poniedziałek, 2 lipca 2012

Upalnie.

Lato się rozkręciło. Pogoda w kratkę a w weekend rekordowe upały. Na szczęście nie mieszkamy w bloku, nie musimy się kisić w betoniakach a na wyjście na spacer czekać aż słońce się zlituje... Wystawiam basen, wanienkę, miskę, wiaderko - cokolwiek gdzie można wlać wodę. Wlewam wodę rano i czekam 1-2h aż się nagrzeje. Lenka o godzinie 10 już w pogotowiu staje w futrynie i nawołuje do wyjścia na powietrze. Pokazuje na kocyk i pokazuje że należy go rozłożyć. Stawiam wózek obok, bo jak się znudzi siedzenie to przecież można wstać przy wózku i majstrować dowolnie. Jedzenie, przebierania też na podwórku, bo po co siedzieć w domu. Do wody wlewam olejek, który używamy przy kąpaniu i kropelkę olejku brzoskwiniowego. Dzięki analizie u Sroki wybrałam brzoskwinię, bo zawiera mandarynkę, która polecana jest dzieciom, a że mandarynka jest fotouczulająca w brzoskwini jest jej tylko troszkę :)

A o to dowód:


W tle nasza hacjenda, i firanka w drzwiach jak u babci ;) W wiaderku noszę wodę do wanienki bo zimnej nie chciałam wlewać, pogoda zmienna słonko co i rusz się chowało więc ciepłą z domu wzięłam :) Dla ochłody dobry jest też spryskiwacz z wodą. No po prostu frajda na całego! A najlepiej jak się pryska wprost do buzi :) Po takiej kąpieli tylko butla z kompocikiem i Lenka odpływa w sen głęboki :) Mama w tym czasie pedicure, manicure i inne przyjemności :)

Wielu mamom sen z powiek spędza co dać Dziecięciu Kochanemu do picia w taki upał. Ja gotuję kompot. Minusem jest, to że jabłka o tej porze roku są bez smaku. Więc wrzucam herbatę owocową a żeby orzeźwienie było dorzucam świeże liście mięty wprost z ogródka. :) Już nie liczę ilości wypijanego napoju, bo Młoda pije co i rusz. Mniej je ale nawadnia jak trzeba. Podaję przepis:

5 jabłek pokrojonych w ósemki - szybciej się ugotują
3 goździki
woda

Po zagotowaniu gotuję jeszcze z 10 minut. Po wyłączeniu wrzucam 3 torebki herbaty owocowej np. sagę (taką mam pod ręką) i 3-4 duże liście mięty. Gdy wystygnie, wlewam do dzbanka przez sitko żeby kompot wyklarować. Przechowuję w lodówce. Podaję rozrzedzony z wodą i podgrzewam chwilę w mikrofali, żeby nie było zimne tylko letnie. Ugotowane jabłka Lenka pochłania z równie ogromną frajdą :)

A dla nas dorosłych. Prawdziwy rarytas. Lemoniada z arbuza. Wypatrzyłam u carry i kurkuma. Powiem Wam, ze wspaniała jest z martini... :)

12 komentarzy:

  1. zazdroszczę:)) nie mam ogródka mieszkam w bloku:/ luksus to taki ogródek w takie upały:))

    OdpowiedzUsuń
  2. taki ogródek to luksus, dlatego codziennie wybieramy się do moich rodziców, gdy Emilia wstanie, pakujemy manatki i idziemy 2 km spacerem do babci, a tam piaskownica, basen i trawka :)
    żyć nie umierać.
    ps. próbowałam gotować Emilii kompot jabłkowy, ale niestety nie przepada, woli sok jabłkowy i w sumie tylko go pije, niestety ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. ale tam pięknie u was :-) pozdrawiamy ze mega deszczowego glasgow!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak u mnie... Cudowny dom. Taki swojski. No jak u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, jak u Was przyjemnie, wcale się Lence nie dziwię, że domaga się wyjśca z samego rana :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O jaaaaaaa, ja u rodziców miałam takie luksusy. My mieszkamy w bloku w środku miasta. Szkoda, chociaz malutki basenik na balkon kupiłam. :)
    Moje dziecko pije wodę w taki upał, chociaż u rodziców jej musiałam dodawać trochę soku do smaku, ich woda Małej nie podpasowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale fajooooooooooooowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. co ja bym dala za dom z ogrodem wlansym.. tak zazdroszcze. przeciez tam tyle mozna!
    i ten arbuz z martini.. Ty wiesz co zrobic zebysmy zazdroscili:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Super zazdroszcze, my mieszkamy w bloku, więc zostaje nam tylko balkonik. Czasami wpadamy też do mojej cioci, ktora ma duzy ogród. Niestety moj szkrab nie znosi jabłek, tylko soczek z marchewki

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak bosko wam To kiedy mamy przyjechać ? :P

    OdpowiedzUsuń