poniedziałek, 14 maja 2012

Prawie dorosła zupa dla 9,5 miesięcznego Bobasa.

Od 2 miesięcy trwała batalia o jedzenie obiadków/zupek. Histerie, bunt, płacz, plucie cały wachlarz. Każdego dnia pora obiadowa była ciężka. Przełomem okazała się szczawiówka! Byliśmy u mojej mamy, dałam Królewnie jak zwykle zupkę i jak zwykle jeść jej nie chciała. Dla dorosłych nas była szczawiówka. Zdesperowana dał spróbować. Co za szał był! Zupa pochłonięta została błyskawicznie. Obawiałam się o reakcję ale skończyło się na brzydkiej kupie dnia następnego. Miałam jeszcze kilka zupek swoich w domu i znów pora obiadowa i znów zaczęła się walka. Więc w sobotę mając niewiele czasu, ugotowałam Dziecku memu zupę prawie dorosłą:

2 pietruszki, kawałek selera, 5 marchewek - starłam na tarce o grubych oczkach i wrzuciłam do garnka.
6 kostek piersi indyka (mam pomrożone na porcje)
Liść laurowy, 2 ziela angielskie, lubczyk, koperek, 1/3 łyżeczki soli morskiej tak na czubek łyżeczki.
Zagotowałam, potrzymałam na ogniu ok 20minut, dorzuciłam ziemniaki pokrojone w kostkę i zamrożony kalafior i fasolkę szparagową.

Gdy warzywa były już miękkie dodałam kubeczek jogurtu naturalnego, przyprawiłam pieprzem ziołowym i ziołami prowansalskimi.

Część zupy wraz z kalafiorem i fasolką szparagową zblendowałam i wlałam do słoiczków - 5 wyszło.
Drugą część zupy doprawiłam koncentratem pomidorowym, zblendowałam i do słoiczków - również 5.
Konsystencja normalnej zupy taka półpłynna.

Zawekowałam i mam spokój. NARESZCIE!

6 komentarzy:

  1. :D no i super ;)
    Mój lubi tymianek, a jak dodasz cząber to nie będzie gazów bo on działa anty bąkowo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że zupę prawiedorosłą Wasze dziecię będzie jadło

    OdpowiedzUsuń
  3. dlaczego nie sprobujesz blw?? u mnie tez byly awantury ale wszystko sie uspokoilo wraz z blw..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam i nie ma szans. Mojemu Dziecku chodzi o smak zupy i jej konsystencje. Papka musi być.

      Usuń
  4. Sama zjadłabym szczawiową :) ale mąż mi skosił szczaw młody :/ nie mówiłam ci już, że Królewna chce jeść jak człowiek? :) a kupa niefajna to chyba najgorsze, co wam się może zdarzyć, do przeżycia. Buziaki dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  5. W życiu szczawiowej nie jadłam, ale skoro twe dziecię je to musi być dobra ;)
    U nas też odkąd są "dorosłe" obiady to cyrki się skończyły :D

    OdpowiedzUsuń