dzieckiem na owe 48:D

    OdpowiedzUsuń
  5. a mi dla odmiany potrzeba towarzystwa, bo mam dosc ciaglego siedzenia w domu na czterech...

    OdpowiedzUsuń
  6. i ja tak strasznie rozumiem.
    i siadlabym z tym piwem z Toba i gapila sie w gwiazdy i nie myslala o tym ze za 5 h trzeba wstac i znow byc pelnia sil na caly dzien.
    marze i tym.. zeby przegadac do 4 rano i spac do 14 po poludniu.
    zeby zjesc sniadanie o 16. a pozniej wybyc z domu i robic co sie chce.
    czasami po cichutku w najczarniejszym zakamarku mozgu zaluje.. zaluje ze juz nigdy tego nie zaznam. tak w peli. i czasami mysle ze moze jednak za wczesnie.. ale pozniej wstaje rano ide do pokoiku i ta geba pelna szczescia i swiecoce oczka na mnie patrza i smieje sie, bo kiedys moglo by nie byc takei cudowne. ale marzyc nikt nie zabroni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaproście mnie na browar, ok? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. to co jakiś zlot blogowy ?? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Echhh ja psychicznie się dziś nie nadaje do takich trudnych tematów :( także przytulam z całych sił Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Każdemu czasem brakuje energii, siły... Każdy potrzebuje czasami takiego oderwania, zregenerowania się aby znów cieszyć się codziennością... Może warto spróbować, wyrwać się choć na chwilę? Usiąść na tej łące z piwem w dłoni i pogapić się na słońce?...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli ta sytuacja nie jest przerysowana to 48h niestety może nie wystarczyć. Problem tkwi w tym skąd to przemęczenie się pojawia? Może są sposoby na ułatwienie sobie życia codziennego, np. inny podział obowiązków a niekoniecznie ucieczka.

    OdpowiedzUsuń