poniedziałek, 5 listopada 2012

Dajemy radę

Dziękuję za Wasze wsparcie i troskę. Czuję się co raz lepiej, wewnętrzny niepokój poszedł w cholerę. Jutro wizyta u lekarza rodzinnego i biorę skierowanie na badania. Co dalej zobaczymy... u nas jest jeden endokrynolog więc może być problem z dostaniem się ale będę kombinować.
Lence idą zęby idą jak szalone. Wszystkie czwórki (te na dole już przebite częściowo) na górze dziąsła jak banie, a na dole szykują się trójki... więc mamy 6 w natarciu. Dzięki mojemu spokojowi Lenula znosi zębiska dzielnie. Dziś zjadła całe jajko i całą kanapkę (bez skórki) z pasztetem. A wczoraj zjadła na obiad ziemniaki z sosem pierwszy raz od dłuższego czasu. Dziś w nocy na jedzenie obudziła się dopiero po 3 (w ostatnim czasie pobudka na mleko była ok 1). Idziemy więc do przodu.
Zaczęłam studia podyplomowe z przygotowania pedagogicznego do zawodu nauczyciela. Mamy grupę ok 50 osób. Wykładowców mamy w większości bezpośrednio z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Poziom jest dość wysoki. Dla mnie jest rewelacyjnie, jestem obeznana w temacie jako jedyna z całej grupy po pedagogice. Mam sporo do powiedzenia na zajęciach. Z części przedmiotów się zwalniam bo je miałam wcześniej. Mimo to jest dość ciekawie. Lenką zajmuje się moja mama na zmianę z ciocioą M (w soboty) a w niedziele M. Studiowanie na miejscu bez dojazdów to bajka. Zajęcia mam od 9 i nie muszę się zrywać o 5. Nie stresuje się czy dojadę na czas i czy kierowca pks-u mnie wypuści wcześniej. Koszty dojazdów spadły w zasadzie do 0, bo M mnie zawozi jadąc do pracy. Kończę zajęcia wcześniej to w domu jestem za pół godziny a nie za 3! Nie martwię się o nocleg bo wracam do domu. A i mamy darmowy dostęp do kawy/herbaty i ciastek :P No i cena za semestr 1200zł to jak pół darmo. W Białymstoku dla porównania ten kierunek w mojej byłej uczelni wynosi 1500zł a do tego oczywiście dodatkowe koszty dojazdów...

Dzisiaj jest szaro, buro i do kitu. Od rana rzęsisty deszcz lał się z nieba. Ale dla nas spacer w takich warunkach to nie problem. Mamy w zanadrzu kombinezon przeciwedeszczowy...



Po spód ubrałam body, rajstopy, bluzkę, bluzę polarową i cienkie legginsy - nie spociła się Lenka i nie zmarzła :) Oczywiście czapkę i szalik bo wiatr wiał porządny wraz z deszczem.

A na koniec nasz wspólny zakup. Upolowany płaszczyk w sh z H&M za całe 5,50zł



Lampa trochę przekłamuje kolor. Jest bardziej taki brudny, pudrowy róż... Lena się w nim zakochała od razu w sklepie jak jej mierzyłam. Dziś cały ranek w nim chodziła po domu, bo kazała sobie go nałożyć :) Codziennie wybiera sobie spodnie do chodzenia, uwielbia nowe ubrania i uwielbia się stroić. Gorzej czasem z ubieraniem przed wyjściem z domu... ;P


11 komentarzy:

  1. Fajne studia podyplomowe, faktycznie półdarmo ;) Powodzenia na badaniach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę Ci, że tak Ci się z tymi studiami ułożyło!!
    I zazdroszczę tego szczęścia w SH ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym zamiast zazdrości motywację ;) Bierz się za swoje :D

      Usuń
  3. U nas też wszystkie czwórki w natarciu. Zmasowany atak, grrr :/

    OdpowiedzUsuń
  4. studia fajniutkie :-)) powodzenia :D
    trzymam kciuki za badania!!

    u nas tez szły wszystkie czwórki to było masakryczne!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny ten kombinezon. Lubię takie zestawienie kolorów.
    Oby wyniki badań były pomyślne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolorystyką nie mieliśmy wyboru - bo tylko taki został w sklepie. A kupił mąż w lidlu jeszcze latem w sierpniu... ;) rozmiar 92, gdy był kupiony Lenka w nim "tonęła" a widać jak bardzo urosła od tamtego momentu...

      Usuń
  6. Wow, tyle zebow na raz. Mojemu syneczkowi wychodzily po dwa, a potem przerwa. Sliczny plaszczyk i praktycznie za darmo. Prowadzisz swietny blog. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo się cieszę, że lepiej u Was a właściwie cudownie :D
    dobrze, że tak się stało, że odkryłaś powód Twoich nastrojów, aż sama się zaczęłam zastanawiać nad sobą...
    Pozdrawiam ciepło !

    OdpowiedzUsuń
  8. Modelka Ci rośnie jak nic :)
    Cieszę się, że lepiej u was, oby koszmar zębowy ominął was szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń