czwartek, 13 września 2012

Jak to możliwe...?

 

Że wylegując się z w piżamie z Lenką do 10 nie mam wyrzutów sumienia i stresu, ze coś dziś muszę zrobić?



Bo w ogóle stres na każdym kroku przestał istnieć.
Bo spędzanie czasu z Dzieckiem daje mi RADOŚĆ!
Bo mam siły i czas by wychodzić na spacery 3 razy dziennie
Bo pozwalam Dziecku bawić się z kotami i psem sąsiadów a ja w tym czasie ogarniam przestrzeń
Bo wstawanie rano z łóżka to nie problem
Bo wielkie gówniane problemy TEŻ przestały istnieć.
Bo na spacerze się śmieje choć pokonuję tę samą trasę codziennie
Bo Dziecko zasypia w dzień i śpi
Bo w końcu znalazłam chwilę by porządkować w szafkach w kuchni
Bo wstyd poszedł w cholerę
Bo lęki zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
Bo jak się wkurwiam to trwa to chwilę
Bo nie wyżywam się na otoczeniu
Bo nie chodzę jak bomba zegarowa
Bo mobilizacja do zrobienia czegokolwiek trwa ułamek sekundy


Nie zadręczam wewnętrzną niemocą.
Nie zadręczam bezsilnością wobec siebie samej.
Nie zadręczam otoczenia.
Nie zadręczam brakiem sił.

Nie muszę sobie niczego wmawiać.
Nie muszę się do niczego zmuszać.
Nie muszę działać wbrew siebie samej.
Nic nie muszę...

Codzienność to nie walka o przetrwanie
Codzienność to nie zmęczenie
Codzienność to nie wyczerpanie
Codzienność to nie wypalenie
Codzienność to nie rozpacz
Codzienność to nie strach
Codzienność to nie irytacja
Codzienność to nie obawa i lęk
Codzienność to nie ciągły niepokój

Wyrwałam się z otchłani
Wyrwałam się z obawy
Wyrwałam się z irraconalizmu
Wyrwałam się z koszmaru
Wyrwałam się z horroru
Wyrwałam się z piekła...

Nie zastanawiam się dlaczego.
Nie muszę pytać dlaczego.
Wiem, bo dotyka to miliony...
Tylko ten wstyd... paraliżuje przed przyznaniem się...
Nie chodzi o problem
Chodzi o panowanie nad sobą
To JA jestem panią swojego losu a nie...
No właśnie jak to nazwać?
Ktoś wie? Jak zebrać w jedno słowo całość tej otchłani, w której tkwią miliony...
Nie jestem jedyna.



Jedyna jestem, bo o tym mówię, piszę
W dupie mam brak zrozumienia
W dupie mam co pomyślą inni
W sercu i głowie mam TE miliony...
Zagubione sieroty jak ja niedawno jeszcze...
Które tkwią w marnotrawnym stanie...

Po co tracić czas
Po co bez sensu cierpieć
Po co mają cierpieć bliscy
Po co tracić nerwy
Po co rozpaczać
Po co udawać
Po co oszukiwać
Po co kłamać
Po co wmawiać sobie, że nia ma czasu
Po co tłumaczyć, że TO nie istnieje

Takie bagienko
Przeszłość w kupie
Te same myśli
Te same pytania
Te same uczucia
Błędne koło...

U mnie już nie!

 

15 komentarzy:

  1. bo Ty chcesz sobie pomóc i wiesz jak to zrobić, mądra z Ciebie kobieta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak trzymaj, u kazdego przychodzi to w innym momecie,dobrze ze o tym piszesz bo fajnie jest czerpac radosc z bycia razem:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że jest już lepiej u Ciebie i cieszą Cię zwykłe czynności ;) Przypominam o konkursie u mnie : http://book-and-cooking.blogspot.com/2012/09/konkurs-z-firma-prymat.html

    OdpowiedzUsuń
  4. :-) to co opisałaś to stan idealny, który możliwy chyba jest do osiągnięcia dopiero po śmierci, kiedy nic z zewnątrz ani z wewnątrz nie jest w stanie zakłocić naszego spokoju. Ale najważniejsze w życiu jest dążenie do tego luzu, dystansu i spokoju i piękny jest ten pogodzenia się ze wszystkim stan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martwić się nie przestałam i nie chcę przestać.
      Złościć się złoszczę.
      Ale to wszystko nie ma takiego wymiaru już :)

      Usuń
  5. No i dobrze! Gdy nie traktujemy naszych umysłów autoagresją jesteśmy szczęśliwsi :) i zdrowi! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba jak każdy masz dni luzu i dni kiedy się spinasz - grunt to nie dopuścić do sytuacji, gdzie spięcie staje się stanem permanentnym, na siłę starać się wyluzować - mimo wszystko, mimo że trafia szlag. Zresztą - sama wiesz najlepiej co i jak. :) Moim problemem jest nadmierna kontrola. Dziecko wkroczyło w mój uporządkowany świat i wszystko runęło. Cały mój misterny plan poszedł w piz... :). Psycholożka - bardzo fajna młoda kobieta uświadomiła mi, że nic nie muszę, że mogę mieć lepsze i gorsze dni, że nie muszę być ciągle na pierwszym miejscu, że nie biorę udziału w żadnym wyścigu, że nie muszę być cały czas tylko dla mojego dziecka, że nie muszę być perfekcyjną panią domu, bo jakie to będzie miało znaczenie za rok, dwa, że miałam te szafki brudne, kłaki kota po kątach? No jakie???:)))A jak to możliwe? Jesteś mądrą i silną kobietką, przed Tobą wiele dni różnych, nie zadręczaj się... liczy się całokształt, czyli to, że radzisz sobie świetnie, jesteś wspaniałą mamą - i to będzie zapamiętane i to ma znaczenie. P.s. uwielbiam ten kawałek Stereophonics kocham wręcz - pozdrawiam serdecznie. :DDD

    OdpowiedzUsuń
  7. ja ostatnio czuję się jak Ty wcześniej. Ale mam nadzieję ogromną, że ty tylko PMS a nie coś poważnego. Nie jest lekko.

    OdpowiedzUsuń
  8. ale miałam napisać, że super, że się dobrze czujesz i czerpiesz radość z Lenki. Wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś jedną z bardziej świadomych siebie osób, jakie mogłam poznać nie tylko przez internet, ale i w realu.
    Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super wpis, poprawił mi nastrój, cieszę się, że tak jest u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo się cieszę :) i po cichu zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń