wtorek, 31 lipca 2012

Potwornicka

Jesteśmy w domu. Wróciłyśmy w niedzielę. Powrót był ciężki, przez nawałnice zablokowana była droga, więc skierowali nas na objazd... Drogą na Spychowo gdzie tłukli się ludzie wracający z pikniku Country w Mrągowie... Staliśmy w korku 1,5h! Na szczęście zjechaliśmy z głównej drogi i dojechaliśmy do domu w godzinę a korek ciągnął się do samej Ostrołęki! 

Porwałam się z motyką na słońce. Wakacje trwające 6 dni to dla mojego Dziecka zbyt duży hardcore. Tęskniła za domem, podwórkiem, Tatą, Babcią, Dziadkiem... Dała nam popalić ostro!. Tyle płaczu, jęku, wycia, stękania nie na słuchałam się przez cały rok! Moje siostry odliczały godziny kiedy wyjedziemy do domu :D Starsza powtarzała przez pół dnia, że nie chce mieć dzieci. Codzienny ryk przez pół dnia to za dużo na moje nerwy. Totalnie się rozchwiałam, nie radzę sobie z długotrwałym płaczem Dziecka. Przez całe zachowanie Lenki nazwałyśmy Ją Potwornicką. Potwór to zbyt obraźliwe określenie, Potworek też a Potwornicka brzmi idealnie tak trochę komicznie :)

Mimo to, bardzo się cieszymy z wyjazdu. Za rok będzie powtórka na ile zobaczymy. Mam nadzieję, że przez ten czas uda nam się wyjechać na weekend tak by Młoda się nie rozregulowała. 

Mnóstwo myśli, refleksji przepłynęło przez moją głowę podczas pobytu poza domem. To Nasz pierwszy wyjazd na tak długo i tak daleko (120km) od domu. Lena nie potrafi być dłużej poza domem niż 2-3 dni. Ja byłam taka sama. Moja Mama składała ogromy podziwu, że zdecydowałyśmy się na tak długi pobyt. Byłyśmy na plaży, w jeziorze Młoda była w swoim żywiole, nawet pływała! Zamierzamy uskutecznić wypady na basen. 

Niestety nieprzespane nocki utrzymują się nadal. Chylę czoła, kłaniam się w pas i padam do stóp! Wszystkim Mamom, które od narodzin swych brzdąców nie przespały żadnej nocy. Mnie to wyprowadza na skraj wytrzymałości psychicznej. Na szczęście jesteśmy w domu i Mąż wstaje do Potwornickiej :)

Jeszcze nie doszłyśmy do siebie po wyjeździe. Ja wiem, że potrzebuje pomocy na ukojenie nerwów, które mam zszargane od lat. Podjęłam ważną decyzję i zamierzam stanąć na głowie bo ogarnąć chaos nerwowy, który utrudnia nie tylko moje ale moich bliskich przede wszystkim, życie.

Bardzo doceniłam mój domek, w którym mieszkamy, przestrzeń jaką mamy. Lenka uwielbia przebywać na podwórku i przebywa na nim niemal cały dzień. Wózka już nie używamy bo rowerek (prezent od Dziadków na urodziny) zrobił furorę! Lenka potrafi sama wyjść z domu, pognać do rowerka i próbować wsiadać do niego :D A wczoraj doszła do wniosku, że jej szczoteczka do zębów nie nadaje się do użytkowania i wyrzuciła ją do sedesu... Nie usiedzi w miejscu 5 minut! Wierci się, łazi jakby miała robaczki w pupci. Poobserwowałam Ją na tle innych Dzieci... Oj wyjątkowo niespokojne Dziecię mam!

19 komentarzy:

  1. Lenka jaka żywiołowa ;) Cieszę się, że wyjazd jako tako udany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana miejsca dla mnie była korzystna :)

      Usuń
  2. :-) Moje maluchy już 3 tygodnie poza domem. Jak dzwonię i chcę z nimi pogadać, to zwykle nie mają czasu, bo się bawią, a poza tym... są na urlopie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. to znaczy, że rozwinięte prawidłowo:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję tego niewyspania, ja po jednej nocce miałam dosyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. MOże jakis babski weekend by pomógł?
    Ja o tym czasem marzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie babski weekend! I to sama wyruszę pod koniec sierpnia :) Z Lenką zostanie Tata :)

      Usuń
  6. chyba w domu najlepiej takim maluchom. My jak wracamy z jakiejś wyprawy dłuższej to widać po Chłopakach, że tęsknili do swoich łóżek i do swojego pokoiku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Młoda oszalała jak znalazła się w domu :)

      Usuń
  7. oby w przyszłym roku było lepiej.
    ps. ja tez nie lubię wyjazdów z dzieckiem...

    OdpowiedzUsuń
  8. brak snu daje w kość i wszystko się wydaje gorsze niż jest; pocieszeniem (choć na daną chwilę marnym) jest fakt, że kiedyś to minie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsza noc poza domsm moi chlopcy tez slabo zniesli. Zaklinalam wtedy ze juz nigdzie nie jedziemy jednak po pewnym czasie zdecydowalismy sie na kolejna probe i juz nie bylo tak zle. Zwykle pierwsza noc jest kiepska, potem Chlopaki sie oswajaja z nowym miejscem i jest lepiej. Nie mniej widze ze w domu czuja sie najbezpieczniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zaklinałam, że więcej wyjazdów nie będzie ale będą będą!

      Usuń
  10. Kurcze współczuję. U nas podobnie na wyjazdach dla tego mam pretekst co by do teściów nie za często jeździć :) - jedyny plus sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas z wyjazdami na szczęście nie ma problemów, tylko wieczory bywają trudne, Bo młody myśli, że będziemy wracać do domu, do jego pokoju i ciągnie do drzwi wołając "do domu". Widzę, że jest mu czasem smutno, że nie wracamy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyli nie ma to jak w domu. Może jak by tata była z Wami było by lepiej, a moze nie, to maluch jeszcze, no roczniak, co tu wymagać. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witajcie, na początek spóźnione ale serdeczne życzenia urodzinowe :), rośnij Lenko jak na drożdżach, chowaj się zdrowo, niech Ci się spełniają wszystkie Twe marzenia:).
    My z Zi świętowałyśmy roczek 9 dni temu :).
    My niedawno wróciliśmy z miesięcznej wyprawy nad morze, bywało różnie różniści i też już czasem marzyłam, żeby teleportować się do domu, ale ja nie o tym chciałam w zasadzie.
    My mówimy na Zi Potworzyca :D a to dlatego właśnie, że ona wyjcem i marudą jest makabryczną bardzo często i właściwie od urodzenia się to utrzymuje niestety.
    Co do niespania po nocach no to dziękuję za te ukłony, bardzo mi miło, ale wolałabym jednak przespaną w całości noc zaliczyć ;).
    No ale co nic innego nie pozostaje jak kochać tą naszą Potworzycę bo i tak cudowna jest:)
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja córka jest podobna do Twojej, a ja do Ciebie w Twej nerwowości i szczerości, aczkolwiek Ty mi się wyjadjesz urocza, a ja sobie wydaje się nieurocza :D

    OdpowiedzUsuń