poniedziałek, 4 czerwca 2012

Mama na gigancie.

Nie uciekłam z domu. Ale poniekąd tak się czułam.W sobotę wcześnie rano wyruszyłam na uczelnię. Dość szybko uwinęliśmy się z wpisami. Miałyśmy zrobić sobie zakończenie roku i iść na piwo całą grupą. Oczywiście - jak to zazwyczaj bywa - poszło nas 5.
Spędziłam calutki dzień poza domem, z dala od Córki, od M., od codzienności i rutyny. Choć rozmawiałyśmy właśnie o tym ;) 3 z nas to mężatki i młode Mamy. Te same dylematy, te same problemy. Niestety faceci są baaardzo do siebie podobni i jeszcze bardziej wygodni. Nie wiem jak matki wychowują synów (mam 2 siostry). Dlaczego faceci mają tak głęboko wryty stereotyp, że to Partnerka zajmuje się domem i Dzieckiem? A On mężczyzna pracując za wszystkich staje na głowie by zarobić na utrzymanie, przy czym uważa że jest alfą i omegą i zależy od niego wszystko. Nie mając świadomości, że to My trzymamy ich w garści. Przy tym są cholernie niedojrzali i wielokrotnie zachowują się jak mali chłopcy... Pewnie życia mi nie starczy na zastanawianie się nad tym.
Każda z nas "skazana" jest na pisanie pracy mgr po nocach gdy Dziecię śpi. Bo cały dzień z Dzieckiem, w między czasie dom, sprzątanie, pranie, gotowanie... Skutecznie i dość miarowo wyłamuje się z tego schematu. Choćby fakt, że potrafię zostawić Dziecko z Mężem na cały dzień i noc wyróżnia mnie z pośród rzeszy Matek. Tak bo na noc w sobotę nie wróciłam do domu. Byłam u rodziców, bo nie chciałam żeby ktoś specjalnie mnie zawoził do domu o godzinie 22:30. Każda z nas usiłuje funkcjonować sprawnie w domu, mnożąc się na wszystkie strony świata. I tak samo każda potrzebuje chwili - czasem chwila to za mało - by złapać oddech, nabrać dystansu, czy po prostu pobyć z kimś i rozmawiać o czymś innym niż co ma być na obiad. Oczywiście czujność z tyłu głowy nie znika nawet przebywając z dala od domu. Jednak ja nie dzwoniłam co chwilę, nawet co godzinę też nie. Wiedziałam gdzie i z kim przebywa mój najdroższy Skarb, nie bałam się że coś Jej grozi. Na drugi dzień wysłałam Męża z Córką do teściów a ja w spokoju pracowałam nad pracą mgr.

Całkowita czeluść nerwowości, napięcia, spięcia i myśli, że coś muszę a nie mogę - ulotniła się w kosmos. Frustracja, zmęczenie psychiczne - ustąpiło miejsca zmęczenia fizycznego. Fakt, że nie musiałam lecieć po zajęciach z jęzorem na brodzie by zdążyć na najwcześniejszy pks i w pośpiechu z napięciem wracać do domu dał mi spokój. I ten spokój we mnie został.

Nie jestem jedyna, niezastąpiona. Nie muszę przebywać z Dzieckiem w domu 24h na dobę przez 7 dni w tygodniu. Tatuś jest i chce czy nie chce musi się poczuwać do tej roli i musi tak MUSI potrafić zrobić przy Dziecku absolutnie wszystko. Nie musi robić tak jak ja - niech radzi sobie po swojemu. Dziecko w końcu nasyci się czasem spędzonym z Ojcem, bo z radości i obawy wisi na Nim non stop. A ja w końcu odpocznę! 

Dziś jest poniedziałek. Córka jest sobą a dzięki mojemu spokojowi - również spokojna. Widać rozłąka nie tylko mi dobrze zrobiła ale wszystkim przyniosła korzyści. Tacie też. Pierwszy raz od tygodnia Lenka ma drzemkę teraz w południe!


17 komentarzy:

  1. Ano. I jak to się dzieje, że kobieta rozmnożyć się umie i wszystkie byty - i te domowe i te poza rodzinne utrzymuje przy życiu i wszystkie sznurki ręką pewną trzyma, podczas gdy facet nie słyszy co do niego mówisz "bo je" ??? Też trochę tęsknię za dłuższą chwilą OFF, ale jeszcze Luśki na noc nie zostawiam, bo ciągle karmię i nie bardzo wiem, kiedy i jak powinnam przestać :P

    OdpowiedzUsuń
  2. matka też człowiek - odpocząć po prostu musi
    tylko dlaczego tak trudno zacząć o swoich potrzebach myśleć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo baaardz wręcz cholernie trudno. Tak sama z siebie bym nigdzie nie wyszła.

      Usuń
  3. jak przyjemnie się czyta takie wiadomości :) też uważam, że stereotyp mężczyzny w domu to jakieś legendy, które próbują się ostać w dzisiejszych czasach, o nie z nami te numery ! :)
    jak widać do zasięgnięcia relaksu nie trzeba płatnej opiekunki, tylko wystarczy dobra organizacja i zaangażowanie wszystkich najbliższych członków rodziny. tak trzymaj Żono !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzebny brak strachu o opiekę nad Dzieckiem gdy nas nie ma ;)

      Usuń
  4. "nie wiem jak matki wychowują synów..." - wiesz, mój mąż ma dwóch braci jeszcze. Ich trzech wychowała sama mama. Mój mąż bardzo mi pomaga. Jest dla mnie mega wsparciem i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej.
    Ale jego bracia? Nie jestem przekonana, że aż tak bardzo angażują się w sprawy rodzinne.
    I niby razem się wychowywali a jednak mają różne podejście do podziału obowiązków w domu :)

    Super, że odpoczęłaś trochę. Od dawna Ci się to należało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia skąd ta zależność. Całe szczęście że Tobie mąż pomaga ;)

      Dziękuję :)

      Usuń
  5. odkąd jest Emilia na świecie ciężko mi myśleć o sobie.
    tzn chodzę zadbana, wykapana, pachnąca, czysta itd.
    ale mam na myśli właśnie takie wyjścia.
    potrzeby dziecka są na pierwszym planie.
    i wiecie co dobrze mi z tym. czuję się spełniona jako zona, matka i pani domu, po prostu home menager.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tej fazie byłam przez pewien okres mojej drogi macierzyńskiej. Aż przyszedł czas, że obowiązków stał się nadmiar - brak pomocy z żadnej strony i akumulatory zaczęły się rozładowywać a psychika wariować ;)

      Trzymaj tak dalej :)

      Usuń
  6. No i super :). Mama nadzieje, że odpoczęłaś naładowałaś baterię i że znowu zaliczysz taki gigant.
    ps. nawet wpis ma inny ton widać, ze trochę odreagowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  7. No i super, najważniejsze to nie wmówić sobie że jest się niezastąpioną i że nikt przy dziecku nie zrobi lepiej niż ja, taka krótka rozłąka dobrze robi wszystkim domownikom. Tak trzymać !

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym znów studiować... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zamierzam iść dalej ;) co prawda nie będzie to doktorat ale to jak uzależnienie :D

      Usuń
  9. Maaaarzy mi się pojechać do mamy na cały dzień i noc. Poczuć się jak nastolatka, albo jak dziecko , na które kakao czeka rano ;)
    No. To tyle marzeń.
    Fajnie, że wypoczęłaś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo zdrowe podejście. Mężczyźnie trzeba dać szansę by się wykazał ;-) A My musimy mieć czas by się zregenerować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak mama jest spokojna, wypoczęta i szczęśliwa to dziecko również ;) W końcu wszystko odczuwa :) A że mężczyźni są jak dzieci to pewnie ta zasada również się ich tyczy :)

    OdpowiedzUsuń