poniedziałek, 9 lipca 2012

Swoboda i wolność

Jestem ogromną przeciwniczką nadopiekuńczości. Mało interesuje mnie jak rodzice wychowują swoje dzieci, to jest sprawa indywidualna. Czasem śmieszy mnie nadgorliwość mam lub/i tatusiów czasem jednak jest mi żal dzieci. Jest dla mnie nie zrozumiałe wyręczanie dzieci w nauce pierwszych ważnych czynności życiowych i wiele innych kwestii związanych z nadopiekuńczością. 
Moje Dziecko wychowują w prawdzie, swobodzie i wolności. Nie jest ode mnie uzależniona a ja od niej ale żyć bez siebie nie możemy. Nie mam problemów by zostawić Dziecko z kimś pod opieką, by zająć się czymś innym. Nie koktam nad Córką całymi dniami, nie wiszę nad nią a Ona nie wisi na mnie. Od urodzenia Lenka rwie się do świata, w chuście nie chciała siedzieć bo wolała obserwować otoczenie a trzymanie w chuście przodem do świata jest niemożliwe. Żyje nam się bardzo dobrze. Zauważyłam ostatnio, że gdy jesteśmy same we dwie jak zazwyczaj Lenka bez problemu ma 2 drzemki w ciągu dnia. Pierwsza ok 10:30 a druga ok 15. Wystarczy jedna osoba w pobliżu a Młoda jest tak zaaferowana, że nie ma szans na drzemkę nr 1 a drzemka nr 2 pojawia się w okolicach 16... Gdy jest ktoś w pobliżu to jest zajęta pokazywaniem wielu rzeczy tej osobie od czasu do czasu pakując się w moje ramiona wtulając się we mnie i oznajmiając że: "to moja mama". Wiele razy trudno było mi zrozumieć moje Dziecko. Co i dlaczego robi, co się z nią dzieje i o co jej chodzi. Pomaga mi w tym moja mama. Gdy jest przy nas co i rusz powtarza, ze Lenka jest taka sama jak ja ale w wersji "Light" (ja byłam hardcore). Jest mi łatwiej dzięki temu, klapki z oczu opadają i wiem co się dzieje z tym moim Kochanym małym, mądrym Człowieczkiem. Jesteśmy do siebie podobne, bardzo. Ja urodzona 22 marca - baran, Lenka urodzona 21 lipca - pogranicze raka i lwa. Temperamenty mamy podobne i obie potrzebujemy przestrzeni. Lenka sama robi mnóstwo rzeczy. Zasypia ze mną ale śpi sama ;) Tak jak mnie nie da się oswoić i przywiązać - tak samo jest z moją Córką. Oszalałabym ja i oszalałaby Ona gdybym chciała ją trzymać przy sobie. Jesteśmy blisko siebie ale bliskość jest w odpowiednich proporcjach. Czasem po prostu męczymy się obydwie sobą. Pozwalam Lence na samodzieloność i niezależność a Ona jest szczęśliwa. W między czasie przytulamy się, dajemy buziaczki, tańczymy, turlamy, śmiejemy, pluskamy w wodzie... i mnóstwo inny wspaniałości robionych wspólnie.

Bardzo trudno jest patrzeć na świat oczami dziecka - tak małego dziecka, które choć świetnie komunikuje się ze światem nie robi tego wprost. Możemy mieć te same lub podobne potrzeby ale w odpowiedniej proporcji, w odpowiednim momencie... a za nim rodzic się domyśli o co chodzi Dziecku może minąć czas płaczu, dezorientacji, rozczarowania, żalu i gniewu itp. Najpierw jest potrzeba, potem są emocje. A żeby dokopać się do potrzeby należy zignorować emocje i zajrzeć w głąb. Wszyscy dookoła trąbią, że Dziecko jest najważniejsze. Poniekąd to prawda. Jeśli jednak osoba, która opiekuje się Dzieckiem ma niezaspokojone potrzeby targają nią emocje - to samo dzieje się z Dzieckiem. I w tym momencie najważniejsze jest wyzbycie się emocji przez np. Matkę, zaspokojenie jej potrzeb a Dziecko w momencie gdy Matka osiąga spokój i harmonię - reguluje się samo. Skąd wiem? Bo widzę to po sobie i mojej Córce - działa to bez zarzutu.

15 komentarzy:

  1. Aniu, pisałam CI, że mądra z Ciebie babka :D zgadzam się z Twoją filozofią wychowania (moja jest podobna)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą w 100%. Ja też bardzo kocham moją córkę, ale czasami potrzebuję wyjść żeby chociaż chwilkę od niej odpocząć. Uważam to za normalne...bo jak mówią : " szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko " ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. szczesliwa mama, szczesliwe dziecie - zawsze sie tego trzymam:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez bylam dzieckiem, ktoro potrafilo sie bawic godzinami samo.
    I wcale nie chcialam zeby ktos mi przeszkadzal.
    Faktycznie te posty sie na siebie nakladaja, jak bys napisala swoja refleksje na temat samodzielnosci.
    JA woidze tutaj na blogach nawet czasami, nadopiekunczosc.
    Moze dlatego ze sama jej doswiadczylam ze strony mojej matki i strasznie nie chcialam tego powielac, dlatego pozwalam dziecku upasc i powiedziec, zeby uwazalo nastepnym razme a nie leciec i samemu sie wywalac zbey zlapac dziecko. Niech sie uczy.Ja bardzo mam za zle mojem mamie ze byla taka i wielu zeczy nie pozwolila mi doswiadczyc"bo cos mi sie stanie"
    no coz.. jakos zyje;) i mam sie dobrze.
    ale po co pozniej robic sobie pod gore sztucznie zakazujac.
    Kazdy czlowiek potrzebuje swobody i wolnosci, dlaczego dziecka nie traktuje sie jak czlowieka skoro nim jest?.

    OdpowiedzUsuń
  5. święta i najprawdziwasza prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo chodzi o to by znać umiar - tak jak piszesz - nie wisieć nad dzieckiem, pozwalać mu się rozwijać, odkrywać, czasem się przewrócić i robić błędy.
    Dobrze napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto nie robi błędów? Nie znam takich.

      Usuń
  7. Gratuluję podejścia. Nie każdą Mamę stać na taki luz i dystans.
    Czy jeszcze zanim zaszłaś w ciążę to zamierzałaś tak do tego podejść? Właśnie w ten sposób myślałaś o macierzyństwie?
    Ja jeszcze nie mam dziecka, ale myślę, że moje podejście będzie podobne (jeśli nie identyczne).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiar był w ciąży i przed ciążą dokładnie taki. O macierzyństwie starałam się nie myśleć by nie wyobrażać za dużo a i tak łatwo nie było. Reszta wyszła w praniu bardzo sprawnie :)

      Usuń
  8. dlatego jesteś cudowną mamą, bo najlepiej znasz swoje dziecko i nie działasz wg schematu tylko wsłuchujesz się w nie, obserwujesz. zmień nick na Niezła Mama :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z tobą i mam zamiar w ten sposób wychowywać Ignasia nawet już zaczęłam, bo codziennie na godzinkę lub dwie moja teściowa zabiera Ignasia do siebie, a ja mam wtedy chwilkę tylko dla siebie. Chociaż przez pierwsze dni, kiedy teściowa chciała Go zabierać do siebie, ja czułam że nie chcę Go nikomu dawać, że On jest tylko mój, trudno nawet opisać co się wtedy ze mną działo, ale przełamałam to, tłumacząc sobie, że nie mogę tak zawłaszczać dziecka i że teściowa jest jego babcią i potrzebuje kontaktu ze swoim jedynym wnuczkiem. Teraz już nie mam z tym problemu.

    OdpowiedzUsuń
  10. mam podobnie jak ty;)))

    choć świat oczami dziecka fajnie wygląda zwłaszcza jak się jest na łonie natury no i pod względem materialnym jego potrzeby zaspokajam najsampierw.

    a tak to....zupełnie jakbym o sobie czytała;))

    i będac w pierwszej ciąży też nie wyświetlałam ani nie wyobrażałam sobie wizji macierzyństwa co to będzie jak to będzie wszystko wychodzi naturalnie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo rozsądne podejście. Na pewno zaowocuje wspaniałą relacją między Wami także, kiedy Lenka będzie już dorosłą kobietą :)

    OdpowiedzUsuń