wtorek, 26 czerwca 2012

Rocznica bawełniana.

Dzisiejsza aura nijak ma się do wspomnień z dnia mojego ślubu. Dokładnie 2 lata mija odkąd stałam się żoną najlepszego z mężów.
Jesteśmy razem od ponad 4 lat. Ślub tak na prawdę niewiele w naszym życiu zmienił. Ot formalność i tyle. Formalność, która dała nam wolność. Mogliśmy stworzyć razem rodzinę do której nikt nie ma prawa się wtrącać. Mogę śmiało stwierdzić, że w ciągu tego czasu przeszliśmy chyba wszystkie możliwe kryzysy. Które jako egzamin na wytrwałość zdaliśmy celująco. Oboje mamy osobowość dominującą, więc starcia są na porządku dziennym. Ciężko nam wysiedzieć w domu, ciągle byśmy gonili za czymś i szkoda nam czasu na zatrzymanie się. Ja jestem zatrzymana w domu będąc z Dzieckiem i przechodzę kolejne fazy związane z tym. Teraz jest najtrudniejsza, bo chciałabym wiać z domu w świat daleki...
Wiele razy mieliśmy dość. Kto nie ma? Choćby nie wiem kto, choćby nie wiem jaka trudność stawiając nam kłody pod nogi próbowała zachwiać nasz związek - jest to niemal niemożliwe. To banalne w dzisiejszych czasach - nas łączy ogromna miłość. Wraz z miłością idzie po kolei: zaufanie, oddanie, oparcie, wyrozumiałość... i wiele wiele innych. Ta miłość jest nie do zdarcia. Nawet jak się kłócimy to miłość rozpacza najbardziej. Woła nas, że wciąż jest i nie możemy o niej zapomnieć. Złe emocje próbowały zakopać uczucie niezliczone ilości razy. Jesteśmy tak do siebie podobni jak i różni jednocześnie. Pasujemy do siebie i uzupełniamy nawzajem. Przeszliśmy wszystkie fazy w stosunku do siebie, od idealizacji (była była, choć nie tak wyraźna), uwielbienia, przez rozczarowanie, irytację po ogólne zniechęcenie. Przez cały ten czas trwania nie zmienny jest fakt, że żyć bez siebie nie potrafimy. Jesteśmy dla siebie jak powietrze, jak tlen potrzebny komórkom do życia. Nie możemy bez siebie funkcjonować. Stanowymi dla siebie filar, który trzyma nas w pionie. Potrafimy nawzajem sprowadzać się do parteru gdy zbyt mocno gonimy w naszych zapędach. Ciągle za sobą tęsknimy, ciągle nam siebie mało. Jest tyle rzeczy które chcielibyśmy razem robić. Budowa domu, która ciągnie się okrutnie a w zasadzie stoi w miejscu... (cholerni urzędnicy). Nie wiem jak można być ze sobą ze względu na dziecko/dzieci, kredyt czy inne wspólne zobowiązania... Dla mnie to kosmos. Nie pozwalamy sobie nawzajem, by którekolwiek próbowało wyrwać się ze wspólnych objęć.
Dziecko przyniosło nam rewolucję. Jeśli ktoś uważa, że dziecko to metoda na ratowanie związku w kryzysie jest w ogromnym błędzie. Dziecko to rewolucja i... kolejny kryzys. Kolejny egzamin na wytrwałość związku. Nad tym wciąż pracujemy. Mamy starcia i w tej kwestii, bo chyba niewielu mamom uśmiecha się samotna opieka nad dzieckiem przez 12-14h godzin dziennie od poniedziałku do soboty nie mając chwili wytchnienia... To wspaniałe mieć męża, który stanął na wysokości zadania jako głowa rodziny i pracuje, pracuje... i pracuje! Czasem trzeba siąść w domu :)
Oboje jesteśmy DDA, te nasze wewnętrzne dzieci też dochodzą do głosu. Dzięki wiedzy na ten temat jest nam łatwiej, dużo łatwiej. Walczymy ze stereotypami wyniesionymi z domów, powielanych przez naszych rodziców. Zwłaszcza, że ja mam wyjątkowo paskudny charakter i jestem trudną osobą do współżycia, mój mąż jest łagodniejszy i tak nie walczy jak ja. A mnie nosi oj jak nosi...


18 komentarzy:

  1. Haha, jakbym czytała o sobie i swoim " mężU " :D

    OdpowiedzUsuń
  2. heh, jakiż dla mnie to aktualny temat! :))))
    Ps. Znam też pary, które na szybko (po 6-9miesiącach znajomości) zawierają małżeństwo, bo przecież maja już po 30 lat, nie są młodzi, chcieliby rodzinę już mieć.
    Och, jakże ślepi są wierząc, że do małżeństwa potrzeba przede wszystkim wspólnych fundamentów (które są na pewno b. ważne! ale nie najważniejsze!!) a nie MIŁOŚCI (a nie zakochania...;)) Zresztą, kto wie, może po 6 miesiącach uczucie można już nazwać taką miłością (a nie zakochaniem?)??????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wzielismy slub po 8 miesiacach znajomosci,nie nie bylam w ciazy.Poprostu bylismy pewni,ze chcemy byc razem do konca. Jestesmy 7 lat po slubie..

      Usuń
  3. Właśnie, jak to jest... Jesteśmy 8 mies. po ślubie, ale prawie 6 lat razem i ciągle nam siebie mało...
    Gratuluję i życzę przynajmniej 50 takich rocznic :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje i kolejny wielu wielu takich rocznic !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. oooo gratulacje hehe u mnie podobny temat, 25 czerwca 1 rocznica ślubu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. gratuluję i życzę Wam wszystkiego co najlepsze w dalszej drodze :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby kolejny rok mial mniej starc i byl bardziej dotarty:*

    OdpowiedzUsuń
  8. No to pięknie!Bo dzisiaj i mnie mijają dwa lata, jak za mąż wyszłam;-)Ha ha ha!
    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  9. gratulacje! piękna fotka i niesamowita notka rocznicowa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to wszystkiego naj, naj :) I abym z roku na rok czytała kolejne wpisy rocznicowe :) Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje!! :)

    Ślub jest wg mnie bardzo praktyczny bo jeżeli trzeba coś załatwić w szpitalu bo jedna strona choruje lub w urzędzie to często "nie-żonie" nie chcą udzielać informacji - sama się przekonałam :( więc o ile wiele nie zmienia w "sercu i głowie" to zmienia na papierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle beznadziejnych uchwał, ustaw przeszło, a nie potrafią zrobić czegoś ze związkami partnerskimi :/ Dlaczego w takiej sytuacji nie można mieć tych samych praw jak małzeństwa? Chore.

      Usuń
  12. najlepszego!
    jeśli dwoje ludzi chce to MUSI się udać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulacje, my też w tym roku 4 rocznicę obchodzimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Nie pozwalamy sobie nawzajem, by którekolwiek próbowało wyrwać się ze wspólnych objęć."

    Bardzo mi się podoba jak to ujęłaś.
    Pięknie razem wyglądacie.

    No i życzę kolejnych rocznic - nie wątpiąc, że będzie ich jeszcze bardzo dużo.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, śliczna z Was para. Trafiłam tu dzięki innej blogowiczce i aż żałuję, że czas nie pozwala na poczytanie całego bloga.
    Ale co się odwlecze... :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ciesze się, że cię tu znalazłam bo chyba dobrze myślę, że znamy się z bloga maminego. Chyba mamy ze sobą trochę współnego i bynajmniej nie chodzi mi o bycie mamą:-)

    OdpowiedzUsuń