środa, 14 listopada 2012

Pierdolnik i sajgon... i PO pierdolniku :) AKTUALIZACJA

Dzisiejszy dzień to jeden z tych których pamiętać nie chcemy. Moje Dziecię w nocy źle spało, do 1 popłakiwała i budziła sie a od 6 gotowość z jękiem na dzień dobry. Zmiana pogody? I wszystkie inne powody. Dogadać się nie idzie, bo Lenka chce jeść a jak jej daje to pluje, zabieram więc talerz a Ona w ryk. Tak więc dzień mija nam pod znakiem awantur, krzyków i robieniu wszystkiego by "Mamę wkurwić". Na wszystko jest "nie!" Tak więc w domu mam pierdolnik co widać mniej więcej na zdjęciach:




Sprzątałam dziś kilka razy, teraz Potwornicka śpi a mi tyłka ruszyć z miejsca się nie chce. Sama też podkurwiona jestem od rana i tak drażnimy się obydwie nawzajem. W kuchni też jest pierdolnik. Lenka nabuzowana więc sieje dookoła wszystko co wpadnie w jej cudowne rączki. Nosiła pranie w nocniku. Wysypała wszystkie torebki z dziś kupionej herbaty zielonej... i milion innych cudów jakie dziś wyprawiała... Wzięłam uspokajacza bo miałam chęć Dziecko wystawić za okno... Nigdy nie kreowałam się na ideał, nigdy nie mówiłam, że w domu mam cud miód i orzeszki. Najgorsze jest to, że bajzel działa mi na nerwy. Z ADHD nie da się funkcjonować w chaosie - zaczynam panikować, gubić się... Nie wiem od czego zacząć ale na pewno wezmę łyka kawy!

Wiecie, że zapisy na NFZ do endokrynologa jedynego w mojej okolicy są na 2014? Zapisy tylko prywatnie. Na szczęście w rejestracji byłam osobiście z Lenką. Na korytarzu Pani doktor spojrzała na wyniki moje i wizytę mam w trybie szybkim w poniedziałek... a jednak można!


Siedziałąm na tyłku i w końcu zebrałam ten tyłek swój...


 Gdy skończyłam zbierać pranie Dziecię wstało. Praca mnie uspokoiła totalnie ;) Lubię konkrety! A teraz rysujemy :D


11 komentarzy:

  1. Żono Niezła znamy znamy takie atrakcyjnie rozrywkowe dni współczuję, ale przecież będzie lepiej no nie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień szybko mi nie i na pewno wszystko będzie super i lepiej:)

    CO do lekarzy to niestety są ograniczani tymi cholernymi limitami z NFZ. Na szczęście są jeszcze lekarze i lekarze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam to... U mnie marudy są dwie, niestety... Oby szybko minęło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam większy sajgon na co dzień, jestem syfiarą i jak Zuzka wywala wszystkie zabawki na pogłoge tak, że nie da się przejść to zwyczajnie olewam to. Parę razy sprzątałam ale mnie trafiało, jak ona wywalała znowu, więc przestałam sprzątać. I jakoś lżej mi z takim podejściem, sprzątam dopiero w nocy, jak Mała Bestia spi. :))))

    Trzymam kciuki za endo, ja mam TSH powyżej normy a resztę leciutko poza normami, leków nie biore i żyję. Nie dam się wpieprzyć w hormony bez powodu, doskonale wiem, jakie są skutki niebrania leków ale...nie chcę chodzić do lekarza co najmniej raz na pół roku. wiem, że to głupie, ale ja nie wierzę lekarzom. Żyję bez Euthyroxu już kilka lat i nie ma pogorszenia niedoczynności.
    A z własnymi humorami hormonalnymi nauczyłam się walczyć, żaden hormon nie pokana u mnie rozsądku.

    Nie krzycz,jak brałam leki bardziej się uzależniłam od tarczycy, teraz mi jest dużo lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. oby jutro było lepiej, super że wizytę masz tak szybko, ja niestety muszę iść prywatnie, a i ta wizyta jest na 5.12.

    OdpowiedzUsuń
  6. ee tam u mnie taki pierdolnik jest na codzien to tez dziecko sie bawi przeciez:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakby zdjęcia u mnie robione ;-) Trzymaj się :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam całe życie w syfie żyję ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie też dziś kiepsko...chyba dzień taki..trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  10. i w naszym świecie takie dni się przytrafiają. jak znowu na zwolnienie przeszłam i tydzień z Kubą w domu przesiedziałam to miałam takie zakwasy od schylania się po to co wywalił z szafek po raz setny, że po schodach nie mogłam chodzić!

    OdpowiedzUsuń
  11. dobrze, że masz sposób, by powrócić do normalności ;)

    OdpowiedzUsuń