piątek, 3 sierpnia 2012

Tańcząca na fundamentach.

Dużo się dzieje ostatnio. Mnóstwo szumu, ludzi przewijających się i cała gromada emocji. Emocji skrajnych. Był dzień gdzie było miło, spokojnie, przyjemnie i równie nerwowo, przykro, złoszcząco niemal krzycząco. Już od dawna robie wszystko by nie kłócić się przy Dziecku. Gdy iskrzy między mną a mężem wyganiam go z domu albo sama wychodzę. Najlepszym sposobem to ominięcie się zwłaszcza jak od samego czubka języka po jego koniec układa się stek złości, żalu i zmęczenia które ciągnie się w nieskończoność. Oboje jesteśmy DDA więc kłótnie są pełne emocji.

Żeby odciągnąć moje myśli i skupiając się na innych a jednocześnie nie dać się sprowokować i wciągnąć w bezsensowną dyskusje wkładam słuchawki w uszy i odpalam muzykę. Dookoła mam całe pole podwórka a w zasadzie mogłabym biegać po całej wsi. Niestety biegać nie mogę a w nocy nie chce mi się chodzić po rower.

Żeby odciąć się muszę się wyładować. Nie zawsze mam na to siły. A pewnego wieczoru, po dniu pełnym atrakcji i ciężkim wieczorze, gdy mąż czerwoniał z emocji i był bliski wybuchu wyszłam z impetem z domu trzaskając drzwiami. (uwielbiam trzaskać drzwiami!) Poszłam na pole, odpaliłam fajkę, muzykę i przy pełni księżyca, zaczęłam tańczyć. Tańczyłam dookoła, wlazłam na fundament naszego przyszłego domu i tańczyłam dookoła, baaa nawet śpiewałam! Oczyściłam się z gniewu i złości. Jednak po całej akcji trwającej prawie 2h aż padł telefon poszłam do domu. Umyłam się i padłam.

Mam gdzieś żale, złość i wszelkie inne uczucia. Nie znoszę wyładowywania się na drugiej osobie. Znosiłam to kiedyś i zarzekłam się, ze nie stworzę piekła Dziecku. Lubię czasem trafić na zdanie, że jeśli partnerzy się kłócą to norma i że dobrze wróży związkowi. Jestem zmęczona wszelkimi kryzysami i kłótniami po których i tak niewiele wynikało. Można inaczej stawiać na swoim :)

17 komentarzy:

  1. Znam dobrze to rosnące napięcie i krzywdę, którą można nim wyrządzić drugiej osobie. Tyle niepotrzebnych słów i gestów...a przecież można inaczej. Trzeba oczyszczać się z emocji i cieszę się, że masz swój sposób.

    OdpowiedzUsuń
  2. No masz racje, dziecko te wszystkie emocje wyczuwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To musiało pięknie wyglądać, jak tańczyłaś po to by wyładować złość ;)
    Też kocham trzaskać drzwiami, i też wyładowuję swoje emocje słuchając muzyki i śpiewając.
    Jedno mnie zastanawia - 'Oboje jesteśmy DDA więc kłótnie są pełne emocji.'
    Co to znaczy DDA ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sprzątam, żeby się wyładować. Kiedyś robiłam zakupy, ale sprzątanie wychodzi z korzyścią dla wszystkich. Trzeba sobie znaleźć jakiś sposób na emocje, ważne by tak jak piszesz, nie robić krzywdy drugiej osobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez sprzątam namiętnie w złości - agg, zostań moją kumpelą z przedszkola :D

      Usuń
  5. Rozumiem cie doskonale. Od czasow krzyczacego dziecinstwa, w doroslym zyciu nie potrafie i nie lubie podnosic glosu. Od wczoraj mamy maly kryzysik i poranna klotnie z placzem wlacznie. Zbyt duzo skumulowanych emocji i pretensji. Nie mam kiedy isc sie wytanczyc, a to od zawsze byl moj sposob na stres, a wolalabym nie isc w strone destrukcji...

    OdpowiedzUsuń
  6. Kłótnie niestety nie zawsze oczyszczają... My z mężem też ostatnio staramy się trochę więcej przemilczeć, mniej krzyczeć, nie wyżywać się na sobie nawzajem i nie ranić się po prostu... Ale, że oboje jesteśmy baaardzo wybuchowi to średnio szczerze mówiąc idzie nam to póki co;p
    Zaś to tańczenie do księżyca to musiała być wspaniała sprawa, aż nabrałam na to ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja zawsze przez jakiś czas tłamszę w sobie emocje, a później beczę, gdy dziecko zaśnie. ryczę i się zanoszę. do następnego razu.
    jakieś ziarenko prawdy jest w tych kłótniach w związkach, ale gdy tylko kłótnie są, a innej rozmowy brak...

    OdpowiedzUsuń
  8. My staramy sie nie kłócić, ale no właśnie staramy nie zawsze sie to udaje. Jak juz do tego dochodzi to nie raz i dziecko jest narażone na naszą wymianę zdań. Dumna z tego nie jestem, ale oboje mamy wybuchowe charaktery i czasem nas ponosi.

    OdpowiedzUsuń
  9. tak, trzeba znaleźć ujście dla emocji, które normalnie powstają przecież, byleby nie krzywdzić innych i siebie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że lepiej się pokłócić i znów pogodzić, mąż mój (DDA) woli zamieść wszystko pod dywan i odłożyć na potem, unika kłótni, rozwiazania problemów, a nawet dyskusji. Ja się drę, on się obraża i nie odzywamy się do siebie nawet i miesiąc (poza "kończy się mineralna"). Kłótnie są lepsze, ja też lubię trzaskać :)

    (DDD - Dorosłe Dzieci Alkoholików, moja definicja - osoby, które nie miały normlanego dzieciństwa i mają przez to kłopoty emocjonalne w dorosłym świecie)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale czasem porządna awantura jest konieczna :/ Jak fajnie mi się czytało to, co napisałaś, czuję to oczyszczenie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobnie jak Agnieszce dobre czytało mi się ten wpis. Ten taniec to jest sposób. A Ty taka ładna, że pewnie i sąsiedzi nie mają nic przeciwko tańcom złości :*
    My akurat mało się kłócimy, bo ja się boję krzyku i zamykam się w sobie, chociaż sama potrafię na kogoś ryknąć, ale jak ktoś bliski na mnie krzyczy to mnie boli.

    OdpowiedzUsuń
  13. moja matka jest DDA. i mąż mojej siostry.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też jestem zdania, że pary, które się kłócą mają lepszy związek. Nie mówię o notorycznych wrzaskach, wyzywaniach itd; ale kłótnia oczyszcza atmosferę.

    Tańcząca na fundamentach. Musiało to ciekawie wyglądać :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Tańczyć an fundamentach to zawsze lepiej niż tańczyć na gruzach ;)
    Bardzo fajny sposób na spuszczenie ciśnienia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z dziewczynami - kłótnia oczyszcza atmosferę! No i zmusza do rozmowy, czasem łatwiej się wtedy otworzyć i powiedzieć partnerowi co leży na sercu.
    A ten taniec - mega pozytywnie :D

    OdpowiedzUsuń