poniedziałek, 29 października 2012

Zmęczenie materiału




Nie wiem jak to nazwać.
Nie chce mi się gadać.
Nie chce mi się słuchać.
Nie chce mi się pisać.
Jestem potwornie zmęczona.
Codzienność to marudzenie i zaciśnięty żołądek.
Nie wiem jak pomóc, jak przynieść ulgę.
Nie wiem skąd czerpać siły bo akumulatory wysiadają.
Nie wiem jak i kiedy je naładować.
Nie mam czasu.
Zaczęłam sprzątać w domu jak opętana.
Włączyłam tryb "obojętność".
Jak coś lub ktoś próbuje mnie odłączyć ja warczę.
Krzyczę.
Jestem do niczego.
Nic mnie nie cieszy.
Totalna anhedonia.
Jak tylko pojawia sie uśmiech na mojej twarzy ten gaśnie w najbliższej sekundzie.
Uczucia są we mnie zmrożone.
Jak śnieg za oknem.
Ta aura mnie całkiem dobiła.
Znowu ręce mi się trzęsą.
Znowu nie mam cierpliwości.
Serca też nie mam.
Jestem koszmarną matką.
Podłe myślu zalewają mi mózg.

Nie wiem jak to nazwać.
Ogólnie to cieszę sie, bo październik się kończy.
Wyjątkowo podły miesiąc.
Pewności nie mam czy następny będzie lepszy.
Ale tego już nie będzie.
Jestem tak wyczerpana i "wyzuta" z sił jak po wojnie na froncie.
Tylko za Chiny nie wiem z kim wojnę prowadziłam.

Niby tkwię w miejscu,
A czas ucieka.
Brakuje mi konkretów.
Wyżycia się z zastygłych emocji.
Impulsu, kopniaka w dupę.

Miało być lepiej.
Coś się skończyło.
A ja tego nie czuję.
Wręcz przeciwnie.
Jakbym wciąż tkwiła w martwym punkcie...
Jakby nic się nie zmieniło...


Chciałabym się wyrwać i polatać.
Tak jak w moich snach.
Biegnę, odrywam nogi od ziemi...
...i płynę w powietrzu...
Z taką lekkością...

11 komentarzy:

  1. o masz ci los, aż nie wiem, co napisać...tylko nie oddaleko...

    OdpowiedzUsuń
  2. To przez Ciebie zakochałam się w Lanie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jutro będzie lepiej :) Trzymaj się !

    OdpowiedzUsuń
  4. Minie. Daj radę. Trzymam kciuki. Moja ulubiona piosenka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. rety, bardzo ci współczuję tego okropnego samopoczucia, ale nie mam rady na to, sama ostatnio wariuję emocjonalnie, warczę na męża i nie mogę znieść płaczu Igiego, zaczęłam się nawet zastanawiać pod wpływem twoich postów czy nie pójść do psychiatry po jakieś pigułki. A twoje przestały działać???

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba musisz wyjść w pole i pokrzyczeć nie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Albo idź na fundamenty potańcz :D
    Wiesz, że mam często tak jak Ty.
    A ja wiem jak Ci źle i ciężko.
    Będzie lepiej - obiecuję !

    OdpowiedzUsuń
  8. Sinusoida pędzi....
    Nawet nie wiem co napisać, żeby nie zabrzmiało pusto i bezsensownie.
    Sama wiesz, że kiedyś będzie lepiej

    OdpowiedzUsuń
  9. trzeba jakiś zlot blogowy zorganizować :-) polatamy razem :-))))))))))))

    OdpowiedzUsuń