środa, 4 kwietnia 2012

Wielo-etatowa Matka pełną gębą.

Przygotowania do świąt trwają pełną parą. Jestem umordowana po pachy. Moja praca mgr od prawie 2 tygodni leży w komputerze nietknięta. Szlag mnie trafia, ciśnienie wzbiera i frustracja nosi. Nie daję rady po prostu. Doba ma za mało godzin a ja najchętniej sklonowałabym się. Wiem, wiem w zasadzie każda Matka tak ma. I tu jest mały psikus. Wcale nie każda matka tak ma. Lubię oglądać "perfekcyjną panią domu" tam można popatrzeć na matki które siedzą z dziećmi w domu. I nic poza tym. Trudno sprzątnąć, trudno coś ugotować. I mamy Matkę na 1 etacie. Zawsze jak oglądam ten program moje ego czuję się zdecydowanie lepiej :) Jestem typowa zosia samosia. Jak zajmować się Córką - najlepiej sama. Jak sprzątać - najlepiej sama. Pisać pracę mgr - sama. Czasem ktoś może mi podrzucić obiad :) Choć wolę sama gotować. Stąd obiady Córce - robię sama. Fakt jestem przy tym wygodna i uciekam się do wszelkich udogodnień, wręcz poszukuję takowych by iść na skróty ale efekt musi być. 
Łazienkę wysprzątałam po sam sufit płynem do szyb (na ścianach mam panele), firanki uprałam z proszkiem do pieczenia i nie uprasowane wylądowały na oknie. A kanapę wytrzepałam trzepaczką do dywanów na mokrej płachcie - jakież to cudowne zajęcie :) A pralka chodzi po 3 razy w ciągu dnia, pranie wisi wkoło chałupy w 3 miejscach :) Zasłonki od prysznica moczyłam w kwasku cytrynowym i resztką wybielacza w proszku. 
Jak gotuję zupę to co najmniej na 3 dni. Aż Mąż mi się ostatnio zbuntował i na zakupach nie pozwolił wziąć udek (na udkach z kurczaka gotuję zupy), bo powiedział, że nie chce jeść zup! Ot mi się cholera zbuntowała. Więc jak byliśmy u Jego Mamy w niedzielę z chęcią przyjęłam obiad na drugi dzień a wczoraj w ruch poszła pierś z kurczaka i warzywa na patelnię. Dziecku ostatnio nagotowałam zupek - 14 słoiczków. Mam spokój na 2 tygodnie :) Wygoda ogromna. Na spacer wychodzę do momentu aż Córa odpłynie snem cudownym i zostawiam w wózku przed chałupą a ja czmych do środka i latam na szczotce, mopie i innych ścierkach. Mąż mówi, że po co tyle robić. Najważniejsze jest zajmować się Dzieckiem. No tak. Tylko weź nie rób regularnych porządków a chałupa utonie w syfach. Gdyby nie Święta i zaglądanie do głębszych kątów syf by wychodził i rozprzestrzeniał po całości. Weź nie gotuj obiadów a dupy się rozlezą od jedzenia byle czego. Chorować się zacznie i bieda nas zje. Weź nie studiuj toć kształcić się trzeba a pod odchowaniu Dzieci karierę robić, bo całe życie w domu nie da się siedzieć. Tak więc z woli własnego wyboru nie potrafię być tylko Matką na 1 etacie. Choć mi nie łatwo i gryzę się, padam na twarz ze zmęczenia to uwielbiam to zmęczenie. Praca na kilku etatach daje mi satysfakcję a najbardziej wielbię zrobienie czegoś od A do Z. Mogłabym jeszcze wyłuszczyć więcej czasu. Mąż mi nie pozwala, przychodzi do domu o 22 i zakazuje wszelkich czynności. Wyspać się też musimy, bo my nie z tych co 3h snu na dobę wystarcza. Do Dziecka wstajemy na zmianę bez narzekania. Tylko wciąż brakuje mi jednej, jedniutkiej chwili - chciałabym pomalować sobie paznokcie. No za cholerę od ponad 8 miesięcy nie mam jak!



15 komentarzy:

  1. mnie też boli ze nie mam kiedy paznokci malować. jak już zacznę to zawsze coś się urodzi i trzeba użyć rąk. zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Cię! Ja tak nie potrafię choć się staram, a już pisanie pracy mgr będąc wieloetatową matką - szacun wielki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No najlepiej to jak się panowie wypowiadają na temat prowadzenia domu....Po co codziennie sprzątać, lepiej utonąć w bałaganie. My mamy dwa koty, mieszkanie jest małe i jak nie odkurzam najdalej co drugi dzień (a najlepiej codziennie) to jest masakra. Ja też sobie obiecuję malowanie paznokci odkąd się Hanka urodziła... Na Święta musi się udać! Całe szczęście przygotowania świąteczne mnie omijają - jedziemy do moich rodziców - a porządki..no cóż jak mąż pracuje po 12 godzin, w wolnych chwilach kończy magisterkę, a dziecko jest typu nieodkładalnego - to porządki świąteczne siłą rzeczy schodzą na dalszy plan - z dzieciem w chuście okien czy łazienki nie wymyję przecież:/

    Pozdrawiam i życzę więcej wolnego czasu dla siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu mam tak samo! i wlasnie wczorja siostra sie mnie zapytala czy pracy szukam. Lzy mi stanely w oczach i krzynelam:"kiedy?!"
    paznokci w ciazy nie hccialo mi sie pomalowac a jak jest dzidzia na swiecie to mialam pomalowane moze 3 razy przez 11 miesiecy i tez musze na siweta pomalowac bo malo kobieco sie tak czuje, jak praczka i sprzataczka tylko..
    a pracy ja w ogole nie mam kiedy ruszyc jak w nocy juz zmeczenie dopada.
    taki juz los wieloetatowych matek:) ha! ja mam jeszcze prawko!:D ale ja nie gotuje dla dziecka:D wiec sie wyrownuje:D

    OdpowiedzUsuń
  5. z paznokciami mam dokładnie tak samo! Od urodzenia Chłopaków kupiłam sobie nawet dwa lakiery do paznokci (każdy inny, żeby nie było;). Obydwa stoją nieużywane

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja podjęłam próbę pomalowania, ale jak nie miała kiedy zmyć i latałam jak dziecko emo przez dwa dni to zrezygnowałam z malunków. Szkoda bo teraz cała olbrzymia kolekcja lakierowa leży - może latem.

    ps.
    Cieszę się, że choć druga doszła. A nawet jakby nie doszła do byłaby trzecia i tak do skutku ... Przepraszam, że to trwało, ale przy pierwszej wykorzystałam wszystkie materiały i musiałam nowe nabyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nawet nie mam kiedy opiłować, kochana :) Ucinam obcinaczem przy okazji mycia kibla i lecę dalej :) Jesteś Perfekcyjną Panią Domu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. paznokci nie maluję, bo przy tej ilości pracy i tak zaraz byłyby odpryski a potem trzeba jeszcze zmywać- takie marnotrawstwo czasu, a jeśli chodzi o mój dom to czasami wrzucam na luz, nie muszę mieć sterylnego porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a jestem żoną złą, mam czas na książki, musze chociaz jedną na miesiąc (kiedyś czytałam 3-6 miesięcznie), mam czasem pomalowane paznokcie,zwykle gdy mam wolne, bo w pracy zaraz odpryskuje wszystko, ale firanek nie piore w proszku do pieczenia. Panele też czyszczę płynem do szyb... raz w miesiącu.
    Moja praca magisterkska też leży, promotora mi zwolnili, dali inną, nie wiem czego baba chce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed świętami tak latam ze ścierą :P

      Usuń
  10. hah uwielbiam Cię! ale ja tam olewam sprzatanie - nikt mi w gary i w katy wszak nie zaglada wiec moge wrzucic na luz :-p

    OdpowiedzUsuń
  11. Echhh ja mam dziś mega doła, że nie mogę posprzątać w domu... jak tak to mi się nie chce, a jak nie wolno to naglę pałam miłością do ściery!!

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja zaraz odkładam wszystko i maluję paznokcie :E ba dzisiaj mam w planach pomalować jeszcze włosy (planuje to od miesiąca i tak odkładam i odkładam dzisiaj nawet o 2 w nocy będę malować!!! ) My Mamy musimy ogarnąć wszystko ;-) Często mężczyźni tylko nas dobijają swoimi tekstami... mi już chwilami nie chce się tłumaczyć...

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkiego dobrego na Święta, Zosiu-Samosiu ;)

    OdpowiedzUsuń