sobota, 5 maja 2012

Niewdzięcznie.

"Siedzenie" z Dzieckiem w domu to bardzo niewdzięczna praca pod względem finansowym. W naszym kraju kobiety w ciąży i młode matki są nie doceniane. To od nas w głównej mierze zależy czy i ile potomstwa zamierzamy posiadać. Dziecko nie jest "za darmo". Trzeba kupić pieluszki, kosmetyki, ubranka i żywność. To co nam państwo oferuję w zamian za posiadanie dzieci jest żałosne. Ogarnia mnie frustracja. To bardzo trudna praca, wymaga hiper cierpliwości, wyrzeczeń, poświęcenia. Wiem, że są matki, które oddają się temu zadaniu tak bardzo, że czują się spełnione. Ja też tak miałam ale w ostatnim czasie zaczyna mi to przeszkadzać. Z chęcią poszłabym do pracy ale nie mam co zrobić z Córką a u nas jest 1 żłobek państwowy i 1 prywatny. Obydwa przeżywają oblężenie. Niania się nie opłaca, bo musiałabym oddać jej niemal całą swoją wypłatę, bo przecież nikt mi nie da 3700brutto na dzień dobry tylko najniższą krajową. Więc sensu nie ma. A pieniędzy nie przybywa. Żyjąc z jednej wypłaty jest trudno i wiedzą o tym Ci którzy znajdują się w takim położeniu. Brakuje mi spotkań z ludźmi, tęsknię za rozmowami o czymś innym oprócz Dziecko. W ostatnim czasie dość głośno jest o zarabianiu pisząc bloga. Dobrze mi pisząc do wąskiego grona a nie pod publikę. Nie zależy mi na popularności i rosnącej ilości obserwujących. Siedzenie z Córką przez kolejne 2 lata aż będzie mogła iść do przedszkola napawa mnie lękiem i smutkiem. O ile jeszcze 2 miesiące temu było to oczywiste tak dziś już nie. Nie chodzi o to, że mi matkowanie się znudziło czy mam dość. Córka moja jest dość wyrośniętym bobasem z rozwojem o 2 miesiące do przodu. Wspaniale spędza czas z innymi choć tęskni za mną. Widzę, że też tego potrzebuje (co raz bardziej upodabnia się do mnie...) i absolutnie na tym nie cierpi. Co tu mówić beze mnie też jest w stanie dobrze spędzać czas. Alternatywy brak. Czasem się złoszczę na siebie, że nie mam umysłu ścisłego to byłoby mi łatwiej. Nie powiem żeby ze mnie była też wielka humanistka. 
Po raz kolejny nie dziwię się, że ludzie obawiają się posiadania dziecka. Na szczęście nie mam parcia, że Córka musi mieć wszystko najlepsze. Najważniejsze jest zaspokajanie potrzeb duchowych i fizycznych a nie materialnych. Nie mam parcia na super zabawki czy markowe ubranka co nie znaczy, że nie lubię ładnie wystrojonej Królewny. 
Bardziej odczuwałabym sens mojej pracy gdyby na koncie pojawiała się choć niewielka suma złotówek a nie życie na wypłacie mężowej. Mi to nie odpowiada tak do końca. I wiem, że większość z Was ma ten sam dylemat.

11 komentarzy:

  1. autentycznie nie wyobrazam siebie teraz zycia w PL. wierze ze przezywasz koszmar. ale problem mamy ten sam: tez tesknie za ludzmi i rozmowami na jakikolwiek temat oprocz dziecka. ale nie chce zarabiac na blogu bo pisze go dla siebie i kilku przyjaciol...

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, to, że państwo nie wspiera matek na wychowawczym to porażka:( Puki co jestem na macierzyńskim ale końcem sierpnia czeka mnie powrót do pracy i wtedy Synek pójdzie do żłobka, nie możemy sobie pozwolić żebym z nim została w domu choćbym chciała choć o te kilka m-cy dłużej, z nianią tak jak mówisz poszłaby wypłata...

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutne ale prawdziwe. Wszystkie mamy powinny zrobić strajk i ogłosić że nie będą rodzić dzieci dopóki nie zmieni się polityka prorodzinna. ja z mężem pracujemy ale połowa jego pensji idzie na nianię. Nie puszczę do żłobka bo państwowy jeden a prywatne prawie tyle co niania kosztują. A jak mi zacznie chorować to mnie szef zwolni po czasie. Człowiek wiąże jakoś koniec z końcem ale zastanawia się czy warto mieć drugie dziecko i czy go na to stać. Ogłaszamy strajk ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno się z Tobą nie zgodzić...Ja mam o tyle dobrze, że przed ciążą pracowałam w prywatnym przedszkolu. Teraz to bardziej żłobek, a ja mam możliwość wzięcia córki ze sobą. Co prawda za marne grosze, ale zawsze to coś.

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciężko z jednej pensji, my teraz tak samo żyjemy, ale widzę, po Młodym, że ten czas mój z nim dużo mu daje :)
    Fajne ciuszki markowe można upolować w SH za bezcen :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nic dodać nic ująć moja droga. Ja właśnie z tego powodu odkładałam posiadanie dzidziusia. A bo to studia nieskończona, a po studiach bo pracy nie mam i ciężko będzie nam z dzidziusiem, kredytem hipotecznym i jedną pensją, potem ślub to kolejny duży wydatek, potem za krótko w pracy itd... Teraz za to niecierpliwię się, bo tak bardzo chciałabym dziecko a jakoś to nie wychodzi. Państwo nam nie pomaga, wszystko drożeje, a gdzieś trzeba mieszkać i coś jeść!

    OdpowiedzUsuń
  7. Państwo nic nam nie oferuje w zamian. Marne 1000 zł becikowego i tyle. Powrót do pracy też nie jest łatwy, o ile jest jeszcze do czego wracać. Ciężko jest młodej Matce, zgadzam się z Tobą mimo, że pracuję i powinnam być tego powodu zadowolona, bo przecież mógłby mnie szef zwolnić, jak to dzieje się z innymi matkami, ale i tak nie jest różowo. Dobrze, że chociaż teściowa zaoferowała pomoc w opiece nad Anią, bo gdybym musiała płacić za prywatny żłobek albo za nianię pewnie też zostałabym w domu z Małą.

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety polska rzeczywistość nie zachęca do posiadania dzieci
    jendak poruszyłaś ważny problem, dzieci na prawde nie muszą mieć mega drogich rzeczy a i tak być szczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. moje zdanie na ten temat znasz juz od dawna wiec napisze tylko ze dolaczam sie do wypowiedzi dziweczyn a strajk nasz by mieli d dupie bo co ich obchodza nasze dzieci.. oni sie nachapia i to jest wazne..

    OdpowiedzUsuń
  10. to była rzecz której się najbardziej obawiałam przed decyzją o dziecku. A teraz... nie wiedziałam, że będzie AŻ TAK ciężko jak jest. Niestety żadna kampania społeczna typu "Mama ma wsparcie" nie pomoże rodzinom w takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  11. my też na jednej i z kredytem. trochę pomagają nam rodzice. decyzja o przejściu na wychow. podjęta, więc konsekwentnie się jej trzymam, ale i tak dalej uważam, że to była dobra decyzja.
    kryzysy są oczywiście, ale kontakt w sieci i stykanie się z Wami dziewczyny (innymi mamami) pomaga je przejść.

    OdpowiedzUsuń