środa, 23 maja 2012

Presja matki.

Nie czytam poradników, nie opieram się na żadnych teoriach dotyczących wychowania, opieki i pielęgnacji Dziecka. Coś tam do mnie dociera ale informacje są tak sprzeczne, że człowiek głupieje bardziej.

Na dziecko absolutnie NIE WOLNO się denerwować, baaa przy nim na cokolwiek nie można się denerwować.
Żadnego krzyku, podniesionego tonu głosu.
Trzeba mieć nieskończone ilości cierpliwości i opanowania.
Prowadzić dom, gotować obiad mężowi i dziecku, piec ciasto, sprzątać... 
Swoją drogą sprzątać też można w nieskończoność.
Dziecku nie można niczego zabronić, bo to źle wpływa na jego psychikę.
Nie można narzucić własnego zdania ani niczego nakazywać, zakazywać, do niczego nakłaniać ani zmusić.
Absolutnie nie można wywierać żadnej presji.
Powinno się spać z Dzieckiem, nosić - najlepiej gdyby wózka nie mieć. W dupie z kręgosłupem, że na starość się posypie...
Z drugiej strony "osaczanie" czy nadmierne kontrolowanie dziecka też nie jest ok.
Można coś zaproponować ale i to nie jest do końca DOBRE.

Matka nie może iść do pracy, najzdrowiej oddać się macierzyństwu do momentu gdy dziecko pójdzie do przedszkola. Tylko kto matce zapłaci za ten czas?
Matka nie może mieć czasu na nic swojego, bo cały czas powinna poświęcać dziecku.
Nie ma szans by partner zrozumiał co przeżywa matka oddająca się macierzyństwu i prowadzeniu domu. Według faceta to bardzo bezstresowe zajęcie, przy którym matka powinna odpoczywać...

Za każdym razem gdy matka traci cierpliwość, zaczyna się trząść i dławić by nie wybuchnąć - co opóźnia proces uspokojenia - doprowadza do niekontrolowanego wybuchu... za co kaja się niemal urządzając duchowe samobiczowanie.

Wiem, że gdzieś na świecie są takie matki, które wszystko biorą na klatę i zdają egzamin z macierzyństwa na celujący.

Osobiście nie znam żadnej. Mnie ta presja okrutnie męczy, co i rusz wyprowadza na skraj depresji i załamania. Ostatnie tygodnie to ciągła frustracja. Co próbuję i mniej lub bardziej udaje mi się osiągnąć za chwilę bierze w łeb.
Jak sobie radzić w czasie gdy wyjście do wc, ogarnięcie siebie, chałupy i zrobienie obiadu graniczy z cudem? Przecież trzeba znaleźć czas dla siebie, dla swojego ciała psychiki... tylko skąd?

Wszystko byłoby lżejsze gdyby jakakolwiek pomoc z zewnątrz. Babci, ciotki itp... ale jak się zostaje samemu, idzie dostać mega pierdolca.

Mam cudowne, bezproblemowe Dziecko. Chwała Bogu! Czasem ma humory ale to Dziecko. Najgorzej jest wtedy gdy gorzej jest ze mną... jak nie mogę się zebrać jednocześnie Dziecko nie może się pozbierać... Gdy jestem nadwrażliwa, krzycząca - tak samo zachowuje się Lena. Chciałabym być normalna. Musiałabym zamknąć się komórce. Nie zmienię mojej osobowości, charakteru, natury i temperamentu. Jestem wybuchowa i to najbardziej utrudnia mi i innym żywot. Byle gówno potrafi odpalić zapalnik u mnie. Byłoby w miarę gdybym równie szybko potrafiła się uspokoić. Ale kurwa nie da się! Chyba, że się pochlastam. Uwierzcie mi przerabiałam na sobie miliony sposobów na najszybsze uspokojenie się... I dupa! Nawet nie tłumaczę się przed sobą ani przed kimkolwiek. Nic mnie nie tłumaczy. Tkwię w jakimś cholernym, zamkniętym kręgu i wyjść nie mogę.... nie wiem jak, nie wiem gdzie... A Dziecko cierpi...

22 komentarze:

  1. Moim zdaniem nie ma idealnego sposobu na bycie mamą bo każda kobieta jest inna. Inne charakterki, inne wychowanie inne usposobienie. Ja tez jestem wybuchowa, nerwowa i często nadwrażliwa. Jaką będę mamą? nie wiem ale liczę na to że będę dobrą mamą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po porodzie się nie darłam. Ani na męża a broń Boże na Dziecko. Do czasu...

      Usuń
  2. Bezstresowe wychowanie...później dzieciak nie wie co jest dobre a co złe, aż strach pomyśleć co może taki nastolatek który nie zna granic bo rodzice niczego nie zakazywali....moim zdaniem chybiony pomysł na wychowanie. Ludzie mają tendencję do wpadania ze skrajności w skrajność - a może coś pośrodku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem za "złotym środkiem". Uważam, że umiar zależy zachować we wszystkim. A po sobie wiem, że Dziecko potrzebuje zasad, ram - to mu daje poczucie bezpieczeństwa.

      Usuń
  3. a gowno prawda! mozna wszystko: i krzyczec - jesli sie przyznamy, ze robimy zle. nosic i wspolspac - jesli uwazamy ze to najlepsze rozwiazanie dla nas, isc do pracy i dbac o siebie jesli nie zaniedba sie tym samym dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może należy wziąć po uwagę, że każdy rodzic jest inny, każde dziecko jest inne i potrzeby TEŻ są inne? I to co sobie ktoś wyduma odnośnie wychowywania odnosi się do kilku przypadków? Za cholerę nie jestem w stanie spać z Dzieckiem, bo krzywdę jej mogę zrobić... czy to źle? Nie widzę by Córka tego pragnęła...

      Usuń
    2. dzizys. rodzicielstwo bliskosci podkresla fakt, ze ludzie maja rozne potrzeby, ale te potrzeby sa identyczne dla Ciebie i dla mnie, mimo ze wyrazamy je w innym jezyku: szacunek, akceptacja i bliskosc i to czy spisz z mala nie ma tu nic do rzeczy.

      Usuń
  4. No cóż, możemy podać sobie ręce. Ja też się duszę w domu na dłuższą metę. kocham moje dzieci nad życie, ale nie umiem nimi się zajmować na tyle, na ile inni by tego oczekiwali. Pół godziny zabawy i...mi się nudzi. bo kto powiedział, że wszystkie powinnyśmy być idealne. zresztą uważam, że nie ma ideałów. dlatego nie dajmy się. Zostaw dziecię mężowi (bo skoro zajmowanie się dzieckiem, domem i gotowaniem to relaks, to niech sobie ma tą 1/3 relaksu) i wyjdź z domu. Gdziekolwiek. i nie miej wyrzutów sumienia. Musisz się ZREGENEROWAĆ i z tym nie ma żartów, bo z czasem może być jeszcze gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrzutów sumienia nie mam. Potrafię wyjechać na cały weekend poza dom na uczelnię. Tylko czas mi potrzebny, a w zasadzie Mężowi by mógł zająć się Dzieckiem a ja odpocząć.

      Usuń
  5. Mnie się wydaje, że tą presję nosimy w sobie. Bo się ciągle spinasz, bo obiad musi być, po kurze starte, bo dziecko codziennie na spacerze musi być i tak się goni w piętkę. Potem frustracja i gdzieś to ujście musi być, a skoro przebywa się cały czas tylko z jedną osoba (dzieckiem) no to ono obrywa rykoszetem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje Ci się. Tak po prostu jest. A jak Mąż wraca z pracy to jeszcze on obrywa.

      Usuń
  6. Czasem tak przyjemnie jest sobie odpuścić. To jak wagary :)
    Jeden dzień nie sprzątać, albo leniuchować z dzieckiem na podłodze, nie wykąpać. Wyluzować.
    Ja bym oszalała gdyby nie moje słodkie "wagary". Ale faktycznie też czuję presję. Może trochę mniejszą, bo mam bliźniaki - panuje obiegowa opinia, że wtedy jest trudniej i otoczenie trochę więcej mi wybacza, bardziej pomaga. Korzystam z tego pełnymi garściami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poniedziałki walam się w pościeli z Panną Królewną do 11 :) Wtedy trzeba dać papu :)

      Usuń
  7. gdzie się naczytałaś takich bredni;)))

    zgadzam się z tobą jest presja, jesteśmu zalewane kolorowymi pismami reklamami serialami filmami gdzie wszystko jest cudowne słodkie cukierkowe różowe i do rany przyłóż....

    ..i gówno się to ma do życia choć tak ładnie się reklamuje by zachęcić;)

    stąd twoje poczucie presji;))


    jesteś ZUPEŁNIE NORMALNYM człowiekiem a nie sprzątem gadającym sptzątajacym noszącym karmiącym i ........(możan se jeszcze wpisać co tam się chce)

    który jak każdy człówiek czasem się męczy czaswem mu coś nie wyjdzie


    rozbij te stereotypy o kant tyłka bo to jest źródło twojej frustracji.

    dziecko jest małe - fakt wymaga całodobowej opieki 24/7 ale po to jest mąż rodzina by se czasem odspanąć...dziecko jest małe z rozumie więcej niż dorosły i wyczuwa jak matka jest spięta zdenerwowana zmęczona i wyczuwa jak matka jest zadowolona szczeliwa i zrelaksowana...i od małego musi wiedzić że raz jest tak a raz odwrotnie;)

    może spróbuj w takich chwilach wyobrazić se czajnik i idacą z niego parę, potem policz do 10...... jak trzeba to i do 100 i poczuj jak to z ciebie uchodzi;) i nie słuchaj głupiego gadania babek ciotek teściowych i nie czytaj tych gazetek reklam.... różowe macierzyństwo, totalnie bezproblemowe to jest fałsz i przekłamanie;))

    człowiek nie sprzęt a pewne etapy nie zostają dziecku na zawsze tylko mijają;) będzie dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja rodzina i rodzina męża NIE MA CZASU, gdy potrzebuję pomocy czy odciążenia. Niestety... są też osoby które by chciały pomóc ale ja im nie ufam i nie zostawię Dziecka...

      Nie mam cierpliwości do liczenia do 100 może do 10 dam radę ;)

      Usuń
    2. podpisuję się pod slowami Ognistej. Dobrze gada:)
      Cale szczęście że coraz wiecej osob ma odwage mowić o macierzyństwie bez lukru.
      Oczywiście, bycie mamą to cos fantastycznego. patrzeć jak ten maly bezbronny czlowiek z kazdym dniem wiecej umie, jak sie rozwija. no a uśmiech :))) to rozmiękcza wszystko.
      ale macierzyństwo to też frustracja, złość, stres, zmęczenie, wyczerpanie i bezmadzieja.
      Czy jednak zamieniłabym się na bezdzietność? -nie.

      Usuń
    3. moja rodzina i męża też nie bardzo dają rady pomagać. do rodziny męża w życiu dziecka nie dam do popilnowania bo raz, ze więszkość z nich pracuje na okrągło....a teściowej go nie oddam bo wtedy faktycznie wyrodną matką bym była;P (kto jak kto ale moja teściowa nie nadaje się do opieki nad maluchami, za to uważa się za alfę i omegę w kwestiach wychowania dzieci) zaś mojej rodzinie choćbym chciała - nie da się. mój tata na okrągło pracuje a moja mama po operacji choć bardzo by chciała nie jest jeszcze w stanie. a z resztą krewnych nie mam kontaktu i muszę liczyć tylko na siebie;) męża mam pracującego całymi dniami i akutalnie siedzę w domu 24/7. moja sytuacja zmieni się dopiero po urlopie macierzyńskim i też czasem czuję się jak ty, zwłaszcza że jeszcze muszę nieraz ujarzmiać mojego niespełna dwulatka dźwigając drugi brzuch i doskonale rozumiem co czujesz, czasem człowiek ma ochotę wziąźć i eksplodować a czasem położyć się i mieć wszystko w 4 literach, ale to mija, to wszystko jest przejściowe;)

      Usuń
  8. Ty jesteś NORMALNA ! Myślisz, że mało jest takich kobiet jak ty ? Ja mam taki problem z Oskarem. Tymka mogę jeszcze usprawiedliwiać, bo jest mały i wiem, że nie chce mi zrobić na złość. Ale Oskar..przechodzi sam siebie. A ja wtedy mam myśli mordercze. Na szczęście to tylko myśli i zaraz przechodzi. Też myślałam, że to nie jest normalne. Poczytałam, że nie tylko ja tak mam.

    A co do presji. To ty masz czuć, że robisz dla siebie i dziecka wszystko co jesteś w stanie. Masz mieć poczucie, że jesteś zgodna ze swoimi zasadami, a nie brać do siebie dziecko w nocy i nie spać, bo się boisz, że ją przygnieciesz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkie się wkurzamy. Ja uważam, ze trzeba czasem sobie te obowiazki odpuścić - ja co najmniej raz w tygodniu znikam z Tymkiem z domu na cały dzień, nic nie robię w domu, jemy na mieście, mały bawi sie w parku lub w klubie dla dzieci a ja gadam z koleżanką. Polecam czasem taki dzień.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzisz i znowu wychodzi dziecinstwo......
    czytam cie i widze jak próbujesz udowonic sobie i swiatu ze jestes najlepsza- sprzatasz sama na błysk gotujesz hodujesz zwierzatka no jednym słowem gospodyni roku....
    nie zrobisz czegos co zaplanowałas?- mega nerwy i frustracja. oczywiscie obrywa sie najblizszym. tylko ze oni tego nie rozumieja i to ty wychodzisz na wariatkę.
    Czemu o tym piszę? bo ja jestem taka sama. czasami czytam twój nowy wpis i mam wrazenie ze to ja napisałam.
    w moim domu tez był alkohol a ja swoim zyciorysem mogłabym obdzielic ze 4 osoby co najmniej.
    Odkad jestem na "swoim" to i u mnie musi byc błysk ugotowane w ogrodzie zero chwasta itd. ale to wszystko moim kosztem. jestem przemeczona fizycznie i psychicznie, i tez nie mam nikogo do pomocy.
    ale odkad uswiadomiłam sobie ze swoim perfekcjonizmem wykoncze otoczenie i siebie ( a oni nie wiedza skad sie to u mnie wzieło i nie zrozumieja) uwazam ze pora spauzowac. jeszcze nie wiem jak to zrobię ale jakos muszę.
    to co laseczko pauzujemy razem?

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem, ze jest duzo glupich poradnikow i sprzecznych informacji, ale ten artykul to naprawde perelka! Wszystkim go goraco polecam:

    http://tygodnik.onet.pl/33,0,75899,zmianamama,artykul.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam zanim mi wysłałaś :) Zakochałam się w tym Panu :)

      Usuń