poniedziałek, 3 września 2012

BLW w naszym wydaniu i Rozdanie :)

Moje Dziecko samo wie czego chce. Problem w tym, że nie wie jak to zakomunikować. I tak metodą prób i błędów staram się trafić w pragnienie Córki. Jakoś nigdy nie pałałam entuzjazmem do metody BLW. Jak Lenka była maleńka z refluksem - nie miało to szans, bo nie mogła jeść surowych owoców tylko słoiczkowe, które dzięki pasteryzacji nie są surowe. Po surowych było rzyganie. Obiadki zjadała pięknie więc nie widziałam sensu w zmianie. Problemy zaczęły się w marcu przy wyżynających się górnych jedynkach. O ile Lenka zjadała w ciągu dnia wszystko co dawałam o tyle z obiadami było ciężko. Musiały być papki ale zjadanie całej porcji bezproblemowo to była przeszłość. Nie chciała niczego co miało cząstki jedzenia ze względu na ból przy zębach. Mnóstwo nerwów straciłam, bo sytuacja była dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Próbowałam dawać wszystko w rozmaitych postaciach ale Lenka nie była gotowa na jedzenie samodzielne a papki jej nie odpowiadały do końca. W tym czasie też Lenka przechodziła rewolucję smakową. Teraz uczymy się co Lenka lubi. A na pewno lubi potrawy dobrze przyprawione. Żadne bezsmakowe, mdłe jedzenie nie wchodzi w grę. Wszystko zaczęło się zmieniać w dobrą stronę przez przypadek. Byłyśmy u mojej mamy a akurat kupiłam maliny i borówki amerykańskie. Moja mama karmiła a w pewnym momencie Lenka chciała jeść sama. Pakowała z rączki do buzi po prostu idealnie! Od tego momentu żywienie Lenki jest w trakcie rewolucji. Generalnie Lenka ma smak po tacie, bo to co dla niej dobre tak i dla taty. Daję do spróbowania niemal wszystko co mam pod ręką. Dzięki dawaniu mlecznej kaszki na dobranoc, Lenka budzi się w nocy tylko raz i dostaje mleko z kleikiem. Potem ok 8-9 jogurt i gdy ja rano wstaje Ona już stoi przy lodówce :) Budyniu nie przyjęła z entuzjazmem. Strzałem w dziesiątkę okazał się tuńczyk. Zrobiłam kanapkę z masełkiem, twarogiem, tuńczykiem i pieprzem ziołowym. Spałaszowała 1,5 kromki! Kanapki to sprawa cudowna. Jak pisałam wcześniej kroję kromkę na 9 kawałków i Lenka sama je zjada do tego pomidor. Również owoce, pakuję do miseczki całe kawałki lub pokrojony np. banan. Kupiłam też ketchup dla dzieci kamis - rewelacja. Obiad też by chętnie jadła sama ale przeraża mnie bajzel więc pozwalam grzebać w jedzeniu ale i karmię. Powoli nastawiam się również na samodzielne zjadanie obiadu tylko wciąż brakuje mi pomysłów na to co i jak mam podawać, bo warzywa na parze nie mają super smaku... Mam super patent na bałagan wokół i pod krzesełkiem. Rozkładam starą ceratę ze stołu na podłogę - sprzątanie trwa moment a nie muszę trzepać chodników, zamiatać i myć non stop podłogi! Bardzo się cieszę, z nauki samodzielnego jedzenia, nawet próbuje Lenka używać sztućców ale brakuje jej precyzji więc pomału uczy się i tego. To jest wspaniałe, bo jest na tyle duża, że nie krztusi się.

Bardzo mnie cieszy fakt, że mogę się z Wami podzielić paczuszką jedzeniową dla Malucha, tym bardziej, że o żywieniu piszę co i rusz. Kilka razy sięgałam po gotowe słoiczki, zwłaszcza gdy nie miałam nic zrobionego przez siebie dla Lenki a czasu na gotowanie nie było.
Aby wziąć udział w rozdaniu wystarczy wkleić podlinkowany baner na blogu i wyrazić chęć w komentarzu pod postem a jeśli macie ochotę dodajcie bloga do obserwowanych. :)


 

24 komentarze:

  1. Talerzyk jest śliczny, gdzie kupiłaś ? ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas ostatnio silny bunt jedzeniowy, smakuje tylko makaron z dżemem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha a u nas chlebek z dzemem:) I spaghetti ale takie kupne niestety:/

      Usuń
  3. Dziękuję za tego posta, teraz interesuje mnie wszystko o żywieniu dzieci, choć my dopiero od miesiąca podajemy coś innego niż mleczko. Chętnie zgłaszam się do rozdania, baner na blogu a obserwuję już daawno :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja warzywa na parze doprawiam ziołami. Prym wiedzie koperek. Warzywa od razu nabierają smaku i maluch je wcina. W jakim wieku jest Twoja córa???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warzywa na parze dobrze tez smakuja polane oliwa z oliwek. Dodaje smaku lepiej niz sol i jest zdrowsza:) Ziola prowansalnskie do tego i sama bym wszamala:)

      Usuń
  5. U nas podobnie z jedzeniem podczas ząbkowania, z tym, że oprócz grudek najczęściej "be" jest w ogóle jedzenie łyżeczką.
    Ta cerata na podłodze to super pomysł!
    A jedzenie sztućcami już niedługo się Lence uda, jeśli dajesz jej próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój Potwór ma ponad 2 lata, a dalej je jak świnka, na dodatek nie akceptuje śliniaków (jakichkolwiek). Rozbieram go wiec do obiadu do pieluchy.

    OdpowiedzUsuń
  7. jejku jak Wam zazdroszczę. Moi Panowie nie chcą jeść niczego praktycznie. Jakieś hurtowe ilości zębów im rosną i jest masakra.

    OdpowiedzUsuń
  8. koniec koncem zglosila sie jedna osoba:D wiec ja dolaczam do grona zainteresowanych rozdawajka;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja się zgłoszę z chęcią bo moja mała ostatnio połamała talerzyk :) Zauważyłam też, że jakimś cudem nie jestem obserwatorem Twojego bloga a codziennie na niego zaglądam. Więc naprawiłam ten błąd. Banerek wisi.

    Zapraszam do siebie na "urodzinowe Candy"

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też chętnie się zgłaszam :) mój Piotruś najchętniej jadł by tylko kaszkę owocową na mleku... Ewentualnie ziemniaki na zmianę z rosołkiem ;)
    P.S. fajny blog :) będę zaglądać :)))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale pyszności :) Z przyjemnością ustawiamy się w kolejce, bo chociaż mój Michał ma już rok i 9 miesięcy to zdarza się nam jeszcze zjeść pyszny obiadek słoiczkowy (zwłaszcza kiedy mama zostaje dłużej w pracy :)). Poza tym uwielbiamy misie :) A na tym talerzyku mis się tak smacznie uśmiecha :) Może poprawi apetyt mojego niejadka. Bo ostatnio strasznie marudzi przy jedzeniu. Pozdrawiam serdecznie. PS. Z przyjemnością zostanę tu na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Felietony Niezłej Żony to blog jakich mało tutaj swoje pytania dotyczące dzieci możesz wpisywać śmiało. Twórczyni blogu na wszystkie pytania Ci odpowie bo ona ma dobrze poukładane w głowie .Na jej diecie żadne dziecko nie głoduje i lepsze samopoczucie zyskuje .Możesz razem z Nią rozpocząć Chromoterapię czyli leczenie kolorami a ja cieszę się ,że mogę być razem z Wami .Kolor jedzenia też ma znaczenie ale to już poddam Waszej ocenie .Zielony uspokaja ,czerwony energii dodaje ,biel urologiczne problemy niweluje a ja Ci Niezła Żono serdecznie za taki niesamowity blog dziękuję i jako AW cię obserwuje . wara44@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Z przyjemnością dołączam do obserwujących i zapisuję się do konkursu. Mój syn ma prawie 10 miesięcy, więc wszystko by mi się przydało:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Również się zgłaszam i do Candy i do obserwowania :)
    Baner u mnie na blogu w bocznym pasku: http://madziarka.blox.pl/html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgłaszam się :)
    http://gabinkowa-mamusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgłaszam się i ja ... głównie dla tego talerzyka :)
    Baner umieściłam w prawej kolumnie na swoim blogu :)
    http://kraina-testow.blogspot.com/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. oooooo te łyżeczki sa kapitalne, miseczkę też taką mamy :-) ze starych czasów jeszcze :-) my już troszkę za duzi ale innym polecamy bo warto sie skusić na takie upominki :-)

    OdpowiedzUsuń