sobota, 24 listopada 2012

Nie ma złych dzieci...

... są źli rodzice.




Tak właśnie uważam. Moje Dziecko jest jak mój barometr a w zasadzie Matkometr. Nastrój i humor zależy ode mnie. Jeśli ja wstanę lewą nogą - Lena też.
Jeśli jestem zmęczona i rozdrażniona - Lena także.
Jesli jestem poddenerwowana - Lena też.
Jeśli krzyczę - Lena też.
Jeśli jestem smutna - Lena jest zdezorientowana.
Jeśli coś mnie boli i cierpię - Lena jest zdezorientowana.
Jeśli zajmuje się czymś a nie Lenką - Lena staje na głowie żeby zwrócić moją uwagę.
Jeśli nie zwracam uwagi na Lenkę - Lena szuka jej wszędzie.

Lenka potrafi się zachowywać różnie...

Lenka potrafi być spokojna i pół dnia bawić się w swoim towarzystwie... - jeśli ja jestem spokojna i radosna.

Lenka potrafi rzucać się na podłogę - jeśli krzyknę lub czegoś zabronię lub zabiorę z rączki.

Lenka potrafi szczypać, klepać i gryźć - jeśli jestem nerwowa przez kilka dni.

Lenka potrafi budzić się w nocy na jedzenie 3-4 razy - jeśli przy kąpaniu jestem zmęczona i poirytowana.

Lenka marudzi jeśli jest niewyspana - jak ja
Lenka marudzi jah jest głodna - jak ja
Lenka uwielbia się stroić - jak ja
Lenka sprząta w domu - jak ja
Lenka naśladuje mnie na każdym kroku.
Jeśli jestem niemiła ona dla mnie także wtedy ucieka do Taty a ja jestem odstawiona na boczny tor.

Jeśli jest jakiś problem z Lenką ten problem dotyczy mnie.

To ja jestem odpowiedzialna za nastroje, humory i zachowanie Córki.

To czy przebywanie razem wychodzi nam na dobre widać gdy jesteśmy poza domem.

To jak zachowuje się Lenka wśród ludzi świadczy o moim stosunku do niej...

a także o relacjach między mną a mężem...

Relacje między mną a mężem Lenka odzwierciedla w stosunku do innych osób...

Lenki świat to ja
Patrzy na niego moimi oczami

Jeszcze w brzuchu można Dziecku przekazać mnóstwo informacji które wpłyną na Jego charakter i osobowość...
Dziecko niemal od początku swojego istnienia odbiera świat tak jak dorosły - różnica tkwi w komunikacji, Dziecko porozumiewa się niewerbalnie w przeiciwieństwie do dorosłego - jednak potrafi w ten sposób przekazać ogrom informacji - szkopuł tkwi w jego odbiorze przez otoczenie.

Dziecko to moje zwierciadło - mogę się w nim przejrzeć bezbłędnie.
Przed Dzieckiem nie ukryję ani jednej emocji. Dlatego wolę krzyknąć do sufitu czy ściany niż dławić się ze złości przy Dziecku - ono dławienie gorzej zniesie niż moje rozdarcie.
Codziennie wieczorem tłumaczę Córce co się działo i dlaczego.
Nigdy nie miałam wątpliwości sądzić, że mnie nie rozumie.
Rozumie tylko nie potrafi mi o tym powiedzieć wprost.
Mówi do mnie swoim ciałem i zachowaniem a to i tak wiele...

Nigdy nie mówiłam, że mam niegrzeczne czy złe Dziecko.
Wiele razy mówiłam, że to ja mam problem...

Od 3 tygodni nie biorę leków od tarczycy.
Wyniki mam złe.
Lekarka moja endokrynolog pytała sie z 5 razy czy na pewno lepiej się czuję po odstawieniu.
Mam ich nie brać dalej a za miesiąc sprawdzić poziom hormonów...
Jak będzie zły mam iść do niej i będziemy dumać...

Odzyskuję siebie... Wracam do siebie z przed ciąży.
Mój mózg wciąż funkcjonuje ciężko - hormony ciągle się stabilizują...
ALE - z każdym dniem odczuwam więcej upragnionego SPOKOJU...
nerwy poszły w pizdu... a ja oddycham głęboko...

Lenka też... i w końcu ma Mamę!


13 komentarzy:

  1. Coś też w tym jest, że Dziecko wyczuwa emocje Rodziców. Wspaniale, że czujesz się lepiej !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle nie mogę się nacieszyć lepszym samopoczuciem :))

      Usuń
  2. Po przeczytaniu Twojego postu mam mieszane uczucia.
    Córka nie jest Tobą, a piszesz tak jakby była odzwierciedleniem Ciebie i Twoich zachowań.
    Mam dwoje dzieci i patrząc pod kątem Twojego postu, jak miałam mega chrypę, że mówiłam do nich szeptem to oni też powinni, a wcale tak nie było.
    Źle się czułam i byłam mega spokojna, bo najzwyczajniej w świecie nic mis ię nie chciało, a moi szaleli ile wlezie...Przykłady mogę mnożyć.
    Każdy z nas ma inny charakter i jest przede wszystkim sobą.
    no chyba, że źle zrozumiałam Twój przekaz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle się czułaś ale byłaś spokojna więc Twoje emocje także, w takim przypadku Dziecko nie wyczuwa jakiegokolwiek niepokoju i niczym się nie martwi ;)

      O emocje mi chodziło! :)

      Usuń
  3. Ostatnio moje nastroje dawały popalić, byłam pewna, że to przez tarczycę. A jednak okazało się, że po ciąży dostałam pierwszy okres, od 2 lat.
    Całkiem rozwaliło mi to na jakies 2 tygodnie zycie.
    Hormony nami rządzą, co za beznadzieja.
    Trzymam kciuki za Twoją tarczycę, spokój ducha, i za Lenę też trzymam kciuki.
    Męża masz chociaż cierpliwego? dobrze Znosi wasze babskie humory? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż jest wytrwały sama go podziwiam... ;)

      Usuń
  4. Jak miło czytać że jest spokój :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba zawsze tak jest, że maluch wyczuwa klimat emocjonalny-zwłaszcza mamy. To nam dorosłym wydaje się, że maluch nic nie rozumie z tego co się dzieje. Mam nadzieję, że teraz już tylko lepiej u Ciebie będzie. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane: "nam dorosłym się wydaje, że maluch nic nie rozumie"

      Rozumie i to mnóstwo rzeczy!

      Usuń
  6. I tak już będzie przez dłuuuuugi czas, że Lenka czuje to co Ty i zachowuje się podobnie. Dzieci są naszymi zwierciadłami co czasami jest zaletą, ale w przypadku naszych charakterów niestety więcej jest wad...

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam< już po przeczytaniu kilku pierwszych linijek tekstu mogę powiedzieć,że czytam swoje myśli:) Magdalena83

    OdpowiedzUsuń