piątek, 9 listopada 2012

Tarczyca

To taki niepozorny narząd, tuż przed krtanią. Po sercu, mózgu śmiało mogę stwierdzić, że tarczyca to narząd od którego zależy równie wszystko jak od nich. Jeszcze moja starsza o 9 lat siostra skończywszy lat 18 miała obowiązkowe badania tarczycy. Dziś już tego nie ma w standardzie. Widać durne władze wychodzą z założenia, że po Czarnobylu śladu nie ma...
Mając lat 17 byłam mega, hiper nadaktywna. Mimo ADHD moja aktywność była ponad hiper normę. Moja Mama wysłała mnie na badania tarczycy. Byłam tak nieznośna, że nikt nie był w stanie ze mną wytrzymać... TSH zrobiłam w lutym (w marcu kończyłam 18 lat). Wyniki wyszły w normie. Ale Mamie mojej to nie dało satysfakcji uparła się ogromnie żebym zrobiła USG. Podstaw teoretycznie nie miałam. Pani doktor nie chciała dać skierowania tylko sugerowała USG prywatnie. W końcu po interwencji Mamy dostałam skierowanie do endokrynologa (w moim mieście jest jeden jedyny). W kwietniu miałam wizytę, Pani stwierdziła że wmówiłam coś sobie i przyszłam jej dupe zawracać niepotrzebnie. Szyję zbadała bardzo pochopnie. Skierowanie na USG dała. Termin - maj. I co? zapomniałam o tym USG. Pare miesięcy później mama mnie zapisała na kolejne USG tarczycy - termin 13 grudzień. I wtedy, tego dnia moje życie zmieniło się na zawsze. Okazało się, że mam 3 guzy. 2 niewielkie mniej groźne. Trzeci - 2cm, umieszczony na żyle. Pani powiedziała, że to nowotwór po czym stwierdziła, że na wizytę mam przyjść po nowym roku, bo jej się punkty skończyły na przyjmowanie pacjentów... Mi życie przemknęło przed oczami a świat legł w gruzach. Wszyscy byli przerażeni. Mama moja natychmiast zaprowadziła mnie do onkologa. Dostałam skierowanie na biopsję.Wynik - w pobranym wycinku nie wykryto komórek złośliwych ale guz jest tak skonstruowany, ze komórki złośliwe mogą być w nim wszędzie; należy powtórzyć badanie lub usunąć. Onkolog zapytał się, czy guzy mi przeszkadzają - w zasadzie nie zdawałam sobie z tego sprawy. Stwierdzono, że trzeba wykonać operacje i to w trybie natychmiastowym. Robiąc badanie w okresie świątecznym termin na operację miałam 9 stycznia (7 stycznia miałam studniówkę). Miałam farta. Operował mnie ordynator chirurgii, piękne cięcie jak włos, żadnych szwów - "zapięcie" na klamry metalowe po czym plasterki chirurgiczne. W trakcie operacji nie było zbyt wesoło. Miałam badanie histopatologiczne w trakcie operacji. Wszystko było ok. Jednak guz był tak umiejscowiony, że przesłaniał niemal całą tchawicę (po wybudzeniu czułam się jakby mi ktoś odkordował gardło), guz był otorbiony a to oznaczało, że z czasem torebka by pękła i byłby rozsiany... Usunięto mi prawy płat tarczycy, cieśnię i kawałek lewego.

Intuicja mojej Mamy uratowała mi życie. Lekarz powiedział, że albo miałabym rozsianego albo bym się udusiła. Objawy przed operacją były jak przy nadczynności. Automatycznie po operacji zostałam z niedoczynnością a mój komfort życia zmienił się o 180 stopni. W dniu operacji ważyłam 48kg a pół roku później 58.Tarczyca odpowiada za metabolizm w naszym organiźmie. Nie tyle metabolizm w sensie spalania pokarmów co metabolizm komórek. Zaburzona praca tarczycy ma wpływ na wszystko. Przy zaburzonej pracy tarczycy występują setki objawów które na pozór świadczą o setkach innych chorób. (Nie będę wymieniać, wybaczcie można sobie wygooglować objawy ;)

Bardzo długo ciężko było mi się pogodzić z faktem choroby, nauczyć się brać systematycznie leki. Dzięki mobilizacji i dobrze ustawionej dawce hormonów zaszłam w ciążę mimo licznych problemów. W ciąży została zwiększona dawka leków i zmienione z letroxu na euthyrox. Brałam 80, codziennie tę samą dawkę leków i tak samo po ciąży... Nie miałam czasu ani głowy by lecieć do endokrynologa. Robiłam badania w lutym tsh i wyszły w porządku. A ja czułam się co raz gorzej. W maju udało mi się wybrać do Profesora. Niby było lepiej ale trochę. W sierpniu byłam u psychiatry. Nie byłam zaskoczona biorąc leki na depresje z nerwicą. Jak wiecie leki mi pomogły ale też nie do końca... Typowe objawy nadczynności: ciągły niepokój, zimno, drżenie rąk, nerwica i stany depresyjne... Czułam się koszmarnie jak w cholernym horrorze. Nie potrafiłam być sobą, z resztą wszystko jest zapisane tu na blogu.

Ty dzień temu odstawiłam leki. Z godziny na godzinę, z dnia na dzień czuję się co raz lepiej. Dziś czuję się wspaniale. Wszyscy dookoła są szczęśliwi a mi się gęba śmieje co raz częściej. Dziecko jest wniebowzięte i nie może się nacieszyć normalną Mamą! Cieszę się życiem pełną piersią, pełną gębą. Nie mogę sobie darować, że wcześniej na to nie wpadłam, bo przecież w moim przypadku to logiczne!

Dziś zrobiłam badania - wyniki będą po niedzieli ;)))

23 komentarze:

  1. Miałam podobne przeżycia, tylko, że u mnie wykryto dwa guzy piersi. Miałam 19 lat i za kilka dni maturę.
    Okazało się, że najtrudniejsze w tym wszystkim było oswojenie rodziny z tym z czym przyszło się zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie sie wydaje, że nadal masz te swoje huśtawki nastrojów.
    Nie takie normalne dołki, jak każdy.
    U Ciebie wszystkie te emocje są zwielokrotnione.

    Sama choruję na niedoczynność, mam sporo znajomych z tą chorobą. Da się przeżyć.
    Ale nadczynność którą miałam na początku ciąży pokazała mi, że jednak niedoczynność jest dużo przyjemniejsza. :)
    Ta nadpobudliwość, odpornośc na brak snu mnie wykańczała.
    Wolę być senna. :)))

    Trzymam kciuki za wyniki. Oby było ok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od odstawienia leków żadnych huśtawek nie mam ;)

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za pozytywne wyniki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesuje mnie to copiszesz o tarczycy ze wzgledu na zdrowie mojzgo synka... Mam nadzieje, ze Twoje wyniki bo odstawieniu lekow beda normalnz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na wyniki z niecierpliwością a o tarczycy czytaj jak najwięcej!

      Usuń
  5. Cieszę się, że doszłaś do tego co ci jest. Mam nadzieję, że po badaniach będziesz już na 100 % pewna co robić, aby czuć się jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się wspaniale a najcudowniejszy jest ten wewnętrzny spokój... ;)

      Usuń
  6. Oby wszystko bylo dobrze...Swoje juz przeszlas:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że dziś czerpię z tego siłę ;)

      Usuń
  7. przerażająca jest taka wiadomość o chorobie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorsze jest lekceważące podejście lekarza w takiej sytuacji...

      Usuń
  8. Ja mając 23 lata zrobiłam profilaktyczne badania tarczycy (i to tylko dlatego, że pracowałam w klinice medycznej). Okazało się, że mam guzka na tylnej ścianie tarczycy jakoś przy krtani. Byłam bardzo zdziwiona bo stwierdzili Hashimoto a ja żadnych objawów nie miałam ani nie odczuwałam nic szczególnego, no może oprócz chrypki. Biopsję zrobili ale tak jak u Ciebie komórek nowotworowych nie znaleźli. Musiałam brać co drugi dzień Euthyrox 25 mg pół tabletki i codziennie witaminę PP. I tak z 3 lata. No i straszyli, że w ciąże ciężko zajść a jak zajdę to mogę nie utrzymać itd itp. Co jakiś czas kontrolowałam tarczycę, badania zawsze miałam w normie a TSH książkowe. W końcu zmieniłam lekarza dla którego te leki które brałam to głupota bo taka dawka to żadna dawka i kazał mi przestać brać, więc przestałam. Potem tylko kontrolowałam hormony i było OK. W ciaże zaszłam po 4 miesiącach starań, przebieg też był prawidłowy. Tak naprawdę do tej pory nie wiem czy jestem chora na tarczycę czy nie, no oprócz tego, że wiem że mam guzka. lekarze mówią, że taka,,uroda'' ale co tak naprawdę to znaczy.nie wiem. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy w ramach kontroli, guzek albo zmniejszał się albo zwiększał. Natomiast wyniki Ft3, Ft4 zawszew normie, TSH i przeciwciała też.

      Usuń
  9. Na tarczyce trzeba bardzo uważać. Ponad rok męczyłam się z chronicznym zmęczeniem, przygnębieniem, problemami z pamięcią i koncentracją i rosnącą wagą. Kładłam to na karb a to przesilenia wiosennego, a to przepracowania, a to przesilenia jesiennego. jakoś w przychodni żadna lekarka nie wpadła na to by zlecić mi badanie tarczycy. Zupełnym przypadkiem moja mama porozmawiała ze swoją znajoma i wspomniała jej o moich problemach, a ona zasugerowała zbadanie tarczycy. I faktycznie - choroba Hashimoto. Potem długie miesiące szukania porządnego endokrynologa, aż znalazłam tego, pod którego opieką jestem do dziś i który tak ustawiał mi dawkę leków, ze zaszłam w ciąże i urodziłam zdrowe dziecko. Teraz jestem może trochę przewrażliwiona i wszystkim radze by badali tarczycę. Robię też badanie TSH synkowi raz na rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam to zboczenie i oglądam ludziom szyje...

      Usuń
  10. oj straszne miałaś przeżycia, współczuję i już się boję co mnie czeka, w środę idę na usg, a 5.12 do endokrynologa. wszystko o czym pisałaś znam bardzo dobrze, bo moja mama miała taką operację, z tą jednak różnicą, że jej rak był złośliwy, już ponad 10 lat minęło i nie ma przerzutów, ale wszystkie organy jej powoli padają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się nie bać. Wiem co czujesz doskonale i trzymam kciuki! Daj znać koniecznie :)

      Usuń
    2. Życzę dobrych wyników!

      Usuń