wtorek, 10 lipca 2012

Konkursowo Imieninowo :)

Zbierałam się od czerwca. Potrzebowałam natchnienia i pomysłu.
Dziś na zakupach dokompletowałam paczuszkę, którą zamierzam się z Wami podzielić.
Czytacie moje wypociny co wciąć mnie zadziwia.
Mam dla Was konkurs/rozdanie/candy jak zwał tak zwał.
Moje Kochane żeby wziąć udział trzeba umieścić podlinkowane zdjęcie poniżej u siebie na blogu.
Jeśli macie ochotę możecie dodać bloga do obserwowanych.
A w komentarzu umieścić odpowiedź na pytanie: 
Jak radzicie sobie ze stresem/nerwem/nagłym zdenerwowaniem przy Dziecku?
Bardzo ciekawa jestem jak reagujecie i co robicie by się uspokoić :)


Do wygrania jest mleczko do ciała Alterra "Pomarańcza i wanilia"
Peeling do ciała Alterra "Żurawina i figa"
Zdrowotna i relaksująca sól do kąpieli z olejkami eterycznymi.

Na imię mam Anna, imieniny 26 lipca na zgłoszenia czekam do północy tegoż dnia ;) 

Zapraszam Was gorąco :)

26 komentarzy:

  1. ja chetnie, blog dawno obserwuję;) jak już nie mogę wychodzę do drugiego pokoju, powoi liczę do dziesięciu i wracam, jak jest bardzo źle oddaję Maję tacie a ja idę kupic choćby masło do sklepu:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak widzę że się we mnie zbiera to czego nie lubię to:
    1. wsadzam do łóżeczka i zapuszczam melodyjkę albo daję komórkę,
    2. wychodzę z pokoju i idę do łazienki zaklnąć siarczyście
    3. Łykam nervosol,
    4. wyluzowywuję po kilku minutach
    5. Jak już jestem sama to puszczam głośno muzykę/czytam pudelka/gram na kompie w coś logicznego
    Przechodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj mi skasowało drugiego posta :/
    Pytanie:
    Jak radzicie sobie ze stresem/nerwem/nagłym zdenerwowaniem przy Dziecku?
    Odpowiedź:
    Jest pewne miejsce w przestrzenie, gdzie wstęp jest wolny, gdzie znajduję mnóstwo zrozumienia i ciepła, gdzie są podobne do mnie dusze mające te same problemy. Wystarczy chwila, moment i jestem jak nowa. Zwykle pomaga blogosfera :) A na hardcorowe jazdy - spacer w cichym lesie, po słonecznej łące - SAMA.

    OdpowiedzUsuń
  4. głęboki oddech, skupienie uwagi na czymś innym i wracam do dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam konkursy więc się zgłaszam.
    Ja mam jeszcze niewielkie doświadczenie w tej sprawie i dopiero się uczę, więc z ciekawością będę obserwowała odpowiedzi, ale jeżeli jestem okropnie zmęczona tj. jak było to dziś rano, dodatkowo katar i ból gardła przez co moja cierpliwość jest ograniczona, a mój Ignaś domagał się jedzenia tak jakby "Go ze skóry obdzierano", a ja musiałam do toalety za potrzebą, to w takich sytuacjach odkładam Go na chwilkę do łóżeczka, wychodzę do łazienki, obmywam sobie twarz, załatwiam najważniejsze potrzeby, i powtarzam sobie w głowie, że nic się przecież złego nie dzieje, On jest po prostu głodny. Potem robię szybciutko mleczko i karmię. A kiedy Ignaś ma problem z zaśnięciem i ciągle płacze włączam muzykę i delikatnie się kołyszemy, to uspokaja Jego i mnie też relaksuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. My też my też :-)

    Jak sobie radzić ze stresem ???
    Kocham moje dzieci nad życie ale fakt czasami potrafią człowieka wytrącić z równowagi, dochodzi zmęczenie i depresja gotowa hehehe

    Jak sobie radzę z takim stanem ??

    1. Gryzę się w język jednocześnie głęboko oddychając. Licze do 10, 100, 1000 ;-)
    2. Jestem stanowcza w okresie buntu dziecka. Nie daję sobie wchodzić na głowę.
    3. umówiłam się z mężem że potrzebuję czasu na wyżycie się i chodzę 2 razy w tygodniu na siłownię - mąż sobie radzi doskonale z dwójką, potrafi je wykąpać i położyć a ja mogę się wyłączyć i zrobić coś dla siebie.
    4. Nie ma to jak babski wypad - ładuje akumulatory na długo :-)
    5. Pomagają też robótki ręczne czasami uszyję jakąś maskotkę, zrobie jakąś kartkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jeszcze nie mam dzieci, choć miło poczytać porad innych :) Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  8. No to i ja spróbuję.

    Najczęściej pakuję Młodszaka do wózka, Starszak w te pędy się ubiera i wychodzimy w cholerę. Nie mija dużo czasu jak wszyscy jesteśmy spokojni.

    Jeśli jest noc lub nie najlepsza pogoda to jest większy problem.
    Zazwyczaj wychodzę z pokoju i jeśli jest Ry to mnie zmienia, a jesli nie to jeśli muszę to zaklnę i walnę pięścią w ścianę. Zaczynam wtedy myśleć o bólu ręki i wraca zdrowy rozsądek ;) Jak mantrę powtarzam, że to nie wina dziecka i im szybciej ja się uspokoję tym szybciej on będzie spokojniejszy.

    W przypadku Starszaka... najlepiej działa gryzienie się w język i ukrócanie dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmmmm ja no cóż ja wychodzę jednak na chwilkę do miejsca odosobnionego i lecę sobie mięchem. Po minucie wracam jak nowo narodzona.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje małe dopiero się wykluło na ten świat i na razie jedyny stres jaki w związku z nią przeżywałam to szpitalne "tortury" czyli wszelkie pobrania i wkłucia, na które ona reagowała żałosnym płaczem... ja musiałam się mocno powstrzymywać żeby nie polały mi się łzy. Metoda była jedna: powtarzałam sobie w kółko, że to dla jej dobra.
    Staję w kolejce, bo uwielbiam Alterrę :) Nie mogłabym się powstrzymać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A baner umieszczam na swoim nowym blogu: www.a-tymczasem.blogspot.com
      Zapraszam!

      Usuń
  11. Próbuję :) Banerek umieszczony tu : http://dzieciowomi.blogspot.com/

    Jak sobie radzę ze stresem ? - nie radzę sobie z nim , taka naga prawda :/ Ale czasem aby się uspokoić zwijam w kuleczkę malusieńki kawałek papieru i "kulam" w dłoni.

    OdpowiedzUsuń
  12. Póki co ciężko mi sobie poradzić ze stresem, ale staram się sama siebie przekonać, że dziecko nie robi mi na złość płacząc. I ogólnie Młody lubi jak mu śpiewam, nawet głośno, więc krzyczę śpiewając :D
    A jak już naprawdę nie mam sił, to dzwonię do mojego brata, żeby przyjechał odwiedzić Wojtka i daję mu go do opieki, a sama idę np. sprzątać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. przy starszaku zaciskam zęby i to dosłownie juz mi kątne siadają rozdzielamy sie do osobych pokoi a jak nam już przejdzie to zaczynamy rozmiawiac o tych naszych emocjach

    w przypadku młodszego jak mogę to wyjdę z pokoju jak nie to liczę do dziesięciu kilka głebokich oddechów i zaraz mam wyrzuty smienia że się zdenerwowałam a on taki mały kochany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam awarię komputerową. Nie mogłam opublikować komentarzy z braku netu... ;)

      Usuń
  14. Zgłaszam się. U nas Antoś był bardzo spokojny tak do 4miesiąca(płakał tylko właściwie przy kolkach) ale od 2-3tyg. mu się odmieniło i jest bardziej drażliwy, kwiląco-marudzący, myślę że jest to związane z ząbkowaniem, staram się być przy nim oazą spokoju, żeby nie generować złych emocji, czasami jednak ręce opadają i brakuje pomysłu, gdy na krok nie mogę się ruszyć bo znowu wyjec się włącza... wtedy biorę kilka głębokich oddechów liczę do 10 i wracam do bobasa z usmiechem, a jak tata jest w domu to proszę go o przejęcie malucha. Jak taty nie ma to próbuję rozśmieszyć synka żeby się uspokoił, albo czasami ponoszę na rękach, pokażę i poopowiadam co gdzie w domu jest - wtedy uważnie słucha i się rozgląda:) Na razie nie mam innych sposobów:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgłaszam się. :)
    Jak już kiedyś wspominałam, mam ogromną cierpliwość do córki, denerwuję się tylko przy kłopotach z jedzeniem. Coraz rzadziej, bo Mała dośc dobrze je, no ale się zdarza.
    Ostatnio znalazłam idealny sposób na wkurwa(inaczej tego się nie da nazwać).
    Idę do kibla, drę na kawałeczki papier toaletowy, przeklinam i zastanawiam się, na co mi to było.
    Dziecko wyje, więc muszę się uspokajać szybko .
    Następnie idę spokojniejsza do dzieciora, patrzę w zaryczane oczka, przytulam i już wiem, po co mi to było. :)))
    I obie się uspokajamy nawzajem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też zgłaszam się do zabawy :-)
    Mój sposób to chwilowe odcięcie się od rzeczywistości. Kontrolę przekazuję Zaradnemu a sama nakładam słuchawki i puszczam sobie muzykę na full. Po jednej, dwóch piosenkach nastrój mi się poprawia i wracam do rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  17. ostatnio zauważyłam, że ze stresem i złością, trudno jest mi sobie poradzić, chociaż wcześniej uważałam, że jestem w tym niezła
    najskuteczniejsza metoda dla mnie to znaleźć dla siebie czas, dać sobie spokój i spróbować skupić się na czymś, co lubię, np. na książce lub robótkach ręcznych, niestety nie zawsze jest to możliwe, doraźnie stosuję głębokie oddychanie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. NIezła, zapomniałam powiedzieć, że pomaga mi jak mogę się wygadać - Ty wiesz gdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam dwa sposoby, które póki co wystarczają.
    1. Wkładam Małego do łóżeczka, bo wiem, że tam będzie bezpieczny i wychodzę na balkon - bo to jedyne miejsce, gdzie nie słyszę jego wycia i mam szansę odrobinę się wyciszyć. Gdy emocje opadają, wracam i już mam w sobie cierpliwość, by znów tłumaczyć, uspokajać i tulić.
    2. Gdy mam ochotę nawrzeszczeć na rozmarudzonego synka, to... wrzeszczę, ale nie "na niego", tylko wydaję z siebie ryki dzikiego zwierza, który przypuszcza na niego atak i doprowadza do dzikiego śmiechu - zarówno jego, jak i mnie :) Ryk pozwala uwolnić emocje, a śmiech je rozładowuje :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chętnie wezmę udział:)
    A jak sobie radzę..różnie
    1. Młoda idzie do łóżeczka dostaje smoka, włączam jej suszarkę ja wychodzę z pokoju idę do kuchni sama nie wiem po co i wracam - z reguły jest mi lepiej
    2. Zaczynam do Młodej śpiewać, wtedy ona się uspokaja, a wraz z nią ja
    3. Robię z siebie kompletną wariatkę usiłując rozśmieszyć moje dziecko - robię głupie miny, skaczę, pohukuję, pokrzykuję, warczę, chrumkam i takie tam;)

    OdpowiedzUsuń
  21. P.S. - Wszystkiego najlepszego w dniu imienin:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z okazji imienin wsiego naj naj życzę!!!!!
    Do cukiereczków tak zmakowitych i ja sie ustawiam:)
    A ponieważ mam dwójeczkę 2 latka i 6 mc to "wesoło" bywa często, bya!!! bardzo często;)
    Gdy już nerwy mi puszczają syna pakuję do łóżeczka z hasłem : "kto chce oglądać bajkę??" ;) Córę w łóżeczko drugie a ja idę na chwilę na dwór- mamy mały domek z ogródkiem pokoik kuchenkę, łazienkę i maluchy mam z dworku na wyciągnięcie ręki:)
    W łagodniejszych przypadkach synek w huśtawkę idzie, córa w chustę w 90% przypadkach robi się cicho i spokojnie;)

    OdpowiedzUsuń