czwartek, 10 maja 2012

Diagnoza ADHD

Diagnoza ADHD to trudne i żmudne zadanie. Polega na głębokiej analizie. Bardzo ważny jest przebieg ciąży gdy my jako potencjalni adhd-owcy byliśmy w brzuchach u mam. Bardzo ważne jest czy wokół mamy działy się rzeczy które prowadziły do stanu podwyższonej nerwowości i napięcia. Oczywisty jest też poród i wszelkie urazy okołoporodowe. Kolejna ważna kwestia to dziedziczenie. Najbardziej powszechne u adhd-owców jedno lub oboje rodziców a także w dalszej rodzinie. Analiza dzieciństwa powinna się oprzeć na rozmowach z rodzicami i innymi bliskimi którzy nam towarzyszyli. Na co trzeba zwracać uwagę? W tym pomoże Wam ta książka:



Dobra jest też ta:



Jeśli dalej jesteście chętni do informacji mogę Wam podesłać meilem rozdział literacki mojej pracy licencjackiej. Na 30 stronach są zawarte najważniejsze informacje coś jak o adhd w pigułce. Nie pisałam jednak o diagnozie.

22 komentarze:

  1. Piszesz bardzo ciekawą pracę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. O pardon - tak to jest jak się czyta na szybko...Nie mniej jednak - ciekawa praca:)

      Usuń
  3. Nie myślałaś o tym, że wiele rzeczy wyjasniasz i tlumaczysz jedną etykietką diagnozą? Mam taką koleżankę typ idealny ADHD, ale ona tego nie jest świadoma. To bardzo fajna dziewczyna, niezwykle zapadną, aktywna z wieloma sukcesami na koncie osobistymi i zawodowymi.

    Ja wiem, ze cały ból i porażki i rozczarowania najłatwiej załatwić jednym słowem. Nie mówię, ze tak robisz, bo Cię nie znam. Z tego co piszesz, to niezłe sobie w życiu radzisz. Uczepienie się tego ADHD nogami i rekami może być dla Ciebie niedobre na dłuższa metę. W ogóle budowanie swojej tożsamości na etykietkach jest mało zdrowe na dłuższa metę. Chwilowo przynosi ulgę i może nawet pomocne, ale tak dlugofalowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że nie rozumiesz intencji autora tego bloga. Sama posługujesz się stereotypem, twierdząc, że nazwanie problemu po imieniu, to jakaś krzywda, albo pójście na łatwiznę. Co do Twojej koleżanki, przykład, to nie dowód.

      Usuń
  4. Łatwiej jest żyć wiedząc dlaczego postępuję w dany sposób. Piszę o tym tutaj bo są ludzie którzy przeżywają katusze sami ze sobą i liczę, że natknie się ktoś komu pomogą moje wywody. ADHD to etykietka której nigdy się nie pozbędę... choć wolałabym żyć bez adhd.

    OdpowiedzUsuń
  5. A myślisz, że jako dorosła osoba nie możesz zmienić swoich nawyków i schematów działania?
    Mnie się jednak wydaje, że jako dorośli mamy wpływ na to, co i jak robimy. Każdy z nas ma jakąś etykietkę przyklejoną do mózgu. Czasem warto z tym walczyć i mamy szansę na wygraną. ;)

    Ja jestem chętna na te Twoje 30 str ADHD w pigułce - akurat w bliskiej rodzinie stwierdzono u dziewczynki ADHD, a moim zdaniem poszli na łatwiznę - powinni się przyjrzeć jej życiu z każdej strony, a nie diagnozować od razu chorobę.

    OdpowiedzUsuń
  6. ADHD to nieuleczalna choroba która ma wpływ na funkcjonowanie mózgu. Diagnoza jest bardzo ważna bo są symptomy które charakteryzują adhd a nim nie są. ADHD to nie jest choroba nabyta i nawyki oraz schematy nie są również nabyte. Żeby żyć w zgodzie z adhd trzeba silnie nad sobą pracować i stosować wiele sposobów na ułatwienie życia. Jeśli dziecko zostało zdiagnozowane to dopiero początek drogi. Potem trzeba bardzo intensywnie pracować i współpracować.

    OdpowiedzUsuń
  7. W psychologii mało jest jednoznacznych rozstrzygnięć, co ma podłoże genetyczne, co środowiskowe, mało jest jednoznacznych rozstrzygnięć co do prognozy, a w przypadku ADHD to już w ogóle trudno mówić tak kategorycznie jak opisaliśmy to w komentarzu powyżej. Są wybitni teoretycy co uważają ze coś takiego w ogóle nie istnieje. Diagnozowaniem to tez delikatna sprawa i coraz częściej się od niego odchodzi. I to dla dobra pacjenta.

    Jeśli to co piszesz pomaga ci w życiu i porządkuje sprawy, to fajnie. Osobiście uważam, ze jednak takie podejście może nadrobić dużo złego i zaszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Interesuję się tym tematem od wielu lat i pierwszy raz widzę aby ktoś twierdził, że odchodzi się od diagnozy dla dobra pacjenta. Nie rozumiem też jak podejście które pomaga miałoby narobić zła i szkodzić jeśli jest odwrotnie?

      Usuń
    2. Owszem, jeśli diagnoza zostanie błędnie postawiona. To, że czegoś się nie nazwie po imieniu, nie znaczy, że problemu nie ma. To chowanie głowy w piasek.

      Usuń
  8. Odchodzi sie od kategorii diagnostycznych takich jak np ADHD, czy depresja, czy schizofrenia i wszystkich innych, z wielu powodow. Jednym z nich jest stygmatyzacja, a wiec wszelkie negatywne skutki wynikajace z raz przyczepionej "etykietki". Ludzie moga sie od takiej osoby odsuwac, moze tez ona ulegac poczuciu, ze jest ofiara losu, choroby i ze nie ma wyboru (wiktymizacja).

    Coraz mniej tez wskazuje, jak robi sie badania naukowe na pacjentach, ze objawy natury psychologicznej ukladaja sie w zbiory chorob, czyli w kategorie diagnostyczne. W kazdym problemie natury psychicznej mamy do czynienia z takimi objawami jak podniesiony lek i depresja. Dlatego coraz powszechniej mowi sie, ze "diagnozy - kategorie" nie istnieja, sa sprawa umowna, zmianiaja sie historycznie. Wiele chorob ktore byly kiedys np taka histeria, czy nerwica, nie istnieja dzisiaj, nie daltego, ze zniknely, ale dlatego, ze zmienilo sie spojrzenia na pewne objawy, zmienilo sie nazewnictwo itd. Tez nie do konca zawsze wiadomo, co jest jeszcze normalne, a co juz nie. Z ADHD to juz w ogole bardzo sliska sprawa, poniewaz wiele tzw "objawow" wydaje sie miec duzo pozytywnych aspektow. Inni z kolei uwazaja, ze niektore dzieci po prostu maja brak synchronizacji miedzy rozwojem emocjonalnym i poznawczym objawiajace sie nadmierna pobudliwoscia, ale ze to tylko etap rozwojowy i przejdzie. Niekotrzy uwazaja, ze nalezy sie odwalic od dzieciakow i nie faszerowac ich silnymi lekami niewiele rozniacymi sie od amfetaminy. Bo takimi wlasnie srodkami traktuje sie dzieci w ramach tzw "farmakologicznego leczenia". Usypia sie je, znieczula.

    Dlaczego uwazamy, ze podwyzszona aktywnosc, emocjonalnosc, wrazliwosc to cos zlego? Moze problem w tym, ze nie umiemy tego dobrze ukierunkowac, spozytkowac? Dlaczego najlepszym rozwiazaniem jest znieczulanie, uspokajanie? Dlaczego coraz wiecej dzieci jest diagnozowana jako ADHD, do tego stopnia, ze kazde problematyczne dziecko dostaje etykietke ADHD. Moim zdaniem to jest tez droga na skroty, jak ktos napisal powyzej. A faszerowanie dzieciakow silnymi stymulantami, zeby nie szukaly wiecej stumulacji, a siedzialy odretwiale to naduzycie.

    Jesli podejscie Tobie pomaga, to uwazam, ze super. Jesli mowiac sobie i ludziom, ze masz ADHD latwiej jest Ci w zyciu i lepiej sobie radzisz, czy tez jak piszesz jest to pierwszym krokiem by "polepszasz jakosc swojego zycia" to byc moze jest to bardzo silny argument na rzecz tego podejscia.

    Moim zdaniem osoba, ktora radzi sobie w zyciu zawodowym i prywatnym, konczy szkoly, potrafi utrzymac prace, potrafi tez stworzyc staly zwiazek i zadbac o dzieci jest okazem zdrowia psychicznego i nie nalezy sie jej czepiac i przyczepiac jej diagnoz. Nie myslalas, ze byc moze to Twoj temperamet i osobowosc sprawia, ze jestes jaka jestes - bezkompromisowa, uparta, wrazliwa, nadpobudliwa. Wiem, ze niekoniecznie w tym momencie uzywam tych samych slow. W moim odczuciu wiele dobrego z takich cech wynika, a ze troche cierpienia to tez przynosi to trudno, zycie z natury jest pelne cierpienia i takie ma byc. Cierpienie z kolei moze prowadzic do rozwoju, do przemyslen, do empatii i wyczulenia na innych itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym, że dziś mówi się, że się nie diagnozuje, a za pięć lat psycholodzy stwierdzą, że diagnozować należy. To tak jak z metodami nauczania, pedagodzy ogłaszają, że odkryli Amerykę, a po kilku latach okazuje się, że reformy były jedną wielką pomyłką.

      Usuń
  9. Rozumiem, że opierasz się na teoriach psychologicznych. Mnie nie interesuje psychologia. Swoje zdanie opieram z perspektywy pedagogicznej a przede wszystkim własnej i innych adhd-owców których znam a znam ich wielu, nie opieram się na teoriach i wywodach uczonych. Doskonale wiem jak bardzo ważna jest diagnoza, gdyż niediagnozowanie niesie ogromne ryzyko, jeśli nie znasz przyczyny nie możesz pomóc. To co napisałaś jest dla mnie kompletnie nie jasne, nie logiczne i pozbawione sensu. Miałam w rodzinie osobę chorą na schizofrenie i nieleczenie doprowadziło do samobójstwa. Wszystko zależy od punktu widzenia i siedzenia. Doskonale wiem jakie leki podaje się dzieciom na adhd. To jest wybór rodziców i lekarza czy mają je dawać dzieciom czy nie. Osobiście uważam że są zbędne. Jeśli wszystkie przypadki adhd sprowadzasz do diagnozy, przyklejania etykietki i wciskania leków to gratuluję podejścia. Radzę sobie w życiu w tej chwili dzięki diagnozie i nabytej wiedzy o adhd, dzięki temu wiem co się ze mną dzieje i w jaki sposób mam sobie organizować życie i nie utrudniać go innym. Nie widzę powodu by nie mówić w głos o mojej przypadłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam w rodzinie osobę chorą na schizofrenię i dopóki nie zdiagnozowano u niej choroby, było bardzo ciężko, bo nikt nie potrafił zrozumieć jej zachowania, ona sama również. Ma za sobą kilka prób samobójczych. Teraz gdy diagnoza jest, w chwili gdy robi się "źle" po prostu decyduje się na kilka dni/tygodni w klinice.

      Usuń
  10. Dziś mam bardzo zły dzień i szczerze powiem, że nie znam się na adhd bo problem mnien ie interesuje kompletnie. Znam jednak Anke i mialam i mam facetow (2) U jednego i drugiego zdiagnozowali kilkanascie lat temu adhd, jednemu slusznie, drugiemu nieslusznie(obecnemu).
    Diagnoza jest bardzo potrzebna. Jeden i drugi bral leki ktore tylko pogarszaly ten stan wprowadzjac w upojenie i otepienie nie leczac. usypiajac chorobe.
    Jednak kiedy juz stali sie mezczynznami dorosli do tej diagnozy i wiedzieli co ze soba robic. Jawnie o tym mowili pierwszy o tym ze mial-twierdzil ze teraz nie ma-ale ja widzialam ze ma tylko stlamsil je do minimum przez co demerwowal sie bardzo szybko i tracil kontrole nad emocjami. Drugi ktory nie mial nie zachowjue sie jak typowy adhdowiec, jest nadpobudliwy ale tak jak kazdy czlowiek z luznymi nerwami. Daleko mu do adhaowca.

    Do czego zmierzam. Pierwszy potrafil sobie poradzic ze soba poprzez diagnoze. Drugi wiedzac co mu zdiagonozowali zaczal zastanawiac sie na dtym i sprawdzac czy faktycznie to prawda(okazlo sie bledne) ale i tak wiedzial ze cos ma co go ukierunkowuje na zaburzenia tego typu.

    Ania jak by nie wiedziala o ADHD miala by nerwice, szalalaby nie wiadzac czemu, nikt by nie potrafil z nia wytrzymac, bylaby za szybka dla ludzi.
    ALE ona WIE. WIe i potrafi sie kotrolowac, podporzadkowywac zycie pod innych troche, potrafi opanowywac sie kiedy trzeba, wie skad i dlaczego jest taka. i moglabym wymieniac i wymieniec.

    Moje doswiadczenia mowia ze diagnoza potrafi pomoc a nie zaszkodzic, bo tego nie rozumiem co Napisalaś- lepiej nie wyjawiac. jasne. Lepiej nie mowic alkoholikowi ze jest alkoholikiem bo sie zapije na smierc z rozpaczy. :| zapije sie na smierc z niewiedzy.
    Po co uzmyslawiac ludziom ze maja depresje?
    zeby nie popelnili samobojstwa.
    Po co uzmyslawiac seksoholizm?
    zeby koles albo baba nie zniszcyzla sobie malzenstwa ktoro jest dla niej czyms jednym a nie potrafi sie z tym wszystkim uporac.

    MOWIMY ludziom o takich problemach bo chcemy zeby sobie z nimi poradzili.
    Zeby poszli na trapie, zeby mogli miec szanse na normalne zycie a nie zycie w niewiedzy i ciaglych wytykaniach palcami:"tej,. ta to jakas nienormalna chyba, ciagle placze/drze sie/ napierdala z kims" to nie jest etykietowanie??

    Nie wiem co bedzie z Ciebie za psycholog, ale mysle ze Twoi pacjenci nie beda zadowoleni z rezultatow terapii.

    Ja jestem na socjoterapii i co? tam dzieci nie uczy sie zeby nie dawaly sie molestowac? zeby mowily o tym? zeby nie tlulki kolegow? zeby nie zabijali kotow? zeby nie rosli mlodzi przestepcy?
    Kolezanka ma w grupie socjoterapeutycznej 2 chlopcow z adhd- sa cudowni! wspaniale pracuja! jak sie ich zmeczy i da zadania szybkie, konkretne-to nie jest uciazliwe?
    uwazasz ze ciagly ped jest normalny?
    spoko, ciesze sie ze maszk olezanke ktora nie jest swiadoma ze zawdziecza wszystko schorzeniu.. bo gdyby nie ono to nie osiagnela by tyle.

    Przepraszam za wywod. ale poruszylo mnie to NIE diagnozowanie doszczetnie i nie wiem kto tego uczy ale w sobote czy niedziele na wykladzie zapytam moja promotorke ktora wlasnie jest doktorem psychologi a mloda babka wiec na pewno zna nowinki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Widze, ze sie jednak niejasno wyrazilam i owszem zaluje, ze sie w ogole odezwalam, bo to nie jest tak, ze ja staram sie kogokolwiek do czegokolwiek przekonac, jesli juz to zasugerowalam ostroznosc, bo na sprawy zawsze mozna spojrzec z zupelnie innej perspektywy.

    Ale skoro juz sie odezwalam to doprecyzuje. Nie chodzi od odstepowanie od diagnozy jako od oceny co sie z osoba dzieje, ale na powstrzymywaniu sie od pochonpnego przydzielenia komus etykietki takiej lub innej, bo moze to miec negatywne skutki, tez zawsze mozna sie pomylic. Odchodzi sie od kategorii diagnostycznych (nozologiczych) zatrzymujac sie na poziomie symptomow, nie od diagnozowania jako takiego, ale od diagnozowania w sztywnych kategoriach diagnostycznych, ktore raz komus przydzielone moga dzialac jak "wyrok" i to dozywotni. Po prostu wieksza ostroznosc wydaje sie byc lepsza, z wielu powodow, o ktorych staralam sie napisac.

    Ja jestem osoba, ktora uwaza, ze zawsze nalezy spojrzec na sprawe z wielu perspektyw. To prawda, ze wiele "nowinek", podejsc nie przetrwa proby czasu.

    Uwazam, ze kazdy ma prawo do swojego spojrzenia, jesli komus to sluzy to tym bardziej nalezy sie go trzymac. Ja nikogo nie oceniam, a nawet nie staram sie do niczego przekonywac. Zasugerowalam, ze mozna do problemu pedejsc inaczej i tyle. I na tym sie zatrzymam.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie bardzo interesuje kto i gdzie wypowiada się w taki sposób o diagnozie. Mogłabyś dać mi namiary? Jak pisałam wyżej dla mnie te stwierdzenia są z kosmosu i chciałabym się bliżej z nimi zapoznać.

      Usuń
    2. Przede wszystkim to puscilam juz dwa komentarze-odpowiedzi ktorych tutaj nie ma. To byly tez odpowiedzi dla innych osob, dlatego chcialabym, zeby je przeczytaly.

      Nie chodzi o to, ze sie odchodzi od diagnozy w ogole jako od oceny stanu pacjenta, ale od tej kategorialnej (tzw nozologicznej), czyli od "etykietki", na przyklad na rzecz symptomow. Z wielu powodow o ktorych pisalam, a przynajmniej staralam sie napisac.

      Co do zrodel. Glownym propagatorem takiego podejscia jest Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne, ktore napisalo piekne oswiadczenie na ten temat, poniewaz wychodzi niedlugo najnowsza wersja DSM, czyli ksiazki diagnoz psychologicznych. Wydawana jest w Stanach i jest spisem wszystkich zaburzen - "biblia" wszystkich psychiatrow i psychologow klinicznych na calym swiecie. Mozna o tym zagadnieniu poczytac tu:

      http://www.bps.org.uk/sites/default/files/documents/pr1923_attachment_-_final_bps_statement_on_dsm-5_12-12-2011.pdf
      http://www.ipetitions.com/petition/dsm5/
      http://www.bps.org.uk/news/psychologists-petition-against-dsm-5

      Na polskim gruncie temat podejmowany jest w specjalistycznym osrodku Klinice Psychiatrii Dzieci i Modziezy w Krakowie. Min przez wybitnych polskich psychologow i psychiatrow jak np kierownika placowki, psychiatre prof Bombe i nalezaloby poszukac jego artykulow, wykladow na temat diagnozowania.

      http://www.kpdim.cm-uj.krakow.pl/

      Usuń
    3. Dostałam 1 komentarz którego nie opublikowałam gdyż są to słowa wyrwane z kontekstu, jakiś błąd bloggera albo inny informatyczny niezależny ode mnie nie wiem. Innych nie dostałam.

      Usuń
    4. Przeczytałam wszystko. Oprócz tego, że mają zmienić się kryteria diagnostyczne ze względu na zbyt pochopne stawianie diagnoz oraz wyrażenie wszelkiej wątpliwości co do dotychczasowej diagnostyki i leczenia w psychiatrii nie wynika nic szczególnego. To, że leki na ADHD wypisywane są bezpodstawnie wiadomo od dawna, jak i to, że tylko otumaniają i wyciszają objawy bez doraźnej pomocy. Przy leczeniu adhd bardzo ważna jest organizacja życia i terapia całej rodziny. Poza tym ludzie borykający się z psychicznymi zaburzeniami borykają się od wczesnych lat dzieciństwa z co i rusz przyklejanymi etykietkami. Postawienie diagnozy które wyjaśnia co się z nimi dzieje stanowi niemal nowe życie. Poza tym adhd jest zbyt nadużywane, bo niemal każde niegrzeczne dziecko ma etykietkę nadpobudliwego. Diagnoza jest albo i jej nie ma a leki są przepisywane by uciszyć dziecko. Mi bardzo dobrze żyje się odkąd wiem że nienormalność z jaką borykam się od urodzenia ma nazwę adhd bo wszystko stało się jasne.

      Usuń
  12. Myślę, że masz zdrowe podejście i tego się trzymaj. Dobrze, że kazesz sobie podawać źródła itd. Nie mam nic wiecej do dodania.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń