poniedziałek, 8 października 2012

Post piciowy, herbaciany z sokiem własnej roboty i kawą w tle




Lenula ma skończone 14 miesięcy. Rozszerzanie diety to nie tylko wprowadzanie pokarmów stałych ale i także wszelkich napojów. W ostatnich tygodniach wprowadzam Lenkę w świat herbat owocowych. Z wielkim sukcesem ograniczyłam ilość wypijanego soku z marchewki i owoców do ilości 240ml (2 x po 120) dziennie uzupełnianego wodą do 300ml. Daję zawsze po drugim sycącym śniadaniu, po lataniu na podwórku i spacerze przed samą drzemką. Czasem daję po obudzeniu drugą porcję. Herbat owocowych nie dawałam gdyż ze względu na zawartość hibiskusa Małej się odbijało i zdarzały się niewielkie zwroty. Cierpliwie odczekałam i zaczęłam znowu. W domu miałam pod ręką sagę truskawkową i z lidla jabłkową, u mamy wiśniową. Normalnie parzę w kubku, wlewam do butelki część, uzupełniam wodą i sypię niecałą łyżeczkę cukru. To jedyny cukier w diecie Lenki a nie zauważyłam nadmiaru energii czy szaleństwa po takiej ilości. W ciągu dnia wypija ok 2 zaparzonych herbat.

Gdy zauważyłam, że Lence odpowiada picie herbat owocowych zaczęłam szukać ciekawych smaków oczywiście z dobrym składem. I znalazłam!



Herbata z rossmann'a wiśniowo-bananowa

Herbata z rossmann'a truskawkowo-śmietankowa (zdjęcia pochodzą z www.rossnet.pl)



Absolutne cudo! Wspaniałe są obydwie, zamierzam wypróbować resztę z tej serii jakie są tylko dostępne w moim rossmann'e. Lenuli też smakują. Ich aromat roznosi się po całym domu, cudowny zapach banana nie tylko wyczuwalny w unoszącej się parze ale także wraz z każdym łykiem ;)

Kolejna kwestia piciowa to soki. Zmobilizowałam się w końcu (!) do zrobienia samodzielnie soku:

1kg marchwi
1,5 kg jabłek
3-4 nektarynki lub brzoskwinie czy inne morele mogą też być gruszki.

Wszystko wrzucam do sokowirówki (nie obieram ale wyrzucam gniazda nasienne z jabłek, pestki z nektarynek i odcinak po 2cm z wierzchołka marchwi)

Z takiej ilości wychodzi pełny dzbanek soku. Nie trzeba nic słodzić, bo wszystko ma swój naturalny cukier. Lenka zakochała się w tym soku. Mimo lęku przed mega głośną sokowirówką piła niemal całą sobotę! Po wypiciu jednego żądała dolewki ;)

A kawa... kawę kupujemy w lidlu. Rozpuszczalną i sypaną. Gdy Dziecię moje padnie w drzemkę w ciagu dnia ja siadam z filiżanką kawy zanim za cokolwiek się wezmę. 30 minut relaksu i odprężenia ;) Rano po wspólnym śniadaniu z Lenką parzę nam herbatki. Sobie obowiązkowo zieloną i jedną z w/w :)))

8 komentarzy:

  1. Haha, tak czytam i uśmiecham się pod nosem....
    Moja Zuzka była nauczona pić tylko wodę do czasu, aż tatuś nie zrobił jej soku z winogorn z dodatkiem wszystkich owoców jakie miał pod ręką. Od tego czasu wody wypije 2 ml i pluje na odległość. A soki jak to soki - słodzone, chociaż niewiele. :)
    I tez zaczęłam podawac herbaty owocowe - ale nie te z czarną herbatą jak Saga. Czyste owocowe.
    I sprawdzaja się prawie jak sok :)

    Sokowirówki niestety nie mam, ale chyba zażyczę sobie pod choinkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie lubie sagi, ale ta druga wyglada kuszaco

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chcę sokowirówkę pod choinkę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak tak reset przy kawie podczas drzemki też praktykuje :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pyszny taki soczek, a te herbatki chyba muszę kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O! A my jeszcze żadnych herbat nie wprowadziliśmy a w sumie już by się przydało:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wczoraj się nad tą kawą zastanawiałam, chyba spróbuję skoro chwalisz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twe dziecię tyle pije? Ja mojemu ledwie 200 ml dziennie wciskam plus 1x mleko...

    OdpowiedzUsuń