środa, 2 maja 2012

Spinka/Natłok/Przeładowanie

Nie wiem od czego i jak zacząć. Mam cholerny natłok myśli. Ostatni czas był cholernie trudny. Miałam poważny kryzys. Kryzys w byciu Matką i Żoną. Nie mogłam patrzeć na Córkę, wkurzała mnie strasznie. Wyładowywałam się na niej poprzez spięcie. Cholernie się spięłam, tak że na żołądku miałam kłódkę z łańcuchem. Przeładowałam się. Sprzątanie przedświąteczne i brak czasu na pisanie pracy magisterskiej, brak pomocy i wsparcia. Co chwilę coś wyskakiwało i wkurwiało. Mąż tylko instruował mnie co i jak mam robić bez uwzględniania mojej strony. Pękłam jak cholera. Wszystko jest do czasu. Zastanawiam się ile jest takich matek? Wkurwiają mnie teksty, że kiedyś tak nie było bo to gówno prawda! Było. I depresje poporodowe kobiety-matki były pozostawiane same sobie. Miałam dość siedzenia z Dzieckiem w domu. Z chęcią poszłabym do pracy bo etat w domu wymęczył m nie. Tylko gdzie? Wypłatę musiałabym oddać niani. A niania zajmie się dzieckiem na mojej głowie zostanie dom, pranie, sprzątanie, gotowanie itd... A ja muszę mieć wszystko po swojemu. Tylko po co mi to? 
Dziś dotarło do mnie po co to wszystko. Przyjechała moja starsza Sis. Rozmawiałyśmy sobie przy kawce w ogródku kawiarnianym. Narzuciłam sobie zbyt wysoką poprzeczkę. Wymyślam sobie plan który Dziecko mi niejednokrotnie burzy. I wtedy total panika! Nerw pojawia się z prędkością światła i trzyma w nieskończoność. Dziecko mnie wkurwia okrutnie i tracę serce. Tylko po co mi ta wysoka poprzeczka? Dlaczego męczą mnie i wkurwiają drobiazgi? Bo postępuję jak moja mama. Po co tak robię? Bo jeśli zrobię coś tak jak ona i jej o tym powiem/pokażę to ona mnie pochwali/doceni... Po co mi ta pochwała? Bo będąc Dzieckiem słyszałam ze wszystkich stron, że jestem niedobra/niegrzeczna/nieposłuszna/rozpieszczona/ble/fuj. Nikt mnie nie chwalił. Byłam dzieckiem które walczyło o uwagę... I ciągle walczy. Z M. się kłócę, że nie dostrzega mojej codziennej pracy. I co z tego wynika? Siedzę w domu bez celu. Siedzenie z Dzieckiem jest bez sensu/nudne/motonne/demotywujące. Krzywdzę moją rodzinę Męża i Córkę. 
Teraz jest mi jeszcze trudniej. Nie wiem co dalej. Jak postępować. Jak uspokoić się gdy telepie mnie od środka na wszystkie strony świata. Nie ma złych Dzieci. Są źli rodzice. Moje Dziecko w ostatnim czasie było umordowane bo mordowałam ją swoim nastawieniem do życia... do Niej. Walczyła o swoje prawa o uwagę, czas, miłość... Tak jak ja walczyłam i walczę cały czas. Zaczęłyśmy rywalizować o to samo. Nie zdając sobie sprawy.
Demony przeszłości znów mną zawładnęły a ja się im poddałam. Teraz się boję. Moje wewnętrzne Dziecko drży i jest zalęknione. Przerażone jesteśmy wszystkie! To nie krzyczę ja tylko mała Dziewczynka walcząca ze mną.
Nie boję się przyznać do błędów. Nie ukrywam się z tym że COŚ mnie zżera i męczy. Szukam pomocy bo szuka jej moje zalęknione wewnętrzne Dziecko. Nie mam wstydu przed osądem. Bo takich kobiet jak ja są setki, tysiące i miliony. Krzywdzą siebie, bliskich i dzieci. Osobiście nie znam, żadnej której to nie dotknęło. Można zakładać maskę, wypierać się całe życie! Wmawiać wszystkim dookoła z przyklejonym uśmiechem, że jestem najlepsza i wara ode mnie! Tylko ja mam rację nikt poza tym! W mojej głowie tkwi motyw uznania. Nie zawsze spinka bierze się z tego powodu. Dotyczy mnóstwa kobiet.
Nie jestem najlepszą Matką dla mojej Córki. Mogę być lepsza. Najlepsza nie jestem. Wiem jak zaspokoić Jej potrzeby fizyczne i w tym daję sobie radę tylko ja. 
Nie muszę nikomu się przypodobać. Tylko jak to zwalczyć?


4 komentarze:

  1. dużo siły trzeba mieć, cierpliwości i wytrwałości. puste hasła ? nie uważam tak.
    bądź silna tak jaka byłaś w najlepszych momentach życia !

    OdpowiedzUsuń
  2. Restart Ci się należy. Dzień tylko dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. I wiesz, nie ma za bardzo jak czasem wybrnąć :( Ja tak mam. Gnam, gnam, zapędzam się i pękam na chwilę, a potem od początku. Tulę i całuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem Cię doskonale. Ja byłam dzieckiem "tylko tyle?" i napinkę też jeszcze czasami robię, choć coraz rzadziej.

    OdpowiedzUsuń