poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Wyższa szkoła jazdy.

Moje Dziecko skończyło Roczek ponad 2 tygodnie temu. Te ponad 2 tygodnie to istna rewolucja Dziecięca!

Lena chodzi, nauka trwała 3 tygodnie dzień w dzień ćwiczyła a jak chciała przyspieszyć to na czworakach. Teraz uczy się biegać. Już butami się nie bawi. Bierze buty, próbuje je włożyć w końcu przynosi je mnie i mam jej założyć by od razu wyjść na podwórko. Wczoraj przyniosła Tacie buty by ten poszedł z nią. Nie miał wyjścia...

Mamy już tylko jedną drzemkę w ciągu dnia! Ubolewam, bo czas na pracę mi się skurczył a Młoda chce ciągle na podwórku latać... więc dwoje się i troje a nawet dziesiątkuje!

Lena mówi, gada jak najęta! (Mama nie woła) Tata, Tatuś, Ko ko ko (kury), łou łou (pies), koi koi (kot), baba, dadek, Ka ka (kaja labradorka sąsiadów) i mnóstwo innych mniej zrozumiałych wyrażeń.

Kocha rowerek! Na rowerku spacer może trwać i trwać i nic nie przeszkadza. Chyba, że buty które dziś zdjęła w czasie spacerku i musiałyśmy zrobić powrót by je znaleźć... (udało się)

Bardzo się cieszyłam na myśl, ze ten rok mamy za sobą. Było wspaniale ale i trudno. Jednak te 2 tygodnie dały tak mocno do wiwatu jak nigdy. Po słodkim bobasie śladu nie ma. Mam kawał baby przed sobą. Dokładnie wie czego chce i bez problemu o tym komunikuje. Energii ma za całe stado, wręcz ją rozsadza. Nie pozwala mi robić wszystkiego a w zasadzie chce uczestniczyć we wszystkim (czyli diablić ile wlezie). Ostatnio pozbawiła kuchenkę gazową kurków zostały 2... Z impetem trzaska drzwiczkami od piekarnika z prędkością 10 uderzeń na 5 sekund! Uczepia się mojej nogi i wisi. Gdy próbuję zmyć naczycia pcha się pod nogi. Jak coś jest nie po jej myśli to szczypie albo chlapie z ręki (nie wiem skąd to ma bo nikt z nas tak nie robi), wpada w rozpacz i rzuca się na podłogę (bez walenia). Stroi się w sukienki, próbuje sama się ubierać i z wdziękiem słonicy zakłada torebkę na ramię! Gania muchy i wszystko co lata odgania ręką, marszczy czoło i mówi "sio!" (dziadek nauczył). Łapką na muchy też próbuje je tłuc. Bierze ścierkę i czyści komodę. Gąbką do zmywania naczyń myje podłogę, siebie a potem ją liże. Bierze szczotkę i szufelkę i podłogę zamiata.

Myje zęby 15 razy w ciągu dnia! Szczoteczką drapie dziąsła a pastę wyjada...

Nie nadążam!

11 komentarzy:

  1. No to macie niekończącą się rewolucję w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hihi pannice rosna jak na drożdzach, u nas podobnie roczek minal a ja nadziwic sie nie moge gdzie moja dzidzia jest...
    u nas strojenie jest w opaski i wolanie na zmiane tate to mame by w podziw wpadli:P

    OdpowiedzUsuń
  3. ta gąbka mnie rozwalila:D myje podloge, siebie i lize ja :D hahahha mam podobnie, tylko teraz zeby ubrac dziecko albo przebrac, albo umyc , albo nakarmic to najpierw trzeba je zlapac:D Smiesznie bedzie teraz. bedzie coraz bardziej samodzielna:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hardkor jednym słowem mówiąc:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale słodko, jak ja lubie te wszystkie koko, sio, fe, be, uroooooczeeeee, będziesz za tym tęsknić.
    Te walnie drzwiczkami wszelkimi mnie doprowadzało i doprowadza do szłau.
    Z tymi zębami to super, moja córka jadła pastę, ale myć nie chciała, więc uczyłam ją samą wodą. A teraz myje szybko bo już chce płukać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. haha :) naprawdę musi być z nią ubaw i rewolucja w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O jaaa, i mnie to czeka niedługo. :/

    Moja wczoraj jak myłam podłogę dossała się do mopa, w czasie gdy ja wylewałam wodę... szybkośc błyskawicy, od razu wie gdzie trzeba się spieszyć. :P

    OdpowiedzUsuń
  8. hahahaha, no z gąbką do naczyń to mega ;)

    Bardzo fajnie napisane ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowna jest we wszystkim co robi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Terroryzm w czystej postaci - znamy znamy z autopsji niestety.

    OdpowiedzUsuń