czwartek, 15 listopada 2012

Wojna trwa!

W blogosferze wciąż obecna jest wojna kp kontra butelka z MM. Wiele mam dzieli się swoimi doswiadczeniami dzięki blogom. Pozytywne wrażenie na mnie wywarł TEN POST u M.M.. Autorka bloga w normalny, prosty sposób odważyła przyznać się, że NIE LUBI karmić piersią. Ot tak po prostu. Tak jak jedni lubią truskawki a inni nie. Czytając go uświadomiłam sobie, ze ja również nie lubiłam karmić piersią. Nie wiem dlaczego miałabym lubić skoro miałam z tego powodu mnóstwo problemów w tym ból i cierpienie. Problemy z karmienie piersią ciągnęły depresję poporodową. Byłam ogromnie zdołowana niemocą. Czułam się źle w roli matki, ciężko mi było patrzeć z czułością i miłością na moje Dziecko.

Mam wrażenie, że mamy - laktywistki, fanatyczki kp atakujące mamy butelkowe są pozbawione empatii. Nie potrafią sobie wyobrazić czym są problemy kp jakie doświadczają mamy, którym się to nie udaje. Tak samo nie potrafią sobie wyobrazić jak można Dziecku podać MM jeśli ma się w cyckach mleko! Nie zawsze droga podania mleka z piersi jest tak łatwa i bezproblemowa. Mamy te opierają się wynikach badań, na literaturze... tylko nie zawsze teoria sprawdza się w praktyce i ten przysłowiowy 1% matek, które nie mogą karmić z powodów medycznych jest daleki od rzeczywistości. Osobiście odczułam na sobie terror laktacyjny gdy bliskie mi osoby widząc moje cierpienie mówiły, że mam na siłę pchać cycka w buzię Córki bo TRZEBA KARMIĆ PIERSIĄ. Na siłę pchać, podawać pierś z popękanymi do krwi brodawkami. Które goić się nie chciały bo przy każdym przystawieniu ranki pękały na nowo. Silikonowe nakładki można było sobie w tyłek wsadzić bo proces się powtarzał a ulgi nie czułam. Niemiłosiernie wkurza mnie, gdy matka fanatyczka ocenia matkę słowami "nie wytrzymałaś, poddałaś się". Co to znaczy poddać się? Czy ja się poddałam podając Córce MM? Czy to znaczy, że poddałam się jako matka? Odciągałam pokarm, podawałam z butelki - Dziecko nie chciało pić. No i co miałam z tym zrobić? Podawać przez sondę? Przecież MM to mleko z laboratorium, mleko krowie które zostało poddane wielu procesom by było jak najlepiej przyswajalne przez Dziecko. Matki fanatyczki kp uważają je za zło, za truciznę, za potworny wyrób XX wieku a podawanie go Dziecku jest karygodne. I wiecie, że takie opinie głównie i przede wszystkim krążą w blogosferze? Na co dzień mimo terroru nie byłam tak atakowana przez nikogo. Gdy ktoś się pytał czy kp, odpowiadałam nie bo było dużo problemów nikt mi nie robił wyrzutów. A tu matki podające MM są spychane na margines. Jeśli sytuacja przedstawia się w taki sposób dlaczego nie marginalizować matek, które poczęły dzieci metodą pozaustrojową, rodziły przez CC, zakładają pieluchy jednorazowe i karmią gotowymi słoiczkami! No jak szaleć to szaleć na całego.

Nie obnoszę się z moimi poglądami na co dzień, nie krzyczę do wszystkich, że ja wiem najlepiej i mają postępować jak ja. Jestem taką indywidualstką jak i moje Dziecko. Razem i osobno decydujemy o tym co jak ma być. Dziś mojej bratowej ciotecznej będąc w 9 miesiącu mówię: "Nie musisz karmić piersią. To nie jest przymus najważniejsze jest szczęście Twoje i Twojego Dziecka. Jak nie będzie wychodzić nie załamuj się." Nie okręcam w bawałnę, nie powtarzam, że masz karmić jak to robiono w moim otoczeniu. "Karm TYLKO piersią". Jakieś paranoje się dzieją, wydawanie opinii odnośnie zachowania dziecka na podstawie karmienia czy sławienna odporność dzięki mleku z cycka. Chodziłam z mężem do szkoły rodzenia na indywidualne spotkania. Położna - prowadząca jednocześnie doradczyni laktacyjna mówiła nam jasno i wyraźnie o tym, jak odporność Dziecka buduje się w ostatnim trymestrze ciąży i najważniejszy wpływ ma dieta matki. Dziecko rodzi się z pewną odpornością, bo wszelkie alergię wychodzą na jaw po urodzeniu a alergie to zaburzona odporność w bardzo ogólnym skrócie. Nie twierdzę, że mleko matki nie wspomaga odporności dziecka po jego pojawieniu się na świecie jednak nie jest to w takim stopniu w jakim się o tym dookoła trąbi. 

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia a życie nie polega na ocenianiu innych względem własnej osoby. To świadczy o ogromnym ograniczeniu. Fanatyczki kp tak przedstawiają siebie co jest przykre aczkolwiek mało mnie interesuje. Szkoda, że swoim podejściem ranią mamy niemogące karmić z wielu powodów. Nawet jeśli są to powody psychiczne - jak wstręt do podania dziecku piersi - nie leży to w interesie fanatyczek kp by oceniać takie powody. 

Najważniejsze jest jedno: SZCZĘŚLIWA MAMA I SZCZĘŚLIWE DZIECKO. Szczęście to nie zależy od sposobu karmienia i mleka jakim karmione jest dziecko.

48 komentarzy:

  1. Też wczoraj właśnie o tym myślałam, tzn o słoikach i CC. Bo jeśli mamy laktawistki są tak nastawione na naturalne karmienie a wiele z nich podaje słoiki, to o co chodzi? Bo się gubię.. To MM jest be, ale za to słoiki samo zdrowie? To jest moim zdaniem hipokryzja przez duże H.
    To samo się tyczy porodu. To może namawiać matki tylko do porodów naturalnych , mimo przeciwwskazań. A co jeśli kobieta po prostu naturalnie nie chce i płąci za CC? Jej wybór, albo chce znieczulenie. Poród to poród.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy prawo wolnego wyboru a laktywistki usiłują nas osaczyć!

      Usuń
    2. Osaczyc? Nie wydaje mi sie...;)

      Usuń
  2. U mnie było tak. Pierwsze dziecko karmiłam ok 13 miesięcy. To był dla mnie koszmar, odstawiałam na siłę jakoś od 6mc życia córki, chciałam z karmieniem skończyć raz na zawsze. Początek może nie ale później około roku tak. NIE LUBIŁAM KARMIĆ, nie chciałam już karmić żadnego dziecka, miałam zamiar drugiemu dziecku od razu zaserwować MM.Drugie dziecko karmię i jestem zachwycona karmieniem, uwielbiam karmić syna, ma 15 miesięcy a ja wciąż przeżywam każde karmienie, wpratruję się w syna i wiem, że jest mu dobrze, bo mi jest dobrze. Mam zamiar go karmić jak najdłużej się da:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to wszystko może się zmienić :) Wspaniałe jest to, że udało Ci się doświadczyć cudowności karmienia :)

      Usuń
    2. Ale nie było prosto. Starsza dawała się karmić bezproblemowo a mimo tego nienawidziłam karmić. Młody od początku nie chciał cyca, dławił się, musiałam go MIESIĄCAMI karmić na stojąco a on w pionie, nie przybierał jakoś specjalnie dużo na wadze, czasem nawet 300g na miesiąc..... miałam kilka razy zapalenie piersi. Nie wiem czemu dalej w to szłam. Może właśnie po to żeby teraz było tak jak jest.

      Usuń
  3. Bo wiele laktywistek zapomina, że w parze z cyckami jest również ich właścicielka, matka dziecka, która niekoniecznie ma ochotę czy możliwości karmić naturalnie. Więc może warto spojrzeć na matkę nie przez pryzmat jej piersi (jakkolwiek to nie brzmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toć cycki są najważniejsze! Tylko czyje?

      Usuń
  4. Patrzę na te dyskusje uważnie, nie jestem fanatyczką, karmię piersią i trzeba przyznać, że przyszło mi to łatwo, prosto i naturalnie. Problem w tym, że mimo iż karmię, nie wiem czy to lubię. Skłaniam się do odpowiedzi, że tak. Ale czasem jest mi tak strasznie źle, gdy wiem, że nie mogę sobie wyjść do kina, pojechać do sklepu, bo syn może mnie potrzebować. A ja tak bardzo chciałabym wrócić do "normalności". Ktoś powie, że mogę odciągać pokarm. Mam nawet laktator, ale się go boję zwyczajnie w świecie. Ktoś powie, że mój syn ma dwa miesiące, a ja już mam dość? A jeszcze ktoś inny powie, że skoro przyszło Ci to tak łatwo, czemu chcesz z tego zrezygnować? A ja jeszcze nie chcę rezygnować, chcę karmić min 6 miesięcy, ale chcę też mieć siebie. Mam wyrzuty sumienia za te myśli, żeby może kupić i podać MM...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrzuty są koszmarne, zatruwają psychikę, zamęczają... Chciałabym byś się od nich uwolniła, wiem jednak jak bardzo jest to trudne... Przeżywałam podobnie... Rozumiem Cię doskonale może chociaż w tym mogę pomóc? W zrozumieniu?

      Usuń
    2. Ten komentarz pewnie brzmi napisany gorzej. Mam taka nadzieję! Mam nadzieje że twoje myśli nie są aż tak skrajne na co dzień. Bo powiem że odbiera się ten komentarz tak...chce iść do kina, podam dziecku mm. Kurcze on ma dwa miesiące, przyszło Ci to łatwo nie rezygnuj tylko dlatego że chcesz iść do sklepu..:-/ Uratowały cię jeszcze te wyrzuty sumienia...:) ( pisze ten komet z pełną empatią i sympatią) tak jestem zwolenniczka KP, ale nie za wszelką cenę( tylko względy zdrowotne jestem w stanie strawić) ten powód jednak wydaje mi się tak błachy że aż dopada mnie smutek i opadają mi ręce.

      Usuń
    3. Jak Marysia miała 2 miesiące i musiałam bądź chciałam wyjśc do kina z Mężem-odciągałam pokarm a moja mama zostawała na 3 h i nie było problemu. jeśli masz obiekcje co do MM to laktator naprawdę jest super alternatywą-dajesz swoje melko i jednocześnie możesz na chwilę wrócić do ,,normalności''. Pozdrawiam

      Usuń
    4. Laktator nie gryzie ;) warto porozmawiać o tym strachu z kimkolwiek :)

      Usuń
    5. Kontrowersyjna - podaj dziecku MM i zrób to o czym skrycie marzysz;)! ten jeden raz i zobaczysz jak Ci z tym będzie, to tylko MM a nie odurzający narkotyk:D

      Usuń
    6. Tak, tak - i u nas laktator był "wybawicielem" :)

      Usuń
  5. Fanatyzm w każdej formie jest mega szkodliwy - terrorystki laktacyjne również... Nie wiem, nie rozumiem, nie chce rozumieć, jak można oceniać matkę w ten sposób, że jako punkt odniesienia stawiać cyc. W ogóle wszystkie te poświrowane na punkcie własnych pociech matrony, ich rozwoju, życia eko i całej reszty... No cóż - nie wnikam... Trzeba zachować dystans do wszystkiego, mieć coś dla siebie jako kobiety i nie zatracać w macierzyństwie do przesady, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Ja sama mordowałam się z karmieniem piersią 9 miesięcy, ale tylko dlatego, że moje dziecko nie chciało butli, dodatkowo była alergiczką, więc zrobiłam to dla dobra sprawy i tak samo jak u Ciebie, zapłaciłam za to obniżeniem w znacznym stopniu kondycji psychicznej w tym czasie. Czy było warto? Tak. Czy gdyby mała chciała butle i nic jej nie było po MM to walczyłabym tak długo? Nie wiem... Każdy ma wybór, potem przychodzi czas na efekty podjętych decyzji. Oceniać siebie mam prawo ja sama a ktoś inny? Nie ma to dla mnie większego znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam tylko jedno pytanie, kródkie...Co jest ważniejsze szczęście czy zdrowie? Tylko nie elaboraty krótko... szczęście czy zdrowie?:)Ja ostawiam zdrowie..a Wy kobiety?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pytasz w kontekście dziecka to ja uważam, że warto zadbać by było i zdrowe i szczęśliwe. Jak matka dziecka będzie umęczona, niezadowolona, ciągle poddenerwowana (bo ją na przykład irytuje karmienie piersią, a MUSI) to dzieciak szczęśliwy nie będzie. Będzie zdrowy, ale ... dzieci w Domach Dziecka też są na ogół zdrowe, tylko czy zawsze szczęśliwe?

      Usuń
    2. Depresja poporodowa jest chorobą, którą się leczy. Leczy się łagodnymi antydepresantami co jest równoznaczne odstawieniem od piersi. Karmienie wbrew własnej woli nie jest zdrowe dla nikogo. Nieszczęśliwa matka to nieszczęśliwe dziecko.

      Usuń
    3. Ehhh elaborat..a ja chciałam krótko;)

      Usuń
    4. Popadliśmy w skrajność:)...zaryzykuje jednak i powiem... czasami szczęśliwsze niż w domu....

      Usuń
    5. Kwestia jest zbyt zawiła żeby ująć to jednym słowem...

      Usuń
    6. Zdrowe, tylko kto powiedział, że po MM będzie mniej zdrowe?ech...

      Usuń
    7. A to po MM dzieci są chore??? Czegoś nie wiem???

      Usuń
    8. Nikt tutaj ze zgomadzonych tak nie powiedział;) ..ot tak zadałam pytanie każdy niech odpowie sobie na nie sam bez komentarzy tutaj..:)

      Usuń
    9. Matrioszka, ale zdrowie w jakim kontekscie, bo nie rozumiem. Bo jak byc moze wiesz, dlugo trwajacy stres ma bardzo negatywny wplyw nie tylko na psychike, ale i na zdrowie czlowieka. Objawia sie syptomami takimi jak bole glowy, nudnosci, skurcze jelit, a najpowazniejszym skutkiem jest choroba rakotworcza. Chcemy za wszelka cene uchronic dziecko od stresu, ale matki i ich uczucia to juz wszyscy maja gdzies? Czy nie wydaje ci sie, ze dziecko wolaloby miec wokol siebie szczesliwa energie, milosc i spokoj? Przykro mi pokarm, a tym bardziej sposob jego dostarczania, w tym momencie nie ma az takiego znaczenia. I pisze sie krotki jak juz, a nie krodki.

      Usuń
  7. Zgadzam się z Tobą i... Uwielbiam ten post! :)
    A najbardziej sformułowanie "terror laktacyjny" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już nie wiem... To jak karmię dziecko będzie wyznacznikiem jego szczęścia ?
    Moje siostrzenice wszystkie są na MM od urodzenia i są zdrowymi nastolatkami. Normalnie się rozwijają i czy to oznacza, że mam propagować MM ?
    Dlaczego laktywistki nie potrafią zrozumieć, że to jak karmię moje dziecko jest moją decyzją i nie wyrządzam mu krzywdy podając MM ?
    Zajmijcie się lepiej matkami palącymi, pijącymi albo mordującymi swoje dzieci. Bo TO jest problem.
    A od cycków moich wara !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę nieodaprte wrażenie, że laktywistki żyją w innym wymiarze i nie dostrzegają tych poważnych problemów...

      Usuń
    2. Tymi zajmiemy się w następnej kolejności...:Dhahaha

      Usuń
    3. A ta ironia to w jakim celu?

      Usuń
    4. W celu rozładowania sztywności. Ja mama KP chciałam podejść do was łagodnie może z żartem i skończyć tę wojnę przynajmniej spróbować..ech zresztą...zawijam się stąd.

      Usuń
    5. Matrioszko, szczęście i zdrowie są chyba ze sobą ściśle związane. Piszesz: "tylko względy zdrowotne jestem w stanie strawić", więc pytam: jaka choroba wg Ciebie "pozwala" na rezygnację z karmienia? Bo odnoszę wrażenie, że nie uznajesz depresji jako jednostki chorobowej... Wiesz, jest teraz taka kampania społeczna - polecam się zagłębić. Depresja to choroba, która odbiera życie i wierz mi, że wiem coś o tym.
      Wydaje mi się, że czasem lepiej, żeby kobieta poszła do kina, na zakupy - dała to "przeklęte" MM a nie tak jak ja praktycznie rok siedziała w domu, bo tak kochałam swoje dziecko, że nie potrafiłam dostrzec jaką krzywdę zrobiłam sobie tym bezgranicznym "poświęceniem"... i choć wszyscy mi mówili, że muszę przestać karmić piersią, bo to mnie wykończy (borykałam się z brakiem pokarmu), powinnam wychodzić i spotykać się z ludźmi to byłam tak zafiksowana na "dobro" córki, że nie odpuszczałam... Piszesz o empatii itd. Obawiam się, że trzeba coś przeżyć, żeby wiedzieć, jak to jest...

      Usuń
  9. Niezła Żona - też to tak widzę...

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje podejście znasz. Uważam, ze tzw. promocja kp piersią przybiera kuriozalne formy i osobiście mam alergię na tzw. laktywistki. W większości to nawiedzone babki. Nie rusza mnie krytyka karmienia mm. Jeśli ktoś to krytykuje to jego sprawa. Dal mnie to są osoby bez wyobraźni/empatii w najlepszym razie. Drażni mnie za to litowanie się nad kobietami, którym "nie udało" się karmić piersią, które "poległy", "przegrały walkę o laktację" i takie głaskanie po główce "mimo wszystko ty też możesz być dobrą matką, chociaż odniosłaś porażkę". WTF???? NIENAWIDZĘ tej zaowalowanej nomenklatury, bo zakłada to, ze kobieta która karmi mm robi to z powodu słabości charakteru, choroby, lenistwa lub siły wyższej, a odmawia się prawa do karmienia mm Z WYBORU. Tak - z wyboru. Moim zdaniem tutaj jest pies pogrzebany.
    ja w każdym razie wiem, że o ile nic mi się nie poprzestawia w głowie przy ewentualnym drugim dziecku (bo nie zakładam, że mi się nie poprzestawia) to nie dam żadnej obcej babie choćby była nie wiadomo jaką doświadczoną położną macać i ściskać moich cycków bez mojej wyraźnej prośby, do szpitala wezmę własne mm i butelkę i będę karmić dziecko tak jak chcę nie oglądając się na to co mówią inni. Ale do tego musiałam dojrzeć jak ochłonęłam po praniu mózgu, które zafundowano mi po narodzinach Piotrusia.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja się po prostu ciesze, że odnalazłaś swoje szczęście i żyjesz w zgodzie same ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na początku zauwazyłam trochę tego fanatyzmu ale z kolei w drugą stronę też to działa. Niektóre matki za wszelką cenę chcą udowodnić, że karmienie mm jest lepsze i wygodniejsze, nie tylko dla matki ale i dziecka.
    Dlaczego ludzie nie mogą zachować równowagi?
    Mleko matki jest najlepsze dla dziecka, żadna firma produkująca mm nie skopiowała idealnie jego składu.
    Ale matka to też człowiek, ma prawo wyboru.
    Powinno się kobiety uświadamiać ale nie fanatycznie, sprawiedliwie i wspierając, jesli nie chcą karmić piersią.

    Wszystko można pogodzić, i z niczego nie trzeba rezygnować.

    Podobne fanatyzmy widać w przypadku kobiet chcących pracować i tych zostających w domu aby opiekowac się dzieckiem.
    Jak kobieta musi iść do pracy to ok, jest usprawiedliwiona, ale jeśli CHCE-to wyrodna matka.

    I wiele, wiele innych rzeczy postrzegamy w ten sposób. Stereotypowo, zazwyczaj buntujemy się dopiero wtedy, gdy sami przezyjemy na własnej skórze jak to jest być ocenianym negatywnie przez większość. Albo teoretyczną większość :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Karmienie piersią jest słuszne i zdrowe, chociaż go nie znosiłam !!! Z racji braku pokarmu zdecydowałam się na kemirnie mieszane, a cycki męczyłam laktatorem, gdy dziecko piło z butli i spało, żeby były reguralnie pobudzane, koszmar... No ale udało mi się 3 msc.

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie wreszcie ktoś to zauważył. Już pisałam posta u jednej wielkiej zwolenniczki KP niestety nie został opublikowany. Zapewne z racji ,że rzucał czarne światło w stronę KP.
    Tak więc do rzeczy : Mam dwójkę dzieci ,będąc jeszcze w ciąży z synkiem bardzo chciałam karmić piersią ,niestety los chciał inaczej i wpierw poczynając od braku ssania u syna z racji urodzenia wcześniej. Po utratę pokarmu przez stres w związku z pobytem syna w szpitalu. Poza tym u syna stwierdzono refluks ,przez co musiał być karmiony specjalną mieszanką MM dla takich dzieci. Miałam z tego powodu okropną depresje ,czułam się GORSZĄ MATKĄ , a CZEMU? Bo wszędzie na około fanatyczki KP trąbią ,że jak nie karmisz piersią to jesteś zła itp itd...Tak więc zamiast się cieszyć macierzyństwem ,ja miałam wyrzuty sumienia.
    Później następna ciąża i usilne pragnienie KP. Ufff udało się ,córcia bez problemu łapała cyca i jadła. Minął pierwszy miesiąc lekarka zwraca uwagę ,że przybrała tylko 35dag ,ale ok to jeszcze nie problem pewnie nadrobi. Mija drugi miesiąc przybrała tylko 20dag. No i tu pojawia się pytanie ,ale o co chodzi przecież KP na żądanie mała minimum raz na 3godziny się posiłkowała. Lekarka zaleca dokarmianie MM ,ja jednak pomimo zaleceń pozostałam przy samym cycu.Tak więc w trzecim miesiącu mała znów przytyła mało ledwo 30dag i lekarka nakazała ,przejście na MM. Tu pojawił się mój płacz ,zależało mi na KP niestety po raz kolejny miałam polegnąć. Tak więc walczyłam przez kolejny miesiąc ,ale chyba nie muszę mówić z jakim efektem. Tak więc jak widać nie zawsze mleko matki jest najlepsze. A ja jednocześnie walcząc o to KP walczyłam z anemią pomimo której nie odstawiałam małej ,podobno to z powodu tej nieszczęsnej anemii poległyśmy.... Dopiero po przejściu na MM mała zaczęła dobrze przybierać i stała się mniej płaczliwa. Niestety moja psychika po kolejnej porażce była w strasznym stanie. Karmiąc butelką płakałam ,że dlaczego po raz kolejny mi się nie udało tak jak chciałam. A dodatkowym gwoździem było właśnie to ,że wpierane jest nam ,że tylko KP jest dla dziecka dobre. Wiem jedno jeśli kiedykolwiek zdecyduje się na trzecie dziecko ,nie będę katowała ani siebie ani dziecka KP na siłę gdy nic z tego nie ma. Bo zamiast się cieszyć macierzyństwem zadręczałam się myślami ,że jestem złą matką. A prawda jest taka ,że nie ważne czy MM czy KP ważne ,aby dziecko się najadło i prawidłowo rozwijało. Tak więc bez obrazy ,ale jak nie potępiam kobiet KP tak nie potępiam kobiet karmiących MM bo to indywidualna sprawa.

    Padło tu też pytanie co jest ważniejsze zdrowie czy szczęście...i bardzo chętnie na nie odpowiem ,bo jeśli nie ma szczęścia to i o zdrowie trudniej.
    Karmienie ma przynosić nam szczęście bo co z tego ,że ktoś karmi na siłę piersią ,jak przez to jego stan psychiczny ulega zniszczeniu? Dziecko odczuwa te emocje od matki ,tak więc czy aby na pewno w takiej sytuacji dostaje co najlepsze? Macierzyństwo ma sprawiać nam przyjemność ,nic na siłę by później nie kojarzyć tego z przykrą koniecznością. A co do mitu ,że dzieci karmione MM są bardziej chorowite to nie wiem śmiać się czy płakać. Do dziś 11letni syn szwagra ,ani razu nie chorował ,a wykarmiony na MM... Natomiast córka koleżanki karmiona piersią ,dziś 3latka większość swojego życia przechorowała. Tak więc już przestańcie się zasłaniać dobrem dziecka ,bo dobro dziecka to szczęśliwa mama.

    Mam nadzieję ,że mój komentarz zostanie opublikowany i otworzy oczy zawziętym matką KP...bo są sytuacje ,których one najwyraźniej nie potrafią zaakceptować. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Laktywistki swoim postępowaniem misyjnym doprowadzają nas do depresji. Bo dlaczego innym sę udaje a nam nie? Brak zrozumienia, wsparcia. No przecież masz walczyć bo jak się nie uda to przegrasz, poddasz się... Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiecie co? Tak szczerze to nie spotkałam nigdy fanatyczki karmienia piersią. Raczej w drugą stronę, zawsze każda matka mówiła mi "czemu tak długo karmisz, daj sobie spokój skoro on nie chce jeść, moje jest na MM i żyje". A ja chciałam karmić syna i karmię. "JESZCZE GO KARMISZ?" i tak dalej... Terroryzm laktacyjny istnieje chyba tak na prawdę tylko w necie, jeśli w ogóle. Ja, karmiąca cycem nie twierdzę, że dzieci karmione MM są trute czy są mniej odporne. Przecież to nie moje dzieci, co mnie to obchodzi jak czyjeś dziecko jest karmione?? Ja dziecku MM nie dam, bo jest mi wygodnie, przyjemnie karmić cycem. Jeśli jakiejś matce jest przyjemnie i wygodnie karmić MM to jej sprawa.

    OdpowiedzUsuń