czwartek, 31 maja 2012

Zmora Matki

Zmorą Matki jest NIE spanie Dziecka. Czy to w nocy czy to w dzień. Jeśli Dzieć nie śpi zaczyna się horror, który po dłuższym czasie trwania wyprowadza wszystkich z równowagi psychicznej i fizycznej... Bo zmęczenie rodzica lub niemoc zrobienia czegokolwiek w ciągu dnia, brak możliwości zaplanowania jakiejkolwiek czynności nie związanej z Dzieckiem - powoduje wzrost frustracji i potężnej wkurwy.

Zdecydowanie gorsze jest nie spanie w nocy. Nie mogę wypowiedzieć się zbytnio w tej kwestii. Moje Dziecko przesypia nocki pięknie od jakiegoś 2-3 miesiąca życia. Nauka trwała powoli, bez pośpiechu, żmudnie... Ale opłacało się. Dzięki temu mogliśmy z Mężem dość sprawnie wejść w "normalny" tryb życia. Oczywiście płacze, wierty nocne działy się i dzieją nadal. W ostatnich tygodniach Dziecko nam kilka razy w nocy się wybudziło z oczami jak 5zł i trzeba było dać papciu i spało dalej :) Mamy żelazną zasadę wstawania do Królewny na zmianę. Jak któreś chce się wyspać bez problemu wstaje drugie nawet całą noc 5 razy gdy zapłacze by pogłaskać, dać smoczka.

Od poniedziałku mam istny armagedon jeśli chodzi o drzemki w ciągu dnia. Każdy dzień to rosyjska ruletka. Młoda albo nie chce spać albo chce a nie może. Dziś wstała o 7 rano, ok 9 wpadła w drzemkę po 30minutach się obudziła. Dopiero o 17 zasnęła... Od godziny 13 tarła oczy, próbowałam uśpić z 15 razy i się nie dało. Widziałam jak walczy. Oczy się zamykały a Ona je na siłę otwierała... Podejrzane są zęby ewentualnie skok rozwojowy, bo coraz lepiej stoi sama bez trzymanki. Przed snem dałam pół łyżeczki panadolu, nasmarowałam dziąsła żelem, dałam butlę. Nawet nie wypiła wszystkiego tylko padła.

Dziecię się męczy a mnie do szału doprowadza sytuacja rozdarta. Bo nie wiem kiedy będzie spać a jak już zaśnie to nie wiem za co się brać. Wszystkie codzienne czynności dzielę na raty i pory drzemek. Jeśli śpi o 11 włączam tryb "poranny", sprzątam, zbieram się z piżam, ogarniam, wstawiam pranie - bez obiadu. Jeśli śpi o 14 - włączam tryb "południowy", sprzątam, wieszam pranie, robię obiad. Jeśli śpi o 17 - włączam tryb "popołudniowy" - ogarniam, obiad robię w locie, biorę się za pisanie pracy.

Zazwyczaj o 19 zaczyna marudzić więc najpóźniej o 20:30 kąpanie i o 21 już śpi. Żelazna zasada od urodzenia - kąpanie i mleko. Zasypia z mlekiem w buzi. Nie mieliśmy problemów z zasypianiem wieczornym ani razu (tfu tfu). Z rozrzewnieniem wspominam czasy gdy kąpaliśmy Lenkę "na śpiocha" w wanience ;) Wanienka to już przeszłość. Kąpanie w brodziku to dopiero frajda!

Pauzuję - poważnie. Co raz lepiej mi idzie. Mimo wielu skutków ubocznych brania tabletek - wszystko jest pod kontrolą. Jestem w kontakcie telefonicznym z Profesorem - który btw w rozmowie o tym co się dzieje powiedział cenne słowa, które jak miód rozlały się po mym sercu:

" E tam praca magisterska. Dzidziusia masz zdrowego, fajnie się chowa, wszystko jest dobrze :)"

A mi się tak przyjemnie błogo zrobiło... :)

10 komentarzy:

  1. cieszę się, że nabrałaś dystansu. to zasługa autorytetu męskiego - w osobie profesora.
    nasze dzieci szaleją, szaleją, się śmieją, się śmieją... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. masz rację z tym spaniem.
    u nas też ostatnio różnie.
    bywają dni, gdy Emilia śpi raz dziennie, bo zwyczajnie nie daje się uśpić mimo śpiocha w ciągu dnia.
    bywają też noce, że spać nie chce (rzadko), a od ok 4 m-ca przesypia całą noc.
    bywają dni, że śpi co 2 godziny 1,5 godziny.
    ale pomiędzy tym jest zuch dziewczynką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ten etap potrójnie już mam za sobą, choć moje szkraby spały jak susły od wieczornej kąpieli o 20.30 do 6 rano. Jeszcze chwila i Twoja mała wyrośnie z budzenia nocnego. A co do spania w dzień , czasem dzieci sobie same regulują i może to już naszedł moment by spać tylko raz dziennie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje dziecko tylko u rodziców przez parę dni spało 7-8 godzin ciągiem, a normalnie budzi się co 2-3 godziny. Na początku było gorzej, jej rekord to 23 pobudki w ciągu nocy.
    Mnie trafia szlag jak jestem niewyspana. Musze spać.
    W dzień nie potrafię, zreszta my mamy tylko jedna drzemkę w ciągu dnia od paru tygodni, dziecko ma 7,5 miesiąca.

    No cóż, kocham ponad wszystko moje dziecię, ale jednak te pobudki i niespanie w nocy potrafią mnie mega wkurzyć. Pogodziłam się z tym, nie mam zamiaru mieć wyrzutów sumienia z tego powodu, że dziecko mnie wkurza. :P
    Zdarza się. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może łóżeczko stoi w złym miejscu? Czasem to ma znaczenie ;)

      Usuń
    2. Hmmm możliwe, chociaż mnie się wydaje, że to turystyczne na wysokim poziomie(tak ustawione dla dziecka, które nie siada) zwyczajnie się buja, moja wiercipięta się sama kołysze jak spi u moich rodziców. ;)
      No i to turystyczne szeleści, poza tym my mieszkamy w centrum miasta nad najbardziej ruchliwa ulicą, a rodzice na samym końcu miasteczka, gdzie nocą nawet rower nie jedzie. :P

      Usuń
  5. Dobrze Wam, że Mała wam śpi nocki. Tym się dwa razy budzi na cyca. A jak jest skok to czasem co 2 h :/

    Mam nadzieję, że taki błogostan potrwa u Ciebie dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie pociesze, bo dziecko mi przesypia noce od urodzenia (choc czesto pol nocy spi z nami, bo spi wtedy glebiej i rodzice sa dzieki temu wyspani wraz z dzidzia;)). Ale w dzien tez mielismy jakis czas temu walki. Teraz przewaznie ma 1 drzemke w ciagu dnia, ale tak 1,5-2 godziny i dzieki temu pada od razu po kapieli i mleku. Jak chce to spi czesciej oczywiscie:)
    Doszlam do tego, ze dziecko nie zasnie pod presja (bo rodzice chca), nawet jak mu sie baaardzo chce.A szczegolnie jak rodzic jest zdenerwowany (no bo dziecko nie spi). Dlatego mam inny system: czekam az sam zacznie marudzic przeogromnie lub padac na buzie ze zmeczenia, do lozeczka i zasypia od razu. Zmienilam podejscie do obowiazkow w domu i caly dzien organizuje tak, jakby mial wogole nie spac i robie wszystko normalnie o stalych porach, majac malego na oku. On sie albo bawi, krazy po domu czy trzyma za nogawke spodni, ale przynajmniej nie buntuje sie, gdy zostawiam go samego (teoretycznie oczywiscie, bo go obserwuje).
    Rzeczy, ktore nie moge zrobic przy nim zostawiam na czas jego drzemki lub wogole ich nie robie. Obiady robie najprostsze i szybkie i jem zaraz po nim. Gdy potrzebuje mojej uwagi, to daje mu ja i mam wszystko inne gdzies.
    Wiem, ze DDA maja ogromna potrzebe kontroli, ale ja to zwalczylam, bo wiem, ze to nie dziecko ma sie do mnie dostosowac, ale ja do niego. Jest to ciezkie czasem do przyjecia, ale u mnie dziala:) Mam nadzieje, ze potraktujesz ten komentarz jako spojrzenie z innej strony (mojej), bo na ciocie dobra rada to ja sie nie nadaje:) pozdrawiam i cierpliwosci zycze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne podejście :) Zdarza mi się tak robić ale cholera spinam się zbyt szybko, równie szybko zaczynam się robić nerwowa jak nie mogę czegoś zrobić. Tylko nie zawsze o tym pamiętam...

      Usuń