piątek, 17 sierpnia 2012

Bo tak jest.

Od kilku tygodni nie spędziłam z Lenką samej całego dnia jak to było do Jej roczku. Przez te tygodnie niemal codziennie przewija się ktoś przez naszą chałupę. M ma urlop który właśnie się kończy. Przez nasze choróbsko nigdzie nie wyjechaliśmy ja dziś dopiero na 90% czuje się na siłach a choroba pochłonęła część pieniędzy przeznaczonych na wyjazd... i tak 3 rok z rzędu lato minie a ja nie zobaczę ukochanego morza...

Są też oczywiście plusy tej sytuacji. Lenka spędziła duuuużo czasu z Tatą. Dziś tata powiedział, że chociaż urlop przeminął pod znakiem szpitala domowego to się cieszy tym czasem z Lenką. Lenula też potrzebowała nasycenia się Tatą, który zawsze przemyka... Zasypianie wieczorem we 3 to już obowiązek bo bez rodziców Lenusia nie zaśnie. Rano o 6:30-7 koniecznie do rodziców do łóżka i jeszcze drzemanie wspólne... Lenka tylko się turla i przeżuca szczerząc zębale od Taty do Mamy. Jak zaśnie to co i rusz sprawdza naszą obecność. A jak Mama z Tatą się przytulają to Dziecko aż piszczy z radości!

Przyszły tydzień to ciężka praca, bo będe kończyć swoją pracę mgr... W KOŃCU! Mama moja wzięła 2 dni urlopu żeby zająć się Lenusią a ja będe trzaskać w kompa. (Miałam pisać w tym tygodniu ale choroba) Mam nadzieję, że w końcu dobrnę do końca i tylko poprawki zostaną bo się chyba pochlastam.

 
Niedługo też zacznie się codzienność moja i Lenki. Widzę, że zmiany wokół trochę drażnią moje Dziecko i brakuje Jej tej stabilności, dni ze mną i stałości pór codziennych czynności. W czasie gdy Lenka czuła się lepiej a mnie rozłożyło totalnie Mała kompletnie sobie nie radziła. Lenka była tak rozbita nie mając pojęcia co się dzieje... Ja leżałam półprzytomna a Ona za wszelką cenę chciała bym się nią zajmowała. Robiła wszystko by przykuć mą uwagę a ja byłam do niczego. Pierwszy raz w życiu zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo ważna jestem dla mojego Dziecka. Lena jest bardzo rozumnym Dzieckiem. Uwielbia mnie naśladować... wyciągać swoje i moje ubrania, moje i swoje buty i kazać zakładać, przymierzać, ściągać... brać szczotkę i zamiatać, walczyć o żelazko a jak stoję i zmywam w kuchni to siła mnie wygania! Nosi wszystkie torebki w domu, gdy się maluje walczy o kosmetyczkę i jej zawartość. Wie którymi się maluje i złości się, bo nie chcę jej dawać. Z telefonem przy uchu chodzi po domku w tę i z powrotem i gada jak najęta. Chce absolutnie wszystko to czego używam bądź dotykam ja. Jest to wspaniałe ale i uciążliwe. Szczotkę na kiju musiałam wynieść, absolutnie nie ma szans na uprasowanie czegokolwiek przy Dziecku. Czas drzemki to święto! Wtedy trzeba robić wszystko. Sprzątanie cotygodniowe muszę rozbić na 3 dni, bo nie da się wysprzątać całej chałupiny w ciągu 1,5h drzemki. Dlatego gdy Lena wierci się przez sen mi ściska się żołądek i drży moje ciało by broń Boże się nie obudziła! Bo sprzątanie, gotowanie i masa innych prozaicznie prostych rzeczy spędza sen z powiek... i jeśli nie w trakcie drzemki to po już nie ma szans... a nic tak nie doprowadza do szału jak nie dokończona robota... Może nie wkurwiać to raz, drugi ale 989038 raz totalnie wyprowadza z równowagi! Czasem czuję się tak okrutnie ograniczona wręcz niepełnosprawna, bo nie mogę w spokoju zrobić czegokolwiek. Wymaga to mnóstwa energii i cierpliwości a tej brak. Nawet cudowne pigułki na przywrócenie równowagi wewnętrznej nie posiadają mocy rozmnażania cierpliwości... A szkoda.

8 komentarzy:

  1. Wspaniale, że Lenka Cię naśladuje, choć to czasami na pewo bywa męczące :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie napinaj sie tak na to by bylo perfekcyjnie (czyt. po mojemu), bo szkoda na to nerwow. A wierz mi, mialam takie samo podejscie jak Twoje i zle na tym wyszlam. Teraz tez mnie czasem wkurw od srodka zzera, ale przynajmniej nie przejmuje sie pierdolami:)))
    A po opisie zachowania Lenki widze, jak bardzo tacy mali chlopcy roznia sie od dziewczynek. To niesamowite!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Naśladowanie, to jedno, a "widzenie" siebie w zachowaniach Dziecka, to drugie:-) i to nie tylko pozytywy, ale też i negatywy. Chce mi się śmiać, jak moja Córka przez zaciśnięte zęby, tłumaczy mi o co Jej chodzi. Ja też tak robię, kiedy moja cierpliwość do Niej jest na ostatniej niteczce;-)
    http://zyciemamy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Urocza mmusi być :D ale nie dziwię się jak cię to wkurza.

    Powodzenia w pisaniu pracy. Ja jak kończyłam pracę to się pochorowałam ze stresu, więc trzymaj się i pisz dzielnie bo sama obrona to już luzik, tylko trzeba te cholertwo napisać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Będę trzymać mocno kciuki za to byś skończyła jak najszybciej magis...,ja nawet nie chcę sobie przypominać ile mnie to kosztowało zdrowia i energii. Fajnie, że już najgorsze macie za sobą i wracacie do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Każda sytuacja ma jakieś dobre strony, Lenka miała okazję pobyć z tatą, a Ty upewniłam się, jak silną więź masz ze swoją córeczką:) trzymam kciuki za pracę mgr.!

    OdpowiedzUsuń
  7. nowy wygląd bloga - mistrzostwo, Malutka robi się coraz cwańsza :)
    Zdrowia, babeczki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tam, trochę bałaganu nikomu nie zaszkodzi :) Ucałuj Lenkę - tu jest cudownie!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń