środa, 3 października 2012

Wypompowana - w stanie zawieszenia



Tamten tydzień to był istny armagedon. Zakończony weselem, którego ciągle nie odespałam. W natarciu zęby - które już nie wiem, bo miały iść 3, teraz wyżynała się 4 a kolejnych nie widać. 2-4 pobudki w nocy świadczą, że to muszą być zęby. Lenula spędziła pierwszą noc bez nas i poza domem. Zniosła ją rewelacyjnie, gdyż była w miejscu i wśród ludzi z którymi czuje się wspaniale. W niedziele w południe powitała nas z radosnym uśmiechem na buziulce. Mi było mega dziwnie. Wróciliśmy o 4 nad ranem a Jej nie było... w pewnym momencie przestałam o tym myśleć i byłam przekonana, że Lenka jest z nami jak zawsze! W niedzielę byliśmy na poprawinach z Lenką. Przez nadmiar wrażeń dopiero wczoraj (wtorek) spała normalnie w dzień, w poniedziałek zaliczyła tylko jedną 40-minutową drzemkę. W dzień nie ma apetytu i nadrabia w nocy - przez co my opadamy z sił. Dziś o 6 rano mało nie wyszłam z siebie gdy leciałam robić kaszę - inaczej by nie zasnęła. Marudziła do pory drzemki - na szczęście dobrze spała w dzień i po obudzenia była rozkoszna jak zazwyczaj ;) Uroku ma co niemiara - bo złościć się na nią nie da, nawet broi z błyskiem w oku.

Brat cioteczny szczęśliwie ożeniony (ojciec chrzestny Lenki) i dowiedziałam się, że będę matką chrzestną nadchodzącego brzdąca - który pojawi się pod koniec listopada! Tego samego wieczoru dowiedziałam się, że matką chrzestną zostanę również u mojej siostry...! Powariowali Ci ludzie na moim punkcie. Widze, że wokół rozpruł się worek z dziećmi, bo już 5 ciężarówek wokół mnie krąży i to same bliskie osoby. Kciuków mi brakuje by trzymać za wszystkie!
Nie wiem czy próbowałyście, bo z okazji wesela zrobiłam sobie hybrydę na paznokciach. Zdjęcia nie mam ale kolor czerwony. Mam je już od tygodnia i gdyby nie widoczny odrost nie ruszałabym ich a dopiero dziś je pomalowałam. Na moich paznokciach sprawdza się rewelacyjnie, fakt że robię wszystko w rękawiczkach ale mam już taki nawyk.

Poniedziałek zaczął się od wiadomości zwrotnej od mojej Pani promotor... szkoda słów, bo przepłakałam 2 godziny, a nerwy wciąż mnie trzymają.... nie wiem kiedy i co z obroną. Tkwię w cholernym stanie zawieszenia. Mam wrażenie, że stoję w tłumie ludzi pędzących z prędkością światła. Czas zapiernicza a ja stoję i czekam...

5 komentarzy:

  1. Ja już się tyle o promotorach nasłuchałam, że więcej nie muszę... Oczywiście o obronach też już się nasłuchałam, że termin to się dowiesz 2 dni wcześniej ;/ Lenka już coraz bardziej samodzielna, dużo dzidzi będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie, nie... ja sie dowiedzialam jakies 6 dni przed terminem obrony ;))) ha,ha,ha...

      Usuń
  2. promotorzy sa rozni, dlatego czasami jest cokolwiek napisac.

    Dobrze ze juz odespalas wesele, a bycie chrzestna tez ma swoje uroki, wiec nic tylko sie zgadzac i chrzcic.

    U dzieciaczkow najgorsze sa wlasnie zeby, probujesz jakis zeli znieczulajacych, to dziala przy bolu, wiec mysle ze i Lence pomoze

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wierzę mocno, że wszystko będzie dobrze z Twoją obroną !
    Będziesz cudowną ciocią chrzestną :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wspolczuje sytuacji z promotorka, ja tez nie znosze takiego zawieszenia :-/

    OdpowiedzUsuń